100 000 dolarów na rękę dla każdego. Plan Trumpa, który ma rozbić Europę i NATO

Wybierzecie USA, to dostaniecie po 100 000 dolarów na głowę - taką propozycję dla Grenlandii wymyśliła administracja Trumpa. Czy uda im się "kupić" w ten sposób mieszkańców wyspy wchodzącej w skład Królestwa Danii?

2026-01-09, 11:59

100 000 dolarów na rękę dla każdego. Plan Trumpa, który ma rozbić Europę i NATO
Donald Trump na tle amerykańskich flag. Foto: MANDEL NGAN/AFP/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Plan Białego Domu zakłada bezpośrednie transfery pieniężne dla każdego mieszkańca wyspy, wahające się od 10 do nawet 100 tysięcy dolarów, co ma wywołać tzw. "szok bogactwa" i zerwać więzi z Kopenhagą.
  • Dla Stanów Zjednoczonych stawką jest kontrola nad strategiczną luką GIUK, kluczową w rywalizacji z rosyjskimi okrętami podwodnymi, oraz przejęcie złóż metali ziem rzadkich, o które walczą Chiny.
  • Eksperci ostrzegają, że nagły napływ gotówki może doprowadzić do hiperinflacji i paraliżu lokalnego rynku pracy, a dążenie USA do aneksji grozi pęknięciem wewnątrz NATO.

USA chcę "kupić" mieszkańców Grenlandii?

Waszyngton powrócił do koncepcji przejęcia największej wyspy świata, tym razem jednak zamiast dyplomatycznych not, na stole położono ofertę przypominającą agresywną inżynierię finansową. Zgodnie z analizami strategicznymi, administracja Donalda Trumpa rozważa mechanizm bezpośredniego transferu środków do obywateli Grenlandii, który miałby stanowić swoistą zapłatę za zmianę politycznego wektora.

Wariant maksymalny zakłada wypłatę 100 000 USD na osobę, co przy populacji liczącej około 57 tysięcy mieszkańców oznacza dla budżetu USA wydatek rzędu 5,7 miliarda dolarów. 

Zobacz koniecznie: Znacznie więcej powodów niż ropa. Dlaczego Trump chce “bronić demokracji” na Grenlandii?

Z perspektywy amerykańskiego mocarstwa jest to kwota relatywnie niewielka – porównywalna z kosztem budowy zaledwie połowy nowoczesnego lotniskowca. Jednak dla gospodarki Grenlandii suma ta jest gigantyczna, gdyż stanowi niemal dwukrotność rocznego PKB wyspy. Strategia ta, określana mianem "suwerenność za gotówkę", ma na celu wywołanie efektu psychologicznego, który przełamałby historyczną lojalność wobec Danii, oferując mieszkańcom natychmiastową gratyfikację finansową w zamian za poparcie niepodległości, a w dalszej perspektywie – ścisłej integracji z USA.

Ekonomiczny hazard. Bogactwo czy ruina?

Choć wizja otrzymania przelewu na kwotę 100 tysięcy dolarów działa na wyobraźnię, realizacja tego planu niesie ze sobą drastyczne ryzyko dla stabilności wyspy. Analitycy wskazują, że tak gwałtowny napływ pieniądza do małej, izolowanej gospodarki, która charakteryzuje się ograniczoną podażą dóbr, nieuchronnie doprowadziłby do eksplozji cen. Hiperinflacja mogłaby w krótkim czasie zniwelować realną siłę nabywczą otrzymanych środków, sprawiając, że mieszkańcy zostaliby z drożyzną, ale bez oszczędności.

Poważnym zagrożeniem jest również potencjalna destabilizacja rynku pracy. Otrzymanie kwoty równoważnej wieloletnim zarobkom mogłoby skłonić znaczną część populacji do rezygnacji z pracy, co sparaliżowałoby kluczowe sektory, takie jak rybołówstwo czy administracja publiczna.

Amerykańscy stratedzy promują model, w którym Grenlandia rezygnuje z bezpiecznego, duńskiego modelu opiekuńczego na rzecz systemu grantowego, co – biorąc pod uwagę koszty np. służby zdrowia w modelu amerykańskim – może okazać się dla mieszkańców pułapką, a nie awansem cywilizacyjnym.

GIUK: Wąskie Gardło

Dlaczego kontrola nad "G" (Grenlandią) jest warta miliardy dolarów i kluczowa dla Polski?

