Okazuje się, że polski rynek suplementów diety, którego wartość obecnie szacuje się na 4 miliardy złotych, jest bardzo słabo kontrolowany. Żeby wprowadzić suplement do obrotu wystarczy zgłosić jego skład do Głównej Inspekcji Sanitarnej, a co za tym idzie niektóre produkty są dostępne w sprzedaży przez kilka lat zanim zostaną przebadane. Obecnie kontrolą ponad 30 tysięcy zarejestrowanych suplementów zajmuje się tylko 7 osób.
Podczas kontroli NIK wykrył również przypadek, że na jednej ze stron internetowych wśród suplementów w sprzedaży była dostępna pigułka gwałtu. Z 45 suplementów co do których kontrolerzy NIK mieli zastrzeżenia aż 38 można było jeszcze do niedawna bez problemu kupić.
Z szacunków wynika, że prawie 90 procent Polaków stosuje suplementy diety, ale większość nie potrafi odróżnić ich od leków, czy witamin.
abo