X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Maria Rodziewiczówna. Pani literatka z Kresów

Ostatnia aktualizacja: 04.11.2019 07:00
Choć ta niezwykła kobieta, która sama prowadziła duży majątek i nosiła się po męsku, mogła stać się ikoną postępu, to  krytycy powszechnie zarzucali jej wstecznictwo. "Są dwie potęgi, którym trzeba dać wszystko, a w zamian nie brać nic – to Bóg i Ojczyzna" – pisała.
Audio
  • Maria Rodziewiczówna - audycja Kai Kamińskiej z cyklu "Szkic do portretu". Cz. 1. (PR, 30.08.1988)
  • Maria Rodziewiczówna - audycja Kai Kamińskiej z cyklu "Szkic do portretu". Cz. 2. (PR, 30.08.1988)
  • Maria Rodziewiczówna - audycja Kai Kamińskiej z cyklu "Szkic do portretu". Cz. 3. (PR, 30.08.1988)
Maria Rodziewiczówna
Maria RodziewiczównaFoto: NAC

75 lat temu, 4 listopada 1944 zmarła Maria Rodziewiczówna, pisarka, autorka takich powieści, jak "Między ustami, a brzegiem pucharu", "Lato leśnych ludzi" i "Dewajtis".

Pani na Hruszowej

Maria przyszła na świat 2 lutego 1864 w majątku Pieniuha w rodzinie ziemiańskiej.

- Rodzice Rodziewiczówny zostali po Powstaniu Styczniowym zesłani na Syberię za przechowywanie powstańców i broni dla nich – mówiła prof. Anna Martuszewska, historyk literatury.  

Maria niemal urodziła się w kibitce, w której jej matkę wywieziono na Sybir. Dziewczyna została oddana pod opiekę rodzinie. Rodzice wrócili na ziemie polskie w 1871 roku. Życie musieli zaczynać niemal od zera. Majątek skonfiskowali zaborcy. Rodzina szukała utrzymania w mieście. Matka przyszłej pisarki musiała zająć się pracą w fabryce, ojciec przez pewien czas był dozorcą.

- W ziemiańskiej rodzinie, w której się wychowywała, nie było wielkich tradycji intelektualnych. Ku pisarskiej drodze mógł ją zwrócić pobyt w klasztorze sióstr niepokalanek w Jodłowcu. To była dobra pensja, nastawiona przy tym bardzo patriotycznie – wyjaśniała Anna Martuszewska w audycji Kai Kamińskiej z cyklu "Szkic do portretu". 

W wieku siedemnastu lat przejęła po zmarłym ojcu majątek Hruszowa. Położona na dzisiejszej Białorusi, w połowie drogi między Brześciem a Pińskiem, wieś nie przynosiła dużych dochodów. Większość majątku stanowiła pradawna puszcza, gospodarowano na zaledwie jednej trzeciej jego obszaru. Znaczną część pieniędzy przeznaczano na spłatę długów, które Maria odziedziczyła wraz z ziemią po ojcu i stryju.

"Żubr w spódnicy"

Do dziś nie wiadomo, dlaczego gospodarowanie majątkiem przypadło Marii, a nie jej bratu. Przejąwszy majątek, młoda kobieta zmieniła zupełnie swój wygląd. Za zgodą matki obcięła warkocz i zaczęła nosić krótkie włosy, męski żakiet i długie buty z cholewami.

- Lewicowa krytyka nazywała ją "żubrem w spódnicy". Ona zresztą taką osobą była. Niemal do końca życia mieszkała na Polesiu w swoim majątku. Nosiła się po męsku. Nigdy nie wyszła za mąż - mówił Ryszard Matuszewski, historyk literatury w audycji z 1988 roku.

Przez 25 lat mieszkała razem z przyjaciółką i daleką kuzynką Jadwigą Skirmunttówną. Kobiety pozostały nierozłączne do końca życia. Ich wieloletnia relacja dała asumpt do podejrzeń o to, że Rodziewiczównę i Skirmunttównę łączyło coś więcej niż przyjaźń. Brak na to decydujących dowodów. Charakter ich relacji pozostaje jednak w sferze domysłów, tym bardziej, że sama Rodziewiczówna była owszem emancypantką, ale głęboko zakorzenioną w wierze katolickiej.  

Przez pół wieku gospodarowania majątkiem zdołała pozyskać sobie sympatię okolicznych białoruskich chłopów. Doszło nawet do tego, że gdy Rodziewiczówna postanowiła wesprzeć budowę katolickiego kościoła cegłami z rozebranego budynku, prawosławni chłopi z własnej woli i nieodpłatnie przenieśli budulec na miejsce powstania świątyni.

