more_horiz
Gospodarka

Na obsługę długu publicznego będziemy wydawać coraz mniej. Ryzyko gwałtownego wzrostu kosztów jest ograniczone

Ostatnia aktualizacja: 16.11.2020 09:00
Ryzyko gwałtownego wzrostu kosztów obsługi zadłużenia jest istotnie ograniczone – uważa główny ekonomista BGK Mateusz Walewski. Wskazał przy tym na wysoką nadpłynność na rynku finansowym, która skłania instytucje finansowe do zakupu obligacji skarbowych, a także działania NBP.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: shutterstock.com/tadamichi

Z przygotowanej przez resort finansów Strategii zarządzania długiem na 2021-2024 wynika, że w tym i przyszłym roku będziemy mieli do czynienia ze wzrostem długu zarówno do PKB, jak i nominalnym. Jednocześnie przewiduje, że od przyszłego roku na obsługę długu będziemy wydawać coraz mniej.

Główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego Mateusz Walewski tłumaczył, że koszty obsługi zadłużenia są wypadkową głównie dwóch czynników – samej wielkości zadłużenia oraz rentowności obligacji.

– W ostatnim okresie rentowności obligacji emitowanych przez Ministerstwo Finansów znacząco spadła, więc nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że pomimo wzrostu zadłużenia spadają koszty obsługi – wyjaśnia.


1200_pieniądze_shutterstock.jpg
Inflacja w 2021 r. wyniesie 2,6 proc. – prognozuje NBP. PKB wzrośnie o 3,1 proc.

Interwencja Narodowego Banku Polskiego

Ekonomista przyznał, że oczywiście jest możliwy gwałtowny wzrost kosztów zadłużenia, choć – jego zdaniem – w aktualnej sytuacji wysokiej nadpłynności na rynku finansowym, która skłania instytucje finansowe do zakupu obligacji skarbowych, ryzyko to jest istotnie ograniczone.

– Duże znaczenie ma tu też interwencja na rynku przez Narodowy Bank Polski – polskie "luzowanie ilościowe", które także wspiera ceny polskich obligacji. Koszty obsługi mogą też wzrosnąć poprzez kanał walutowy. Istotna przecena złotego doprowadziłaby do wzrostu kosztów obsługi długu denominowanego w walutach obcych – głównie w euro – który wciąż wynosi ponad 20 proc. całości długu skarbu państwa – zauważa analityk BGK.

Pytany, czy koszty obsługi długu są ważniejszym wskaźnikiem niż sam poziom zadłużenia, Mateusz Walewski ocenił, że ważne jest jedno i drugie.

– Koszty obsługi mogą się szybko zmieniać, poziom długu charakteryzuje się znacznie mniejszą zmiennością. Ważne jest to, by poziom długu był wystarczająco mały, aby nie spowodować trudności w jego obsłudze nawet w przypadku istotnego wzrostu rentowności i/lub przeceny waluty krajowej – podkreśla ekonomista.


finanse1200.jpg
RPP o projekcie budżetu: podwyższona niepewność, ale realistyczne założenia

Koszty obsługi długu będą niższe

Resort finansów zakłada w Strategii, że relacja państwowego długu publicznego do PKB wyniesie na koniec 2020 r. 50,4 proc., wzrośnie do 52,7 proc. na koniec 2021 r., po czym zacznie spadać i na koniec 2024 r. osiągnie 48,1 proc. Jednocześnie w 2021 r. limit kosztów obsługi długu będzie w ujęciu nominalnym niższy od limitu na 2020 r. i spadnie z 29,8 mld zł w 2020 r. do 28 mld zł w 2021 r. W dokumencie podano, że w 2022 r. wydatki na obsługę długu wyniosą 24,1-24,5 mld zł, w 2023 r. – 22-22,3 mld zł, a w 2024 r. tylko 20,9-21,1 mld zł.

W relacji do PKB koszty obsługi długu także ulegną obniżeniu z 1,33 proc. w 2020 r. do 1,19 proc. w 2021 r. Założono, że relacja kosztów obsługi długu do PKB w horyzoncie Strategii obniży się do poziomu 0,75-0,76 proc.

 

PolskieRadioi24.pl/PAP/DoS