Atak hakerski na ciepłownię. Jest ruch prokuratury

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie gromadzi materiał dowodowy związany ze zdalnym wyłączeniem przez hakerów pieca w ciepłowni w Rucianem-Nidzie na początku stycznia. Zarządzający kotłownią tego nie zauważyli, bo myśleli, że to awaria. 

2026-01-22, 09:40

Atak hakerski na ciepłownię. Jest ruch prokuratury
Prokuratorzy prowadzą śledztwo w sprawie ataku hakerów na ciepłownię. Foto: PAP/Tomasz Waszczuk

Ruciane-Nida. Ciepłownia obiektem ataku hakerów. Pracownicy nic nie zauważyli

- Prokuratura gromadzi materiał dowodowy związany z uzyskaniem nielegalnego dostępu do informacji nieprzeznaczonych oraz z wpływem na przetwarzanie tych informacji, a także z uszkodzeniem danych informatycznych - przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski odnosząc się do sprawy ciepłowni w Rucianem-Nidzie. – Część materiału już została zabezpieczona - dodał. Jego zdaniem nie można jeszcze wskazać winnego ataku hakerskiego.

Do ataku na ciepłownię w Rucianem-Nidzie doszło 10 stycznia po godz. 22.00. - Wyłączył się jeden piec. Zupełnie. Ale na tym piecu już wcześniej szwankował wyświetlacz. Człowiek, który wtedy pracował, sądził, że to awaria związana z tym wyświetlaczem. Wszystko na nowo poustawiał, piec włączył i wszystko działało - powiedział prezes przedsiębiorstwa prowadzącego ciepłownię Krzysztof Pieloch.

Ciepłownia zhakowana. "Ludzie tego nie odczuli"

Firma, która prowadzi ciepłownię, przejęła ją 1 stycznia tego roku. Zakład ogrzewa ponad 200 mieszkań w Rucianem-Nidzie. W sumie ciepłownia ma moc 1,8 MW, a piec, który wyłączono, miał 1 MW. Drugi piec, o mniejszej mocy, pracował bez zakłóceń. - Może przez tę godzinę mniej ciepła wyszło, ale ludzie tego nie odczuli - zapewnił Pieloch.

Po kilku dniach z ciepłownią skontaktowali się policjanci do walki z cyberprzestępczością i to od nich kierownictwo firmy dowiedziało się o ataku hakerskim. Na razie nie wiadomo, czy nielegalna zmiana ustawień kotła w ciepłowni na Mazurach miała związek z atakami hakerskimi z końca ubiegłego roku. 

Premier o atakach na infrastrukturę energetyczną

O serii ataków na polskie obiekty infrastruktury krytycznej informował w połowie stycznia premier Donald Tusk. Na konferencji prasowej, zwołanej po specjalnej resortowej naradzie, szef rządu ogłosił, że pod koniec ubiegłego roku - 29 i 30 grudnia - polskie sieci energetyczne były obiektem ataku hakerów. - Ani przez chwilę nie była zagrożona infrastruktura krytyczna, czyli sieci przesyłowe - to, co decyduje o bezpieczeństwie całego systemu - zaznaczył. 

- Próba ataków na pewne elementy infrastruktury energetycznej, nie była próbą, która groziła destabilizacją całego systemu, czy blackoutem. To nie wchodziło w rachubę - wyjaśnił. Dodał, że punktowo zaatakowano niektóre miejsca, w tym dwie elektrociepłownie. - Te ataki były wymierzone system, który umożliwia zarządzanie prądem pochodzącym z OZE - kontynuował Tusk. 

- Potraktowaliśmy to bardzo poważnie. Systemy zabezpieczeń - zarówno w elektrociepłowniach, które były przedmiotem ingerencji, czy ataków - które w Polsce mamy, okazały się skuteczne. Ten atak praktycznie nie doprowadził do żadnych negatywnych konsekwencji. Nie zmarnowaliśmy tego czasu, polski system energetyczny jest na tyle, na ile jest to możliwe we współczesnym świecie, bezpieczny przeciw tego typu ingerencjom - zaznaczył premier. Wskazał, że gdyby jednak doszło do powodzenia ataku, nawet do 500 tys. osób mogłoby zostać pozbawionych dostaw ciepła.

Czytaj także: 

Źródło: Polskie Radio/PAP/mbl

Polecane

Wróć do strony głównej