more_horiz
Gospodarka

Samorządy współwłaścicielami elektrowni atomowej? Śmiała koncepcja polskich naukowców

Ostatnia aktualizacja: 13.09.2022 12:33
Przy zastosowaniu odpowiedniego modelu biznesowego i organizacyjnego, samorządy i inni końcowi odbiorcy energii mogliby stać się współwłaścicielami elektrowni jądrowej, zapewniającej im najtańszą możliwą energię. Autorska koncepcja zakłada, że państwo buduje elektrownię jądrową, a następnie sprzedaje ją końcowym odbiorcom energii.
Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii: sytuacja wymaga, by kwestie budowania niezależności energetycznej postrzegać także na poziomie lokalnym i regionalnym.
Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii: sytuacja wymaga, by kwestie budowania niezależności energetycznej postrzegać także na poziomie lokalnym i regionalnym.Foto: Metropolia GZM/Twitter

Zorganizowana przez Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię (GZM) konferencja "Atom dla samorządu. Energetyka jądrowa szansą dla transformacji energetycznej Śląska i Zagłębia" była pierwszą taką w regionie i jedną z pierwszych w Polsce, adresowanych przede wszystkim do samorządowców.

Autorską koncepcję, w której samorządy mogłyby stać się współwłaścicielami elektrowni jądrowej dostarczającej im energię po kosztach jej wytworzenia, przedstawili dr Bożena Horbaczewska ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz główny specjalista ds. strategii i analiz ekonomicznych sektora jądrowego w Departamencie Energii Jądrowej Ministerstwa Klimatu i Środowiska Łukasz Sawicki.

Koncepcję, od pierwszego członu nazwisk jej autorów, nazwano modelem SaHo.

Dostawy energii po kosztach, bez marży

- Model SaHo może być ofertą Państwa dla polskich samorządów w zakresie długoterminowego zabezpieczenia dostaw najtańszej możliwej energii elektrycznej - przekonywała dr Bożena Horbaczewska, wskazując, iż dotąd zainteresowanie zaprezentowanym po raz pierwszy w ubiegłym roku modelem wyraziło kilka dużych polskich miast oraz rząd jednego z państw, planujących budowę nowych bloków jądrowych.

Budując swoją koncepcję jej autorzy odwrócili perspektywę: z inwestorskiej, gdzie elektrownia jądrowa jest przedsięwzięciem nastawionym przed wszystkim na zysk, na perspektywę odbiorcy końcowego, który oczekuje taniej i stabilnej energii. Modele, gdzie współwłaścicielami bloków jądrowych są odbiorcy prądu (w tym organy samorządowe), są stosowane w USA, Finlandii, Holandii i w Niemczech. Takie rozwiązanie umożliwia dostawy energii po kosztach, bez marży.

W modelu SaHo państwo buduje elektrownię jądrową, a następnie sprzedaje ją końcowym odbiorcom energii. Mają oni prawo i obowiązek odbioru energii po kosztach jej wytworzenia. Jest to inicjowana (i ewentualnie kontrolowana) przez państwo spółdzielnia odbiorców końcowych. W takim modelu spółki obrotu energią akceptowane są jedynie w ostateczności, jako uzupełnienie systemu. Koncepcja wykorzystuje mechanizmy np. polskiej energetyki przemysłowej (gdzie zakłady wytwarzają prąd na własne potrzeby) czy modeli spółdzielczych z Finlandii oraz USA.

Inwestorami końcowymi nawet gospodarstwa domowe

Model zakłada, że państwo jest pierwotnym inwestorem elektrowni - np. poprzez spółkę, której celem nie jest generowanie zysku, ale wybudowanie bloku jądrowego, a następnie produkcja energii i jej sprzedaż akcjonariuszom po kosztach produkcji. Sprzedaż akcji tej spółki następowałaby w formule otwartej aukcji tuż przed przyłączeniem do sieci, choć możliwe byłoby też rozłożenie tego procesu w czasie już na etapie budowy.

Nabycie akcji wiązałoby się z gwarancją dostaw energii, ale i obowiązkiem jej odbioru - proporcjonalnie do udziału we własności.

Wyjściowa cena sprzedaży elektrowni byłaby równa wartości pomocy publicznej, udzielonej przez państwo na budowę. Możliwe byłoby też uwzględnienie w tym procesie inwestora pośredniego, który jednak musiałby otrzymać za swą rolę wynagrodzenie, co zwiększa koszty. Natomiast inwestorami końcowymi - obok samorządów - byłyby również np. podmioty z sektora przemysłowego, transportu czy handlu, a także instytucje państwowe (administracja, policja, wojsko itp.), a nawet - poprzez specjalne spółdzielnie - gospodarstwa domowe.

Niezależność energetyczna na poziomie lokalnym

Wśród zalet takiego modelu jego autorzy wymieniają m.in. to, iż gwarancja odbioru energii zapewni elektrowni stabilne przychody ze sprzedaży, zaś sprzedaż prądu po koszcie jego wytworzenia oznacza niskie koszty energii dla odbiorców - bez marży, zysku producenta, opłaty mocowej oraz poza rynkiem energii. W takiej koncepcji inwestorzy mieliby zapewnioną elastyczność biznesową - kupno akcji byłoby dobrowolne, z możliwością ich sprzedaży.

"Gwarancja taniej energii dla gospodarstw domowych powinna też podnieść akceptację społeczną dla atomu" - uważają twórcy modelu.

Jak mówiono podczas konferencji w Katowicach, energetyka jądrowa to technologia, która przez wiele kolejnych dekad może zasilać całe metropolie w prąd w sposób tani i stabilny.

Przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii Kazimierz Karolczak ocenił, że istniejące w regionie tradycje i kompetencje przemysłowe warto wykorzystać do implementowania nowych technologii, być może także jądrowych. Jak mówił, sytuacja wymaga, by kwestie budowania niezależności energetycznej postrzegać także na poziomie lokalnym i regionalnym.

PR24.pl, PAP, DoS