"To mnie dziwi". Piekło o fatalnym błędzie Europy. Pominęli to państwo

To mnie dziwi - ocenia Jan Piekło, wskazując na fatalny błąd Europy w relacjach z Turcją. Choć Ankara dysponuje najpotężniejszą armią NATO na kontynencie i deklaruje, że Krym jest ukraiński, europejscy liderzy zdają się pomijać tego gracza w planach pomocy dla Kijowa.

2026-04-22, 12:18

"To mnie dziwi". Piekło o fatalnym błędzie Europy. Pominęli to państwo
Najpotężniejsza armia NATO pominięta? Gorzkie słowa o strategii Europy. Foto: NICOLAS TUCAT/AFP/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Ukraina zakończyła naprawę rurociągu "Przyjaźń" i deklaruje gotowość do wznowienia przesyłu ropy, jednocześnie oczekując odblokowania unijnego wsparcia finansowego zależnego m.in. od decyzji Słowacji i Węgier
  • Zdaniem Jana Piekły problemem może nie być infrastruktura, lecz dostępność surowca - Rosja ma mieć coraz większe trudności z dostarczeniem ropy, a jej sytuacja militarna i wewnętrzna ulega pogorszeniu
  • Były ambasador wskazuje także na znaczenie Turcji jako kluczowego sojusznika Ukrainy i potencjalnego partnera Europy, podkreślając, że Ankara konsekwentnie uznaje integralność terytorialną Ukrainy i wspiera ją politycznie

Ukraina zakończyła naprawę rurociągu "Przyjaźń". Władze w Kijowie poinformowały, że instalacja jest gotowa do ponownego uruchomienia, jednocześnie oczekując odblokowania wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej. Przesył rosyjskiej ropy na Węgry przez terytorium Ukrainy został wstrzymany po styczniowych rosyjskich atakach powietrznych, które uszkodziły infrastrukturę. Strona ukraińska zapowiadała wcześniej, że prace naprawcze potrwają do drugiej połowy kwietnia.

Były ambasador Polski w Ukrainie Jan Piekło podkreślił na antenie Polskiego Radia 24, że decyzja o uruchomieniu 90 miliardów euro wsparcia dla Ukrainy zależy obecnie od dwóch państw - Słowacji i Węgier. Zaznaczył przy tym, że trudno jednoznacznie przewidzieć, jaką decyzję ostatecznie podejmą. 

Odnosząc się do sytuacji wokół rurociągu, ocenił, że problem może leżeć nie po stronie infrastruktury. - Myślę, że to wygląda jeszcze inaczej. To może być tak, że to wszystko jest już naprawione i przepływ ropy może ruszać, tylko żeby mógł ruszyć, to potrzebna jest do tego ropa, a z tym Rosja ma coraz większy problem - powiedział. Dodał, że działania Ukrainy w tym obszarze są precyzyjne i skuteczne, a to Rosja znajduje się obecnie w bardziej skomplikowanej sytuacji.

- To jest kolejna przymiarka. Niewątpliwie Wołodymirowi Zełenskiemu udało się pewnie uratować trochę sytuację finansową Ukrainy wizytami w Zatoce Perskiej, w krajach arabskich, gdzie najprawdopodobniej podpiszą kilka umów dotyczących pomocy walki z dronami irańskimi  i pewnie za to dostanie jakieś pieniądze - stwierdził Piekło.

Posłuchaj

Jan Piekło gościem Krzysztofa Grzybowskiego (Polskie Radio 24) 15:06
+
Dodaj do playlisty

 

Dramatyczna sytuacja Moskwy. Piekło o "stadium paniki" i błędach Europy

Paradoksalnie to Rosja może znajdować się dziś w trudniejszym położeniu na linii frontu. Władze w Moskwie ograniczają dostęp do internetu - nie tyle po to, by tłumić krytykę Władimira Putina, tylko, jak wskazują eksperci, w ramach przygotowań do ewentualnej szerszej mobilizacji. Celem takich działań ma być ograniczenie ryzyka protestów społecznych.

Rozmówca Krzysztofa Grzybowskiego zwrócił przy tym uwagę na dostępne dane, z których wynika, że straty zadawane rosyjskiej armii przez Ukrainę przekraczają obecne możliwości mobilizacyjne Moskwy. - Coś na rzeczy jest. Najwyraźniej sytuacja w Rosji zarówno polityczna, jak i ekonomiczna, jest dramatyczna - i o tym już głośno się mówi. Dlatego różne kanały, które były bardzo popularne, w tej chwili nie funkcjonują, zostały zablokowane przez Kreml. To by świadczyło o tym, że tam jest jakieś stadium paniki, czy problemu - powiedział Piekło.

Jak podkreślił, nie można wykluczyć, że obecne napięcia doprowadzą do zmian lub zwiększonego przeczulenia, ponieważ sytuacja kraju staje się coraz trudniejsza. - Rosja przede wszystkim straciła kompletną kontrolę nad Morzem Czarnym - dodał.

- Tutaj musimy zauważyć, że jest bardzo istotny i ważny sojusznik, o którym Europa nie myśli i nie chce myśleć, który by współpracował z Europą w kwestii pomocy Ukrainy. To jest Turcja, która ma najpotężniejszą armię NATO na kontynencie euro-azjatyckim. Ankara głośno mówi, że uznaje granicę Ukrainy w tej formie, w jakiej zdecydowano i że Krym jest ukraiński. Dziwi mnie to, że Europa nie próbuje tu nawiązać jakiegoś kontaktu - zauważył Piekło.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Krzysztof Grzybowski
Opracowanie: Natalia Łomnicka

Polecane

Wróć do strony głównej