– W ujęciu działań Rodziewiczówny walka o utrzymanie ziemi była zarazem walką o utrzymanie polskości – zaznaczała prof. Anna Martuszewska.

Nestorka w walczącej stolicy

Stosunki, które zapanowały w kraju po odzyskaniu niepodległości rozczarowały Rodziewiczównę. W ramach protestu przeciwko polityce rządowej odmówiła m.in. przyjęcia Złotego Wawrzynu od Polskiej Akademii Literatury. Odrzucenie nagrody odbiło się szerokim echem w świecie polskiej literatury. Choć pisarka złamała pióro już w 1931 roku, to pozostawała do końca II RP jedną z najpoczytniejszych autorek. 

Tragedia wybuchu II wojny światowej dosięgła ją w Hruszowej. Uciekając przez Sowietami, przekroczyła granicę Generalnej Guberni. W czasie okupacji wspierała konspirację. Współpracowała z Biurem Informacji i Propagandy Armii Krajowej.

 W latach wojennych otrzymywała zaliczki na poczet powieści, które miała pisać po wojnie, o których wiadomo było, że nie zdoła już napisać. Te pieniądze pozwalały jej przeżyć – oceniała prof. Anna Martuszewska.

Przeżyła Powstanie Warszawskie. Stara i schorowana, wielokrotnie była przenoszona z piwnicy do piwnicy walczącej stolicy przez wiernych czytelników. Pisarkę zarejestrowało oko kamery Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej.

Doświadczenie powstania, pięciu obozów przesiedleńczych, trudów okupacyjnych mocno nadszarpnęły zdrowie pisarki. Zmarła w Leonowie nieopodal Skierniewic na zapalenie płuc.

Orędowniczka przyrody, Ojczyzny i Boga

Twórczość Rodziewiczówny trudno oddzielić od jej życia. Zarządzenie wiejskim majątkiem i doświadczenie rodziców, ziemian zmuszonych do pracy w fabryce, mogły mieć decydujący wpływ na podkreślane w twórczości pisarki przywiązanie do ziemi i zdecydowane opowiadanie się przez nią po stronie natury – stąd barwne opisy kresowej przyrody (co najpełniejsze odzwierciedlenie znalazło w powieści "Lato leśnych ludzi"). Kobieta, która sama musiała prowadzić spory majątek dobrze radziła sobie z nakreślaniem silnych postaci kobiecych. 

- Należy docenić bardzo dużą plastyczność postaci, umiejętność kształtowania wątków fabularnych - mówiła prof. Anna Martuszewska.  – Żeromski zachwycał się "Między ustami a brzegiem pucharu". Pisał, że wręcz zazdrości Rodziewiczównie niektórych dialogów i scen. Jednocześnie i Prusowi, i Żeromskiemu nie pasował jej tradycjonalizm. 

Cenił za to Rodziewiczównę Sienkiewicz, który na jej jubileusz dwudziestopięciolecia pracy artystycznej pisał w liście do niej: "Tyś zrozumiała, że mimo chmur, które rozciągają się nad Twoją ukochaną ziemią, mimo cierpień, mimo głazów, które gniotą pierś polską, naród wyciąga ręce do życia, więc krzepiłaś w nim siły życiowe. Słowa Twe były zawsze słowami otuchy i jakby echem drogiej nam pieśni Legionów… Służba Twoja była zawsze wierna Ojczyźnie, a zarazem jasna i przeźrocza jak ruczaj litewski".

Choć ta niezwykła kobieta, która sama prowadziła duży majątek i nosiła się po męsku, mogła stać się ikoną postępu, to powszechnie zarzucano jej wstecznictwo. "Są dwie potęgi, którym trzeba dać wszystko, a w zamian nie brać nic – to Bóg i Ojczyzna" – pisała.

Krytycy zarzucali jej także wtórność i powtarzanie rozwiązań fabularnych wcześniejszych pisarzy pozytywistycznych. Jej przedwojenna poczytność stała się z kolei powodem, dla którego Rodziewiczównie przypięto łatkę pisarki dla panien na pensji.

Po II  wojnie światowej twórczość Rodziewiczówny wypadła z kanonu lektur ze względu na to, że w jej twórczości dominowało przekonanie, że polskość wiąże się z wielkimi posiadaczami ziemskimi i własnością Kościoła. Dopiero pod koniec lat 80. zaczęto wznawiać jej dzieła, a jedno z nich – "Między ustami a brzegiem pucharu" – doczekało się ekranizacji.

bm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak