Ceny w sklepach wciąż szybsze od inflacji. W marcu 3,8%
Intensywne akcje promocyjne i konkurencja między sieciami handlowymi skutecznie wyhamowały wzrosty wynikające z wysokich kosztów energii oraz surowców - wynika z raportu "Indeks cen w sklepach detalicznych". Nie oznacza to, że ceny spadły: ich wzrost po prostu nie przyspieszył.
2026-04-15, 10:23
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Ceny w sklepach wzrosły w marcu o 3,8% rok do roku, co jest efektem głównie zaciętej rywalizacji wielkich detalistów przed świętami.
- Liderami rankingu drożyzny okazały się używki, za które z powodu zawirowań na globalnych rynkach i opłat akcyzowych trzeba zapłacić ponad 11% więcej, a tuż za nimi uplasowały się słodycze oraz uzależniona od cen energii chemia gospodarcza.
- Zauważalną ulgę dla domowych budżetów stanowią z kolei spadające w ujęciu rocznym ceny produktów tłuszczowych, sezonowych warzyw czy popularnych dodatków spożywczych, takich jak majonezy i ketchupy.
Jak wynika z najnowszej edycji "Indeksu cen w sklepach detalicznych", marcowe paragony za codzienne sprawunki były średnio o 3,8% wyższe w zestawieniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. To dynamika identyczna jak w lutym, co pozwala mówić o pewnym zahamowaniu fali gwałtownych podwyżek, choć wartości te wciąż są odrobinę wyższe niż styczniowe 3,7%.
Jeżeli weźmiemy pod lupę samą żywność, podrożała ona o 3,2% rok do roku, co stanowi odczyt nieco łagodniejszy od wskaźników notowanych w poprzednich dwóch miesiącach. Autorzy raportu nie mają jednak złudzeń, że ten rynkowy spokój ma w dużej mierze charakter przejściowy i wynika ze wzmożonej walki o coraz ostrożniejszego klienta. Zamiast odstraszać kupujących jeszcze wyższymi kwotami, zwłaszcza w kluczowym okresie przedświątecznym, sieci handlowe postawiły na szeroko zakrojone akcje rabatowe, które skutecznie zamaskowały presję kosztową.
- Presja kosztowa ciągnie ceny w górę, ale ograniczenia popytowe i rosnąca konkurencja między sieciami handlowymi hamują dynamikę wzrostu. Dlatego marcowy wynik nie oznacza, że problem inflacji znika. Raczej pokazuje, że wchodzimy w bardziej chwiejną fazę, w której ceny mogą pozostawać relatywnie stabilne tylko przejściowo. Przy utrzymaniu napięć na rynku energii należy liczyć się z ponownym wzrostem presji cenowej w kolejnych miesiącach, a ewentualne zawieszenie broni na dłużej i rozmowy pokojowe na Bliskim Wschodzie mogą odegrać tu kluczową rolę - wyjaśniła dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu DSW Ideis.
Najpotężniejszy cios w portfele klientów uderzył w segmencie używek. Kawa, herbata oraz alkohol zanotowały skok na poziomie aż 11,1%, co jest bezpośrednim efektem wcześniejszych regulacji akcyzowych oraz bardzo niestabilnej sytuacji na globalnych rynkach surowcowych. Drugie miejsce w tym zestawieniu zajęły słodycze i desery z wynikiem 9,3%, ponieważ ich producenci wciąż produkują towary z wykorzystaniem dawniej zakontraktowanych, drogich surowców, a po okresie silnych wzrostów bardzo niechętnie obniżają swoje cenniki.
🍫 Kryzys kakaowy
Szok podażowy
Ekstremalne zjawiska pogodowe w Wybrzeżu Kości Słoniowej i Ghanie zdewastowały uprawy.
El Niño: Fale upałów i susze uniemożliwiły prawidłowy wzrost owoców.
Choroby drzew: Wilgoć w niewłaściwych momentach wywołała plagę grzybiczą.
Skutek: Najniższe zbiory od dekad przy stabilnym globalnym popycie.
Panika giełdowa
Producenci produkują dziś z surowca zakontraktowanego w szczycie giełdowej gorączki.
Rekordowe ceny: Notowania kakao pobiły w ostatnich miesiącach absolutne, historyczne maksima.
Efekt opóźnienia: Wysokie ceny surowca "płyną" przez łańcuch dostaw z kilkumiesięcznym poślizgiem.
Trzecią pozycję, z cenami wyższymi o 6,2%, zajęła chemia gospodarcza, niezwykle wrażliwa na rosnące notowania ropy i gazu. Czołówkę najszybciej drożejących towarów pierwszej potrzeby zamykają mięso oraz pieczywo, za które musieliśmy zapłacić odpowiednio o 5,9% oraz 5,4% więcej niż przed rokiem.
W koszyku zakupowym znalazły się na szczęście również kategorie, które ciągnęły w dół ogólny wskaźnik cen. Największe powody do zadowolenia przyniósł dział z artykułami tłuszczowymi, gdzie ceny masła, oleju i margaryny zanurkowały aż o 7,7% rok do roku. Wyraźnie potaniały również królujące na wielkanocnych stołach dodatki spożywcze, w tym majonezy i musztardy (spadek o 3,7%), a także warzywa, które kosztowały o 2,9% mniej.
Taniejące warzywa to w głównej mierze rezultat wyższej podaży po lepszych zbiorach, natomiast w przypadku tłuszczów do głosu doszła wysoka baza cenowa z ubiegłego roku oraz bezpośrednie, celowe obniżki narzucane przez sklepy przed wiosennymi świętami.
Utrzymująca się w sklepach drożyzna to efekt innych mechanizmów, niż te kształtujące ogólnopolską inflację konsumencką (CPI), która w marcu 2026 wyniosła 3%. Indeks detaliczny skupia się na wąskim wycinku gospodarki – dobrach codziennego zapotrzebowania, w których ostateczna cena bardzo powoli reaguje na spadki oficjalnych wskaźników makroekonomicznych, ale błyskawicznie odpowiada na nowe zagrożenia.
O kosztach towarów na regałach w ogromnej mierze decydują stałe wydatki na płace, logistykę oraz transport, które z kolei mocno reagują na geopolityczne napięcia na Bliskim Wschodzie.
- Singiel na cenowej huśtawce. Po tanim styczniu rekord drożyzny w lutym
- +100 zł w miesiąc. Tak zdrożało utrzymanie rodziny 2+2
- Luty najdłuższym miesiącem w roku dla emeryta. Cenowa burza przed waloryzacją
Źródło: UCE Research/WSB Merito/Michał Tomaszkiewicz