Felsztinski: "pożegnanie" z Putinem nie rozwiąże problemów z Rosją

- Nawet odejście Władimira Putina nie doprowadzi do kluczowych zmian w Rosji. Nie należy spodziewać się ich w tym stuleciu - prognozuje historyk Jurij Felsztinski. Ostrzega, że trzeba znaleźć skuteczny sposób na izolację Rosji i powstrzymywanie jej od agresji wobec sąsiednich państw. W rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl analizuje też jedną z największych tajemnic Rosji Putina - pucz Prigożyna i kto tak naprawdę za nim stoi oraz kto w nim zwyciężył.

Agnieszka Kamińska

Agnieszka Kamińska

2026-01-29, 07:28

Felsztinski: "pożegnanie" z Putinem nie rozwiąże problemów z Rosją
Jewgienij Prigożyn i Władimir Putin w 2011 roku w jednej z restauracji pod Moskwą. Foto: Associated Press/East News
  • Zmiany w Rosji nie są możliwe w tym stuleciu, być może dopiero w następnym -ostrzega historyk Jurij Felsztinski. Powodem jest system władzy.
  • W dalekiej przyszłości zapewne nastąpi rozpad Federacji Rosyjskiej - odłączy się od niej obszarów, np. Czeczenia. - Może wtedy zniknie imperialna mentalność społeczeństwa - mówi nam Jurij Felsztinski. - Rosjanie muszą zrozumieć, że nie są wielkim rosyjskim narodem, a zwykłym narodem - dodaje.
  • Władzę w Rosji sprawuje FSB. Prawdopodobnie doszło do konfliktu tej struktury z aparatem prezydenta. Głównymi aktorami w tym konflikcie wydają się być Jewgienij Prigożyn, Władimir Putin i Nikołaj Patruszew - mówi nam Jurij Felsztinski.

Dlaczego pożegnanie z Putinem nie rozwiąże problemów z Rosją?

- Nie sądzę, że wszystkie nasze problemy znikną wraz z odejściem Władimira Putina. Oceniam bowiem, że po 2000 roku do władzy w Rosji doszedł aparat bezpieczeństwa państwa, Federalna Służba Bezpieczeństwa, dawniej KGB. I on teraz w pełni kontroluje państwo - mówi portalowi PolskieRadio24.pl Jurij Felsztinski, amerykański historyk rosyjskiego pochodzenia. Historyk wskazuje, że oprócz tego w ciągu 25 lat rządów Władimira Putina duże wpływy zdobyło także otoczenia prezydenta i jego biuro. Jednak sam Putin też wywodzi się przecież z KGB (FSB). Był szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Zapytaliśmy, czego można spodziewać się po Rosji w następnych latach i czy nasz rozmówca widzi szanse, że Rosja może porzucić  imperialne ambicje i zaprzestać agresji przeciw sąsiadom?

W tym stuleciu nie ma na to szans - odpowiada Jurij Felsztinski. Ocenia, że aparat bezpieczeństwa, który przejął władzę w Rosji po upadku partii komunistycznej w 1991 roku, nie zmieni dotychczasowej polityki.

Historyk mówi, że w Związku Radzieckim do 1991 roku to partia komunistyczna sprawowała władzę polityczną i wykorzystywała aparat bezpieczeństwa, czyli KGB, do swoich celów, jednocześnie dokonując w nim krwawych czystek. W 1991 roku aparat bezpieczeństwa dostrzegł swoją szansę i zajął miejsce partii. - Nie wiedzieliśmy o tym, ale już wtedy, w 1991 roku, bitwa o demokrację w Rosji nie miała szans - mówi portalowi PolskieRadio24.pl Jurij Felsztinski. Jak ocenia, wszystkim wydawało się, że głównym wrogiem demokracji są komuniści - tymczasem kluczowe pozycje okupowało po cichu FSB.

Pozostaje czekać na nowy przełom historyczny. - Teraz trzeba będzie czekać na nowy 1991 rok (…) Sądzę, że w pewnym momencie ten nowy 1991 rok nadejdzie. Jednak nie sądzę, aby to nastąpiło wkrótce. Myślę, że problem przyszłości Rosji to kwestia XXII wieku, nie XXI wieku - dodaje.

Jurij Felsztyński
Jurij Felsztinski

Historyk ocenia, że póki nie umrą ci wszyscy ludzie, którzy uczestniczyli po stronie Rosji w wojnie ukraińskiej, Rosja nie będzie w stanie powrócić do rodziny cywilizowanych narodów. - Nikt im tej wojny nie przebaczy - zauważa.

Dlaczego Rosjanie pozwolili zmienić się w agresorów?

Spytaliśmy historyka, dlaczego jego zdaniem władza w Rosji wciąż jest w stanie łamać społeczeństwo rosyjskie, zmienia je w naród agresorów i morderców, którzy zabijają sąsiadów w najeźdźczej wojnie przeciw Ukrainie. Dlaczego Rosjanie nie pomyślą o tym, żeby w swoim życiu nieść jakiś pożytek ludzkości, zamiast tego, by prowadzić wojnę? Dlaczego propaganda wpływa na nich tak, że ulegają imperialistycznej ideologii?

Zdaniem Felsztinskiego, odpowiedź na to pytanie można podzielić na dwie części. Pierwsza płaszczyzna dotyczy filozofii i mentalności, druga praktyki rządzenia. Wyjaśnia, że Rosja nadal postrzega siebie jako państwo imperialne. Przypomina, że w XXI wieku Putin jest zdania, że głównym problemem Rosji jest upadek Związku Radzieckiego. - Jako historyk uważam, że głównym problemem było to, że Związek Radziecki nie rozpadł się do końca w 1991 roku - mówi nam Jurij Felsztinski. - I nie chodzi nawet o to, że niektóre terytoria nie oderwały się od Rosji, takie jak Republika Czeczeńska, Inguszetia, Dagestan, Tatarstan i tak dalej. Chodzi o to, że Federacja Rosyjska, tak jak kiedyś Związek Radziecki mentalnie wciąż pozostaje imperium. A naród rosyjski jest absolutnie szczerze przekonany, że to jedyna forma istnienia Rosji. I aby Rosja mogła istnieć, to do wszystkiego w Rosji powinno się dodawać przymiotnik "wielki" - mówi.

- My rzadko zwracamy na to uwagę. Ale Rosjanie mówią o wszystkim z dodatkiem słowa "wielki". Jeśli język rosyjski, to wielki język rosyjski. Jeśli kultura rosyjska, to wielka kultura rosyjska i tak dalej - zauważa.

A zatem, mówi nam historyk Juri Felsztinski, póki "wielki naród rosyjski zrozumie, że nie jest wielkim narodem", tylko jest po prostu narodem, to w Rosji nic dobrego się nie wydarzy. - Rosja nie zostanie wyleczona z tej choroby, dopóki nie zrozumie, że nie jest wielkim krajem, lecz zwyczajnym krajem, tylko o dużych rozmiarach. Bo tak przy okazji, jest wiele dużych krajów. Kanada też jest duża i nie mówi o sobie, że jest "wielką Kanadą" - wskazuje.

Jak podkreśla Felsztinski, by się zmienić, Rosjanie powinni to zrozumieć i zaakceptować, że są najzwyklejszymi ludźmi na świecie. Historyk zauważa, że niestety są często przekonani o swojej wyższości. - Gdy rozmawia się z Rosjanami, nawet inteligentnymi i wykształconymi, nawet z tymi, którzy już mieszkają za granicą, to widać, że (niektórzy z nich są) absolutnie niezdolni do zrozumienia i zaakceptowania, że Rosjanin i Czeczeniec są równi, Rosjanin i Ukrainiec są równi. I bardzo często szczerze wierzą, że po prostu nie ma tu czego porównywać - wyjaśnia. - Bo jak można porównywać Czeczena, o którym nikt nie wie, gdzie on w ogóle mieszka, z Rosjanami, którzy mają Puszkina, Lermontowa, Dostojewskiego, Teatr Bolszoj, przestrzeń kosmiczną i tak dalej - mówi Felsztinski, relacjonując, jak myślą niektórzy Rosjanie.

Wrogość wobec obcych

Felsztinski dodaje, że w języku rosyjskim jest wiele przysłów, które, jak się zdaje, nie występują nigdzie indziej i które wiele mówią o relacjach między narodem a państwem. - W Rosji istnieje koncepcja "w interesie państwa" i jest to bardzo ważne pojęcie. To usprawiedliwia absolutnie wszystko w mózgu obywatela Rosji, wszystkie działania państwa wobec obywatela. Dlaczego zabierają samochód? W interesach państwa. A jeśli w interesie państwa, to nie ma żadnych pytań. Tak to wygląda - mówi Felsztinski. Dodaje, że w Rosji państwo dominuje nad pojedynczą osobą i tak samo było w Rosji carskiej.

