"Sprzedamy atomówkę". Przemyt kradzionej broni przez Krym

Krym jest węzłem przemytu rosyjskiej broni, kradzionej z frontu. Sprzęt oficjalnie spisywany jest na straty, a następnie trafia do pośredników i do kupców na czarnym rynku w Rosji, ale także w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Europie. Broń transportuje flota cieni. Jeden z łańcuchów przemytu zorganizowali oficerowie rosyjscy i ludzie Ramzana Kadyrowa - ustaliły cyberwojska Ukrainy oraz portal śledczy InformNapalm.

2026-01-08, 20:45

"Sprzedamy atomówkę". Przemyt kradzionej broni przez Krym
Dane uzyskane podczas operacji CYBINT wskazują, że rosyjscy żołnierze utworzyli linię dostaw broni z frontu na Krym. Foto: Associated Press/East News
Czytaj także:

Cyberarmia przechwyciła korespondencję Rosjan

Ukraińska cyberarmia przechwyciła korespondencję rosyjskich oficerów, w tym majora Jewgienija Dmitrijewa, pochodzącego ze Stawropola, dowódcy plutonu z 291. Pułku kompanii karnej Szturm V. To były kryminalista, skazany przez sąd we Władykaukazie za sprzedawanie narkotyków na dużą skalę. By uniknąć więzienia, podpisał kontrakt na udział w kampanii karnej w strefie walk. Według ustaleń cyberarmii Ukrainy ten rosyjski wojskowy uczestniczył w siatce przestępczej, prowadzącej nielegalny przemyt broni. Zyskami dzielił się z innymi oficerami.

Ukraińska grupa hakerska z 256. Dywizji Cyberataków, we współpracy z dziennikarzami InformNapalm, przeprowadziła operację typu CYBINT, podczas której uzyskano dane wywiadowcze istotne dla sił obronnych Ukrainy. Przede wszystkim ustalono łańcuch dostaw kradzionej broni.

Cyberarmia Ukrainy odkryła łańcuch przemytu broni (Źródło: Inform Napalm) Cyberarmia Ukrainy odkryła łańcuch przemytu broni (Źródło: InformNapalm)

Okazało się, że gdy rosyjska broń trafia do jednostki w strefie walk, część może zostać zapisana jako "straty" i zostać sprzedana chętnym kupcom. A rosyjscy dowódcy mogą posłać ludzi do walki nawet bez broni. Przechwycone uzbrojenie trafiało w tym łańcuchu dostaw z frontu na Krym. Posterunki "przymykały" oczy na niektóre transporty bądź ich część. Prowokacyjne zachowanie czeczeńskich żołnierzy podlegających Ramzanowi Kadyrowowi ma być może na celu prewencyjne zastraszenie niektórych pilnujących. Broń trafia ostatecznie do Rosji albo na tankowce floty cieni, które mogą przetransportować ją do Azji Zachodniej, Afryki, do krajów Europy.

Ludzie Kadyrowa w akcji

Dane uzyskane podczas operacji CYBINT wskazują, że rosyjscy żołnierze utworzyli linię dostaw broni z frontu na tymczasowo okupowany Krym w sektorach zaporoskim i chersońskim na terytoriach tymczasowo okupowanych. Jak czytamy, istnieje stały "harmonogram pracy" dla poszczególnych zmian Rosgwardii na punktach kontrolnych wzdłuż drogi R-280 między Berdiańskiem, Melitopolem, Czonharem i Symferopolem. Koordynatorami na trasie, jak ustalono, są oficerowie 46. Brygady Operacji Specjalnych, która składa się z Czeczenów i Dagestańczyków. Ich główne miejsce stacjonowania znajduje się w Askanii Nowej i przyległych wioskach w obwodzie chersońskim, ale kadra kierownicza jest również rozproszona w Ilince, Nowotroickiem, Czaplince i Kałanczaku. InformNapalm zauważa, że przez pewien czas ludzie Kadyrowa mieli konkurentów na nielegalnym rynku broni - rosyjską grupę Espaniola, składającą się, według tego portalu, "z piłkarskich ultrasów i prawicowych radykałów". Jednak w grudniu lider grupy Stanisław Orłow "Hiszpan" został zastrzelony w daczy w Sewastopolu.

"Sprowadzimy nawet broń jądrową"

Z korespondencji majora Jewgienija Dmitrijewa, dowódcy plutonu rosyjskiej kompanii Szturm V 291. Gwardyjskiego Pułku Strzelców Zmotoryzowanych, operującej obecnie na kierunku zaporoskim wynikało, że oficerowie rosyjscy współdziałają z bojownikami Kadyrowa z batalionu Wostok-Achmat.

Dmitrijew ocenił, że jeśli trzeba, "to i broń jądrową sprzedadzą". Póki co, w materiałach była mowa przede wszystkim o karabinach maszynowych. Przemyt broni jest intensywny, zanika tylko na czas wzmożonych kontroli, np. FSB, o których jednak zainteresowani wiedzą, dzięki swoim skorumpowanym źródłom - pisze InformNapalm.

- Z przechwyconej korespondencji nie wynika jasno, gdzie dokładnie Dmitrijew po raz pierwszy spotkał swoich wspólników: w więzieniu, w kwaterze głównej, podczas regularnych wizyt w łaźni z prostytutkami, czy podczas leczenia w 1472. Szpitalu Marynarki Wojennej w Sewastopolu. Jednak już latem 2024 roku major Dmitrijew rozpoczął aktywną współpracę z ludźmi Kadyrowa z batalionu Wostok-Achmat - czytamy w artykule. Według korespondencji głównym kontaktem majora Jewgienija Dmitrijewa w sprawie sprzedaży broni był Nazib Radżabow z batalionu Wostok-Achmat. W maju 2025 roku Dmitrijew trafił do innej jednostki.

Dmitrijew opisywał bardzo brutalne i okrutne "dowodzenie" jednostką przez pułkownika Antona Godina. Wiele osób posyłano na szturm skazany na niepowodzenie. Dmitrijew stosował się do rozkazów dowódcy. ​​Personel wielokrotnie skarżył się na dowódcę 291. pułku, podpułkownika Antona Robertowicza Godina, nazywając go skorumpowanym i cynicznym rzeźnikiem, który lekceważył straty. Z przejętych listów wynika, że to typowy rosyjski dowódca, którego głównymi cechami są: strach przed odpowiedzialnością przed przełożonymi, przerzucanie winy na podwładnych i chęć zamykania raportów za wszelką cenę - czytamy.

Cyberhakerzy postanowili zdobyć od Rosjan pieniądze dla ukraińskiej armii. W tym celu podszyli się pod Dmitrijewa i poprosili kanał na Telegramie "Fundacja 2 Majorów" o przelanie pieniędzy zebranych na zbiórkę publiczną na potrzeby 291. Pułku. Według InformNapalm misja się powiodła, a zdobyte pieniądze zostały przeznaczone na potrzeby ukraińskiej armii.

Jak czytamy w artykule, rosyjskie służby, FSB lub kontrwywiad, prowadzą czasem akcje, których celem są handlarze bronią i uzbrojenie z czarnego rynku. Podczas jednej z operacji FSB w grudniu 2025 roku doszło do zatrzymań w 53 regionach Rosji - ale nie było wśród nich Dmitrijewa.

Czytaj także:

Źródło: InformNapalm/Ukraińska grupa hakerska z 256. Dywizji Cyberataków/inne/

Polecane

Wróć do strony głównej