Linia GIUK

To strategiczna linia na Atlantyku łącząca trzy punkty:

Greenland (Grenlandia) – Iceland (Islandia) – UK (Wielka Brytania).

Jest to "brama" morska, przez którą rosyjska Flota Północna musi przepłynąć, aby dostać się na otwarte wody Oceanu Atlantyckiego.

Dlaczego Grenlandia?

Bez baz na tej wyspie NATO jest głuche. Chodzi o system SOSUS (Sound Surveillance System).

Hydrofony podwodne

To sieć czujników na dnie oceanu, które wykrywają sygnatury dźwiękowe rosyjskich okrętów podwodnych.

Utrata Grenlandii oznaczałaby "dziurę" w systemie nasłuchu, pozwalając wrogim jednostkom przemknąć niezauważenie.

Prawo "zamknięcia bramy"

Dla USA Grenlandia to nie tylko terytorium, to strategiczny lewarek.

Kontrola nad tym obszarem pozwala US Navy zablokować wyjście rosyjskiej floty na Atlantyk w razie konfliktu.

To klucz do utrzymania bezpiecznych szlaków żeglugowych między Ameryką a Europą.

Co to znaczy dla Polski?

Bezpieczeństwo linii GIUK ma bezpośrednie przełożenie na nasze bezpieczeństwo narodowe.

Jeśli Atlantyk zostanie odcięty przez wrogie okręty podwodne, amerykańskie posiłki wojskowe (ciężki sprzęt, zaopatrzenie) nie dopłyną do Europy.

Otwarta "brama" GIUK to gwarancja, że konwoje z pomocą dotrą do portów w Gdańsku i Świnoujściu.

Geopolityka: Doktryna "Don-roe" i surowce

Za finansową ofertą kryje się twarda kalkulacja bezpieczeństwa, którą analitycy zaczęli nazywać "Doktryną Don-roe" (nawiązanie do doktryny Monroe, w której USA mają prawo do interweniowania w krajach leżących w Ameryce Północnej i Południowej) – zakładającą jednostronne zabezpieczenie Półkuli Zachodniej przed wpływami rywali systemowych. Stany Zjednoczone postrzegają Grenlandię jako "niezatapialny lotniskowiec", niezbędny do kontroli tzw. luki GIUK – morskiego przesmyku, przez który rosyjskie okręty podwodne muszą przepłynąć, by zagrozić Atlantykowi.

Równie istotny jest aspekt surowcowy. USA chcą za wszelką cenę zablokować chińską ekspansję w Arktyce, znaną jako "Polarny Jedwabny Szlak". Przejęcie kontroli nad wyspą pozwoliłoby Waszyngtonowi na eksploatację gigantycznych złóż metali ziem rzadkich (REE), takich jak Kvanefjeld czy Tanbreez, które są kluczowe dla nowoczesnych technologii i przemysłu zbrojeniowego. Dotychczasowe próby chińskich inwestycji były blokowane politycznie, ale pełna kontrola USA pozwoliłaby na całkowite wyeliminowanie Pekinu z łańcucha dostaw.

NATO i Europa na bocznym torze

Propozycja Białego Domu jest nie tylko ofertą handlową, lecz także potężnym wstrząsem dla architektury bezpieczeństwa w Europie. USA, dążąc do realizacji swoich celów, stosują taktykę "dziel i rządź", wbijając klin między Grenlandię a Danię – swojego sojusznika z NATO. Ponieważ Dania nie może legalnie sprzedać wyspy bez zgody jej mieszkańców, plan USA zakłada przekupienie Grenlandczyków, by ci najpierw ogłosili niepodległość, a następnie stowarzyszyli się ze Stanami Zjednoczonymi.

Takie podejście, traktujące terytorium sojusznika jako przedmiot wrogiego przejęcia, rodzi ryzyko fragmentacji Sojuszu Północnoatlantyckiego. Podważa to zaufanie do Artykułu 5, sugerując, że w obliczu rywalizacji mocarstw interesy mniejszych państw europejskich mogą zostać poświęcone. Oferta dla Grenlandii to w istocie ultimatum, które stawia Europę przed koniecznością redefinicji swojej roli w Arktyce, która z peryferium staje się centralnym teatrem globalnego konfliktu.

Czytaj także: 

Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz

Polecane

Wróć do strony głównej