Historyk wskazuje, że do wielu Rosjan wierzy w tezę, że obcy chcą wyrządzić Rosji zło, a cały świat ma nadrzędne zadanie (ros. "swierchzadaczę") wyrządzenia szkód Rosji, Wielkiej Rosji.

A praktyczna trudność, jak wyjaśnia historyk, dotyczy właśnie tego, że aparat bezpieczeństwa w 1991 roku przejął faktyczną władzę w kraju. To też odpowiedź na to, dlaczego w Rosji nie podnoszą się głosy protestu. -  Wciąż nie wiemy, ile osób pracuje w tym systemie. To są informacje tajne. Nigdy nie wiedzieliśmy, ile osób pracuje w tym systemie - mówi.

Historyk ocenia, że w związku z tym w Rosji nie ma partii politycznych walczących o władzę ani organizacji publicznych, społecznych, które mogłyby się przeciwstawić władzy. Nie ma działającego systemu wyborczego, nie ma wolności słowa. To znaczy, nie ma absolutnie żadnych sił, ani społecznych, ani politycznych, które mogą się przeciwstawić FSB.

W Rosji nie będzie powstania przeciw reżimowi

Historyk wskazuje, że w Rosji nie można liczyć na powstanie niezadowolonych. - W Rosji są trzy struktury, które mają w rękach broń. To Federalna Służba Bezpieczeństwa, Rosgwardia, która jest wojskową strukturą biura prezydenta Rosji. I jest armia, która historycznie nigdy nie odgrywała roli politycznej w Rosji, więc nie powinniśmy liczyć na powstanie w armii ani na bunt wojskowy, na jaki moglibyśmy liczyć w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej - zaznacza.

Stąd, jak tłumaczy Felsztinski, efekt jest taki, że w Rosji sprawują władzę ludzie, których nie da się odsunąć od władzy. A dzierżą tę władzę od dwudziestu pięciu lat. To bardzo długo czas.

Są pewne niewiadome. Zagadka puczu Prigożyna

Jurij Felsztyński mówi nam także, że istnieją pewne niewiadome. Jedna z nich dotyczy puczu Jewgienija Prigożyna (23-24 czerwca 2023 roku) i odsunięcia Nikołaja Patruszewa z Rady Bezpieczeństwa (maj 2024 roku). Jak podkreśla, Grupa Wagnera nie mogła być prywatną armią - bo w Rosji nic takiego istnieć nie może. I nie mogła być podporządkowana MON, twierdzi historyk, bo resort ten ma własną prywatną armię, a poza tym z MON była skonfliktowana. Do tego Putin w dniu, gdy stracił na krótko władzę, ujawnił, że Grupa Wagnera była finansowana z budżetu państwa - w kontekście tego, że była taka nielojalna.

Historyk uważa, że konflikt Jewgienija Prigożyna z Siergiejem Szojgu mógł być w istocie konfliktem na linii części aparatu FSB a aparatem prezydenta, również wywodzącego się z FSB. Przypomina, że w pewnym momencie Putin stworzył swoją swego rodzaju prywatną armię, ochronę - Rosgwardię pod dowództwem Wiktora Zołotowa. była To pewnego rodzaju asekuracja na nieprzewidziane okoliczności.

Jak uważa Felsztinski, wiele wskazuje na to, że Grupa Wagnera była armią powiązaną z FSB i w pewnym momencie FSB zostało zmuszone do oddania funduszy na tę armię ministerstwu obrony. To spowodowało konflikt. Miało to nastąpić, wedle rozkazu Putina, do 26 czerwca 2023 roku - podkreśla historyk.

Felsztinski zaznacza, że Prigożyn nie mógł być pospolitym skazańcem i nikt nienależący do służb państwowych FSB, nie mógłby podawać jedzenia Putinowi.

Historyk wskazuje też, że rok po puczu (w maju 2024 roku) były szef FSB Nikołaj Patruszew został odsunięty z Rady Bezpieczeństwa, a w tym samym czasie został awansowany jego syn Dmitrij, który obecnie jest wicepremierem i i ministrem rolnictwa. Jego zdaniem, otwarte pozostaje pytanie, czy miało to związek z puczem Prigożyna, czy awans syna to zwycięstwo Patruszewa, czy też syn jest zakładnikiem. Felsztinski zaznacza, że pewną odpowiedź na te wszystkie pytania otrzymamy dopiero po pewnym czasie. Zaznacza, że także syn Patruszewa jest absolwentem Akademii FSB.

