Rewizja systemu ETS. Wojciech Jakóbik: zmieniły się priorytety

Polska będzie zabiegać o rewizję europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Rozmowy na ten temat będą prowadzone podczas czwartkowego szczytu Rady Europejskiej w Brukseli. - W czasach optymizmu cieszymy się, że ratujemy klimat, a w czasach problemów gospodarczych łapiemy się za portfel - powiedział w Polskim Radiu 24 Wojciech Jakóbik, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego, Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego.

2026-03-18, 16:06

Rewizja systemu ETS. Wojciech Jakóbik: zmieniły się priorytety
Elektrownia Kozienice. Foto: PAP/Piotr Polak

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Unia Europejska wraca do dyskusji o systemie ETS
  • Premier Donald Tusk skierował do Komisji Europejskiej list w sprawie korekty systemu ETS
  • Dzisiaj nawet stolica polityki klimatycznej w Europie, czyli Berlin, mówi o tym, że musimy zrobić korektę - zauważył Wojciech Jakóbik

UE dyskutuje od ETS. "Polski rząd podjął wiele działań"

W czwartek, 19 marca odbędzie się unijny szczyt ws. ETS. To system handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. Mechanizm został wprowadzony przez Unię Europejską, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. Od 2028 r. ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo.

- Polska będzie domagała się specyficznie polskich rozwiązań ws. ETS, który negatywnie wpływa na ceny energii - oświadczył we wtorek premier Donald Tusk, odnosząc się do dyskusji przed unijnym szczytem. Poinformował, że polski rząd podjął wiele działań, by "rozbroić ETS1" i wpłynąć na dyskusję wokół ETS2.

Prezydent Karol Nawrocki zwrócił się natomiast do premiera Donalda Tuska o podjęcie działań na rzecz odejścia od unijnego sytemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. W ocenie prezydenta, ETS prowadzi do wzrostu rachunków za energię i wycofywania się przemysłu z Europy. W 2024 roku do budżetu państwa wpłynęło 14 miliardów złotych z tytułu systemu ETS. Przez ostatnie 13 lat suma wpływów z ETS-u sięgnęła 110 miliardów złotych. W czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości z tych środków została sfinansowana wypłata dodatków węglowych oraz 14. emerytury.

Posłuchaj

Wojciech Jakóbik gościem Małgorzaty Żochowskiej (Temat dnia) 23:35
+
Dodaj do playlisty

Zmieniły się priorytety

Gość Polskiego Radia 24 przypomniał, że w latach 2015-2020 mieliśmy "piątki dla klimatu" i dużą presję społeczną na to, żeby inwestować w uniezależnienie się od paliw kopalnych w celu ochrony klimatu poprzez redukcję emisji CO2. - Temu właśnie ETS służy, żeby redukować emisje - wskazał. Tłumaczył, że w energetyce byliśmy jako Europa gotowi do ponoszenia wyższych kosztów. - I tak zostały zaplanowane różne narzędzia tego przyspieszenia polityki klimatycznej, które teraz widzimy - dodał. 

- Po pandemii, po kryzysie energetycznym, teraz wobec kryzysu militarnego jest dużo trudniej inwestować. Zmieniły się priorytety - powiedział Wojciech Jakóbik. Podkreślił, że teraz najważniejsze jest bezpieczeństwo. - Dzisiaj nawet stolica polityki klimatycznej w Europie, czyli Berlin, mówi o tym, że musimy zrobić korektę, ponieważ nie dajemy sobie rady gospodarczo, także w rywalizacji czy to z USA, czy to z Chinami, także w odpowiedzi na zagrożenia, szczególnie ze Wschodu - zauważył. 

Obrót CO2 jak ropą?

Ekspert pytany, kto ustala cenę dwutlenku węgla, wskazał, że "cena dwutlenku węgla jest przedmiotem obrotu na rynku finansowym, tak samo jak na przykład ropa naftowa jest notowana". - W ramach polityki klimatycznej jest od początku zaprogramowane rozwiązanie, które pozwala regulować ilość uprawnień w obrocie. Jeśli zmniejszymy ilość uprawnień, to ich cena automatycznie wzrośnie. I to jest sposób na to, żeby cały czas zwiększać presję na transformację energetyczną - tłumaczył mechanizm.

Zaznaczył, że "jeżeli ta presja rośnie, to rośnie koszt wytwarzania energii, który przenosi się na odbiorców i płacą oni wyższe rachunki". - W czasach optymizmu cieszymy się, że ratujemy klimat, a w czasach problemów gospodarczych łapiemy się za portfel - dodał. 

Jakóbik przyznał, że podobnie jak na rynku ropy, także w przypadku ETS zdarzają się spekulanci, którzy próbują wykorzystać sytuację. - Już sama wypowiedź kanclerza Niemiec Friedricha Merza o tym, że trzeba zreformować ETS spowodowała, że cena spadła z 90 euro za tonę w lutym do 65 euro za tonę teraz - powiedział. Wskazał, że sprzedaż uprawnień do emisji CO2 daje przychody do budżetu polskiego. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej