more_horiz
Gospodarka

Niemcy trują na potęgę, a będą truć jeszcze bardziej. Zatrważające dane

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2021 09:24
Niemieckie emisje z produkcji energii elektrycznej wzrosły w pierwszej połowie 2021 roku o jedną czwartą, czyli 21 mln ton. Emisje z elektrowni gazowych wzrosły o 15 proc., z elektrowni węglowych o 36 proc., a z elektrowni na węgiel kamienny o 44 proc. Czy Niemcy już zostali największym trucicielem Europy?
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock/ Bildagentur Zoonar GmbH

Niemieccy analitycy rynku energetycznego wiążą wzrost produkcji energii z paliw kopalnych z ożywieniem w gospodarce. Zawodzą również turbiny wiatrowe jako alternatywne źródła zielonej energii. Powód jest prosty: brak wiatru. Wiatr wyprodukował zaledwie 46,8 terawatogodzin w pierwszych sześciu miesiącach 2021 roku, czyli o ponad jedną czwartą mniej niż 59,4 TWh, które wyprodukował w pierwszej połowie 2020 roku. Również produkcja z morskiej energetyki wiatrowej spadła w tym okresie o 16%, do 11,7 TWh.

Tymczasem Niemcy zamykają w tym i przyszłym roku elektrownie atomowe, co spowoduje większe wykorzystanie węgla i gazu ziemnego, a tym samym wzrost emisji dwutlenku węgla. Z 56% niemieckiej energii elektrycznej pochodzącej z bezemisyjnych źródeł w 2020 roku, 24% pochodziło z elektrowni jądrowych, zapór wodnych i biomasy, które są znacznie mniej zawodne niż elektrownie słoneczne i wiatrowe.

Rosnące emisje i koszty energii elektrycznej w Niemczech w dramatyczny sposób ilustrują, że nowoczesne narody nie mogą polegać na zależnych od pogody źródłach energii, aby napędzać swoje wysokoenergetyczne gospodarki.

Źródła produkcji elektrycznej w UE w 2019 roku. Źródło: Eurostat Źródła produkcji elektrycznej w UE w 2019 roku. Źródło: Eurostat

Rozdwojenie jaźni

Aby uniknąć zagrożenia blackoutem, w najbliższych latach Niemcy będą musiały importować energię z innych krajów, w których działają elektrownie jądrowe, m.in. z Francji, Belgii i Holandii. Albo budować więcej elektrowni węglowych. Co już zresztą czynią…

Czytaj także:
forum-nord stream 1200.jpg
PGNiG włączone do postępowania certyfikacyjnego w sprawie Nord Stream 2

Elektrownia Datteln 4 o mocy 1100 MW, należąca do Uniper i zlokalizowana w Datteln w regionie Nadrenii Północnej-Westfalii, została otwarta pomimo ogłoszonego przez rząd niemiecki planu zakończenia produkcji energii elektrycznej z węgla. W zeszłym roku rząd zapowiedział zamknięcie wszystkich 84 elektrowni węglowych do 2038 r., ponieważ kraj zmierza w kierunku czystszych źródeł energii elektrycznej.

Analitycy twierdzą, że zamykanie elektrowni atomowych jest bezpośrednio odpowiedzialne za wzrost cen energii elektrycznej. Niemcy mają najdroższą energię elektryczną w Europie, a wietrzna Dania jest pod tym względem na drugim miejscu. W pierwszej połowie 2020 roku niemieckie ceny energii elektrycznej były o 43 procent wyższe niż średnia europejska.


Marzenia, nie cele

Niemiecki rząd federalny wyznaczył termin 2038 r. i wsparł go kwotą 40 mld euro na rozwój nowych gałęzi przemysłu i poprawę infrastruktury w miejscach, w których ubywa miejsc pracy w przemyśle węglowym, a także dodatkowymi pieniędzmi dla zwolnionych pracowników i spółek węglowych.

Rezultat nie zadowolił prawie nikogo. Ekolodzy twierdzą, że stopniowe wycofywanie węgla musi nastąpić znacznie wcześniej niż w 2038 roku. Członkowie specjalnej komisji, która rekomendowała wycofanie, twierdzą, że rządowy plan jest zbyt hojny dla spółek węglowych. A pracownicy sektora węglowego ze zrozumiałych względów niechętnie rezygnują z dotychczasowego stylu życia.

Tanio już było

Czy ceny energii elektrycznej na pewno spadną w przyszłości, jak od dawna twierdzą zwolennicy odnawialnych źródeł energii? Nawet zagorzali zwolennicy odnawialnych źródeł energii już tak nie twierdzą. Eksperci twierdzą, że niemiecki rynek utrzyma wysoki poziom cen w dłuższej perspektywie, zwłaszcza po 2025 roku.

W rezultacie eksperyment Berlina z energią odnawialną dobiegł końca. Do 2025 roku Niemcy wydadzą 580 miliardów dolarów, aby uczynić swoją energię elektryczną prawie dwa razy droższą i dziesięć razy bardziej emisyjną niż energia we Francji.

Ceny prądu dla gospodarstw domowych w UE w 2020 r. Źródło: Eurostat Ceny prądu dla gospodarstw domowych w UE w 2020 r. Źródło: Eurostat

Złap mnie, jeśli potrafisz

W tym kontekście strategia odwracania uwagi od niemieckiej energetyki i przekierowywania jej na kraje ościenne (w tym przede wszystkim Polskę) zdaje się działać znakomicie. Gospodarcza wojna o zasoby energetyczne przybiera na sile i Niemcy wydają się testować słabsze ogniwa europejskiego systemu energetycznego. Sprzeczka z Czechami o Turów może być zasłoną dymną, bo w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się kilka kopalń niemieckich i czeskich.

Bicz ekonomiczny jednak jest nad Polską zawieszony. Według think tanku Instrat 45 proc. polskich elektrowni węglowych już w 2020 r. przynosiło straty. A to dlatego, że unijne firmy energetyczne muszą kupować uprawnienia do emisji CO2, które w ostatnich latach zdrożały z 26,5 euro za tonę w 2020 r. do 60 euro pod koniec września 2021 r. System handlu prawami do emisji (EU-ETS) jest skonstruowany w taki sposób, że może nas doprowadzić na skraj energetycznego ubóstwa. Polską gospodarkę uratuje tylko zdecydowana odpowiedź na tę zaplanowaną i kontrolowaną ekonomiczną demolkę.

Cena pozwoleń na emisję CO2 w EUR.  Źródło: Trading Economics Cena pozwoleń na emisję CO2 w EUR. Źródło: Trading Economics

PolskieRadio24.pl/ Eurostat/ Forbes/BBC/ Power/ Komisja Europejska/ mib