Kolejny incydent z udziałem Rosji. "Pokazuje, że musimy na nią uważać"
W piątek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk poinformował, że polskie myśliwce F-16 przechwyciły dwa rosyjskie Su-30 nad Bałtykiem. - Te samoloty wykonują jakąś funkcję polityczną, pokazując, że Rosja jest aktywna, że jest groźna i musimy na nią uważać - mówił w Polskim Radiu 24 były szef Agencji Wywiadu oraz były ambasador RP w Korei Południowej płk Andrzej Derlatka.
2026-04-24, 20:20
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że rosyjskie maszyny poruszały się bez złożonego planu lotu oraz z wyłączonymi transponderami
- Wiceminister MON podkreślił, że "każde naruszenie bezpieczeństwa Polski i regionu spotka się z natychmiastową reakcją NATO"
- Zdaniem płk Derlatki zdarzenie miało funkcję polityczną, a także prowokacyjną
Wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej przekazał, że w piątek doszło do incydentu w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Polskie siły powietrzne interweniowały w związku z pojawieniem się maszyn należących do Federacji Rosyjskiej. Cezary Tomczyk we wpisie na platformie X poinformował, że "polskie F-16 przechwyciły dwa rosyjskie Su-30 nad Bałtykiem".
To nie pierwsze tego typu zdarzenie w ostatnim czasie. Gość Polskiego Radia 24 podkreślił, że to test odporności oraz reakcji NATO-wskich sił. - Obecnie nie jesteśmy atakowani przez Rosję i raczej nic nie wskazuje na to, żeby Rosja poważyła się na taki atak, przynajmniej jednym samolotem - to z całą pewnością. Oczywiście te samoloty wykonują jakąś funkcję polityczną, pokazując, że Rosja jest aktywna, że Rosja jest groźna oraz że musimy na nią uważać. Z drugiej strony przynajmniej niektóre z nich realizują też misje szpiegowskie, to znaczy badają funkcjonowanie naszych stacji radiolokacyjnych i odnotowują częstotliwości, na których komunikuje się polskie wojsko. To są rzeczy rutynowe dla działań rozpoznawczych i prowadzą je wszystkie armie świata - tłumaczył.
Posłuchaj
"Pewnego rodzaju rutyna"
Płk Derlatka został zapytany, czy zdarzenie może mieć związek z wywiadem Donalda Tuska, podczas którego premier przestrzegał Europę przed rosyjskim zagrożeniem. - Jeśli chodzi o to, co robi lotnictwo rosyjskie, ja myślę, że tutaj jest pewnego rodzaju rutyna. Nie jest to reakcja na wypowiedź tego czy innego polityka, w tym przypadku bardzo ważnego polityka polskiego. Takiej sytuacji, że Rosja w ciągu kilku miesięcy mogłaby zaatakować kraj NATO-wski, raczej nie ma - zwrócił uwagę.
Gość audycji przyznał, że traktuje wypowiedź polskiego premiera, jako zapowiedź dyskusji, które miały miejsce na Cyprze. - Tam omawiano między innymi sprawę przygotowań Unii Europejskiej do działań obronnych (...). W traktacie o utworzeniu Unii Europejskiej w artykule 42.7 jest stwierdzenie, że UE jest również sojuszem obronnym i rozwiązania unijne są znacznie mocniejsze od tego, co znamy z artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o tym, że państwa NATO podejmą działania wspierające, natomiast nie ma mowy o konkretach - wskazał.
- Rosyjskie samoloty nad Bałtykiem. Polska poderwała myśliwce F-16
- Japonia zaczyna sprzedawać broń. Polska wskazywana jako ważny klient
- Tusk ostrzega liderów UE przed Rosją. "To próba mobilizacji"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Dominika Główka