Ubezpieczenia rolnicze: jest alternatywny pomysł

Chociaż ubezpieczenia upraw i zwierząt gospodarskich są obowiązkowe, to wielu rolników ich nie kupuje, bo uważa, że polisy są za drogie i mało skuteczne. W zamian proponują inne rozwiązania.

2014-04-29, 14:12

Ubezpieczenia rolnicze: jest alternatywny pomysł
Ubezpieczenia upraw są dużo bardziej skomplikowane i likwidator musi posiadać dużo większą wiedzę.Foto: Glow Images/East News

Posłuchaj

O koncepcji Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych mówią sadownik Piotr Zieliński oraz Paweł Ochwat z Kancelarii Brokerskiej ASYSTA /Aleksandra Tycner, Polskie Radio/.
+
Dodaj do playlisty

Piotr Zieliński, sadownik i autor koncepcji ubezpieczeń wzajemnych twierdzi, że oferta firm ubezpieczeniowych jest niepełna, dotyczy nie wszystkich upraw, rejonów, a straty są szacowane w sposób nieprofesjonalny.

- Częstotliwość szkód i poziom strat skłoniły nas do tego, by wypracować alternatywną wobec istniejącego od 2005 roku systemu, formę likwidacji tych szkód – mówi sadownik. Cechą charakterystyczną funduszu klęskowego jest to, że on nie ma zarabiać, jest publiczny, a instytucja, która szacuje straty nie jest stroną, więc nie jest zainteresowana tym, żeby w jakiś sposób manipulować wysokością strat – przedstawia Zieliński.

- Tak się dzieje w przypadku komercyjnych firm ubezpieczeniowych, że likwidacja straty zawsze zmierza w kierunku minimalizacji szkody - podkreśla.

Nie występuje tu konflikt interesów? To samo dotyczy szkody po wypadku samochodu.

Ubezpieczenia upraw są dużo bardziej skomplikowane i likwidator musi posiadać dużo większą wiedzę, ponieważ w ostatnich latach na tym rynku dokonał się ogromny postęp. Poziom produktów oferowanych przez rynek rolny jest tak szeroki, że firmy ubezpieczeniowe albo nie nadążają za tym rynkiem albo nie mają dostatecznej wiedzy na temat  stworzenia komplementarnej oferty np. dla sadownika.

- My, jako brokerzy, szukamy ubezpieczeń, przekonujemy firmy ubezpieczeniowe do przejęcia danego ubezpieczenia - mówi Paweł Ochwat z Kancelarii Brokerskiej ASYSTA.

Jak podkreśla, słuchając o tym projekcie funduszu klęskowego nasuwa się myśl, że jest to idealna konstrukcja  dla stworzenia niekomercyjnego zakładu ubezpieczeń, jakim jest Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych.

Pomysł na takie towarzystwa, zajmujące się ubezpieczeniami rolnymi, nie jest nowy. Jego istotą jest to, że wszyscy ubezpieczeni są członkami tego towarzystwa.

Dlatego, stowarzyszeni mają wiedzę co jest szkodą, a co nią nie jest, i jak należy ją likwidować. Stanowią też najlepszy sposób zabezpieczenia uczciwości tych wypłat i rzetelności rozliczeń.

- Żeby pomysł  takiego funduszu czy towarzystwa zafunkcjonował i był skuteczny, musi być zapewnione to, że wypłaty nie będą zbyt duże oraz zbyt małe. Sytuacja, kiedy sami zainteresowani kontrolują te kwestie, jest bardzo dobrym rozwiązaniem – mówi Ochwat.

Jak dodaje Piotr Zieliński, część pieniędzy pochodziłaby od członków, czyli rolników, a część z budżetu państwa. Trzeba pamiętać, że przy każdych stratach zawsze – niezależnie kto by rządził – albo są jakieś kredyty klęskowe, albo są zapomogi społeczne, albo zlecane zadania ARiMR. To są kwoty przeznaczane na ten cel zawsze decyzjami politycznymi.

Można też uzyskać środki od Unii Europejskiej.

Sami zainteresowani podkreślają, że takie ubezpieczenia byłyby wzbogaceniem oferty już istniejącej na rynku, a nie zastępowaniem czegokolwiek.

Aleksandra Tycner, ut, jk

Polecane

Wróć do strony głównej