31 sierpnia to ważna data dla mieszkańców Lubina. W 1982 roku, podczas pokojowej manifestacji, od kul funkcjonariuszy ZOMO zginęło trzech młodych mieszkańców Lubina - Michał Adamowicz, Andrzej Trajkowski i Mieczysław Poźniak. W przeddzień 40. rocznicy zbrodni lubińskiej pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej poinformował o wznowieniu śledztwa dotyczącego tej sprawy.
Krwawa pacyfikacja
Jan Madej, który był jednym z organizatorów manifestacji w Lubinie, powiedział na antenie Polskiego Radia 24, że nie spodziewał się tak brutalnej reakcji władz. - Idąc na manifestację z góry zakładaliśmy, że będzie ona pokojowa. Bardzo namawialiśmy wszystkich uczestników, że nie mamy prawa nadużywać tej manifestacji. Władze jednak nie wytrzymały i do Lubina sprowadzono tzw. służby porządkowe milicji obywatelskiej - powiedział.
- Mówiło się, że może dojść do przemocy, ale nigdy bym się tego nie spodziewał. To, co zobaczyłem w szpitalu przechodzi ludzkie pojęcie. Ranni byli przywożeni jak z frontu. Od razu było widać, że są to rany postrzałowe - dodał.
Gość Polskiego Radia 24 podkreślił, że wydarzenia w Lublinie były tak brutalne, że nie trudno było uwierzyć, żeby takie życie były możliwe. - To było tak wielkie przeżycie, że człowiek nie wierzył w to co widział i co mógł dotknąć swoimi rękami. W miejscu, gdzie został zastrzelony m.in. Poźniak była ogromna plama krwi i osocza mózgowego. Jeszcze następnego dnia chodziłem i tego dotykałem, bo nie mogłem uwierzyć, że Polak strzelał do Polaka - powiedział.
Czytaj także:
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy
18:16 PR24 2022_08_30-13-10-09.mp3 Jan Madej o wydarzeniach w Lubinie (Gość PR24)
***
Audycja: "Temat dnia"
Prowadzący: Tadeusz Płużański
Gość: Jan Madej (uczestnik wydarzeń w Lubinie)
Data emisji: 30.08.2022
Godzina: 13.10
dz