Atak na Wenezuelę. "USA są gotowe na bardzo dużo"

Nie milkną echa po ataku USA na Wenezuelę i schwytaniu Nicolasa Maduro. - Ostatnie działania amerykańskie pokazują, że są zdecydowane na bardzo duże ryzyko. Trzeba pamiętać, że operacja pojmania Nicolasa Maduro zakończyła się spektakularnym sukcesem, natomiast była obarczona bardzo dużym ryzykiem. To pokazuje, o jaką stawkę gra się toczyła - mówił w Polskim Radiu 24 dr Przemysław Kwiatkowski. 

2026-01-07, 20:10

Atak na Wenezuelę. "USA są gotowe na bardzo dużo"
Prezydent USA Donald Trump. Foto: Alex Brandon/Associated Press/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • USA przeprowadziły atak na Wenezulę, w czasie operacji schwytano prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę
  • - Trzeba pamiętać, że operacja pojmania Nicolasa Maduro zakończyła się spektakularnym sukcesem, natomiast była obarczona bardzo dużym ryzykiem. To pokazuje, o jaką stawkę gra się toczyła - mówił w Polskim Radiu 24 dr Przemysław Kwiatkowski
  • Jak ocenił, ta akcja była pokazaniem Chinom i Rosji, "że absolutnie nie ma mowy, zgody, żeby którekolwiek z tych państw mogło na bezpośrednim podwórku amerykańskim podważać prymat amerykański"

W minioną sobotę nad ranem pojawiły się doniesienia o eksplozjach w Caracas, stolicy Wenezueli. Krótko później okazało się, że USA przeprowadziły atak, podczas którego przechwycony został prezydent Nicolas Maduro i jego żona. Para została przewieziona do USA, gdzie sąd federalny w Nowym Jorku postawił im zarzuty, w tym dotyczące uczestnictwa w "zmowie narkoterrorystycznej". Oskarżeni nie przyznali się do winy. - Będziemy w rządzić Wenezuelą do czasu przeprowadzenia bezpiecznej, porządnej i rozsądnej transformacji - ogłosił prezydent USA Donald Trump jeszcze w sobotę. Jak zaznaczył, chce "pokoju, wolności i sprawiedliwości dla wspaniałego narodu Wenezueli, w tym dla wielu Wenezuelczyków, którzy obecnie mieszkają w Stanach Zjednoczonych i chcą wrócić do swojego kraju". Liderka wenezuelskiej opozycji Maria Corina Machado oświadczyła, że jej ugrupowanie powinno przejąć władzę w kraju po obaleniu Nicolasa Maduro.

Dr Przemysław Kwiatkowski amerykanista Uniwersytet WSB Merito w Polskim Radiu 24 został zapytany, jaki jest główny cel USA, na czele których stoi Donald Trump, do osiągnięcia w Wenezueli. - Patrzyłbym szerzej niż sama Wenezuela. Wenezuela jest tylko przykładem realizacji tej polityki, która została wprost, publicznie zadeklarowana pod koniec grudnia, kiedy została ogłoszona strategia bezpieczeństwa narodowego USA. W niej USA ogłosiły obronę hemisferyczną, że obszar zachodniej półkuli jest wyłączną strefą wpływów amerykańskich - przekazał. Zdaniem dr Kwiatkowskiego gdyby Chiny, Rosja czy Europa chciały tam rozszerzać swoją strefę wpływów, doszłoby do konfrontacji. - Niekoniecznie wojskowej - dodał. - Ostatnie działania amerykańskie pokazują, że są zdecydowane na bardzo duże ryzyko. Trzeba pamiętać, że operacja pojmania Nicolasa Maduro zakończyła się spektakularnym sukcesem, natomiast była obarczona bardzo dużym ryzykiem. To pokazuje, o jaką stawkę gra się toczyła - zaznaczył.


Posłuchaj

Dr Przemysław Kwiatkowski gościem Ewy Wasążnik (Polskie Radio 24) 21:02
+
Dodaj do playlisty

 

"USA są gotowe na bardzo dużo"

Ekspert zwrócił uwagę, co by się stało, gdyby amerykańska akcja zakończyła się w zupełnie inny sposób. - Gdyby śmigłowce zostały zestrzelone, amerykańscy komandosi zostali pojmani lub zabici w trakcie operacji, operacja zakończyłaby się fiaskiem. To były gigantyczny cios w wizerunek USA, tym bardziej prezydenta Donalda Trumpa. To pokazuje, że USA są gotowe na bardzo dużo. To chciały pokazać przede wszystkim dwóm krajom, z jednej strony Chinom, które są kluczowym partnerem gospodarczym dla Wenezueli, zwłaszcza jeśli chodzi o sprzedaż, eksport ropy wenezuelskiej. Z drugiej strony, Federacja Rosyjska, która bardzo mocno od strony wojskowej współpracowała z Caracas, tam obywały się wizyty rosyjskich okrętów, rosyjskie bombowce dalekiego zasięgu tam wizytowały, Federacja Rosyjska sprzedawała sprzęt wojskowy, wysyłała swoich doradców wojskowych. Tu jest jasne pokazanie, zwłaszcza w kierunku tych dwóch państw, że absolutnie nie ma mowy, zgody, żeby którekolwiek z tych państw mogło na tym bezpośrednim podwórku amerykańskim podważać prymat amerykański - zaznaczył.

Prowadząca zwróciła uwagę, że takie działanie może być też odebrane przez Rosję i Chiny, jako dawanie wolnej ręki, żeby "zagospodarowali sobie swoją strefę wpływów", czyli Chiny - Tajwan, a Rosja - Ukrainę. - Taki wniosek może przychodzić na myśl, analizując te wydarzenia. Natomiast, wskazałbym na pewne różnice - Tajwan jest traktowany przez Pekin, jako zbuntowana prowincja, nie jako inne niezależne państwo, więc traktuje ten obszar, jako część swojego państwa, które po prostu wyrwało się na niezależność w sposób nieuprawniony, więc tu daje sobie większe prawo do użycia siły. Natomiast jeśli chodzi o Europę Środkowo-Wschodnią, to wątek, który z naszej strony jest mocno niepokojący, bo Rosja może wskazywać, że okej, jeżeli Amerykanie robią to, co robią w Wenezueli, potencjalnie może też w innych krajach Ameryki Południowej, to dlaczego my takiego prawa nie mamy. Oczywiście "prawa", bo to jest działanie z punktu widzenia prawa międzynarodowego bezprawne - mówił.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Aneta Wasilewska

Polecane

Wróć do strony głównej