Według słów samego Władimira Putina tylko w okresie od maja 2022 roku do maja 2023 roku Grupa Wagnera otrzymała 86,262 mld rubli (1 mld dolarów) na pensje i premie, które pochodziły z Ministerstwa Obrony i budżetu państwa.

- Patruszew do momentu puczu Prigożyna był uważany za drugą osobę w państwie - mówi Felsztinski. Stawia hipotezę, że może on stać za puczem, ale podkreśla, że może się mylić. Przypomina, że Patruszew brał udział w rozmowie po puczu Prigożyna, prowadzonej między Putinem, Łukaszenką i Prigożynem. - Czy Patruszew wygrał bitwę z Putinem, czy nie, okaże się, jeśli awansują jego syna na urząd premiera. Bo jeśli odchodzi prezydent, jego obowiązki przejmuje premier - dodaje. Wówczas wiedzielibyśmy, że syn Patruszewa został wyznaczony na następcę Putina.

Niezadowoleni mogą wyjechać, a Moskwa jeździ na Zachód okrężną drogą

Felsztinski nie spodziewa się fali niezadowolenia w Rosji. Federacja Rosyjska ma otwarte granice. Niezadowoleni wyjeżdżają. - Nie ma tam kary śmierci. Pamiętamy, że za Stalina granice były zamknięte, była kara śmierci, ofiarami terroru padło wiele milionów ludzi. A jednak Stalin mógł stworzyć wielką armię podczas II wojny światowej, co zapewniło mu zwycięstwo - przypomina Felsztinski.

Felsztinski wyjaśnia, że mimo tego Stalin nigdy nie miał poważnych problemów z niezadowoleniem ludności, a zna pewno takich, z którymi nie mógłby sobie poradzić - zatem niewłaściwie byłoby zakładać że Putin zacznie mieć tego rodzaju problemy. Z tych wszysktich powodów, jak ocenia, jest bardzo mało prawdopodobne, że w Rosji pojawi się jakaś forma opozycji.

Historyk sądzi, że sytuację w Rosji może zmienić np. wojna światowa, której wszyscy na świecie chcą uniknąć, lub też ewentualne ataki któregoś z państw na Rosję. Jak mówi, z punktu widzenia rządzących w Moskwie i skupionych wokół władzy środowisk, wojna nie przyniosła dużych przykrości. - Nie można wsiąść do samolotu w Moskwie i polecieć do Paryża czy Londynu. Aby to zrobić, musisz wsiąść do samolotu w Moskwie, polecieć na przykład do Izraela, a potem polecieć z Izraela gdzie indziej. To jedyna trudność, jaka się pojawiła - tłumaczy.

Mafia i morderstwa

Pytany o mafijne metody działania FSB, Felsztinski przyznaje, że w strukturze bezpieczeństwa państwowego jest dużo mafijnych elementów. Jednocześnie mafia przestępcza stała się jedną ze struktur aparatu bezpieczeństwa państwowego. - Nie jest przypadkiem, że teraz nie słyszymy już o głośnych morderstwach w Rosji ani o starciach mafijnych, ponieważ ta przestępcza mafia, która chciała zachować niezależność została zniszczona. Pozostała tylko ta część mafii, która jest strukturalną jednostką bezpieczeństwa państwa - wyjaśnia.

Jurij Felsztinski ocenia, że obecnie aparat bezpieczeństwa jest wyjątkowo silny. Wskazuje, że pracuje w nim wiele osób i jest to instytucja finansowo potężna. - Budżet KGB był potężny. A teraz zamiast budżetu od władz ZSRR, mają do dyspozycji wszystkie zasoby Federacji Rosyjskiej i zarządzają tym państwem bez żadnej kontroli politycznej nad sobą. Mamy do czynienia z bardzo poważnym wrogiem - mówi.

- Nie możemy powiedzieć, że wygrywamy, ale też nie przegrywamy. I trzymamy ten front razem: Ukraina, Europa, Ameryka. Nie jest to jednak wojna na serio, nie jesteśmy gotowi do wojny światowej - ocenia Jurij Felsztyński.

Pytany, czy możliwa jest trzecia wojna światowa, odpowiada, że jego zdaniem może zacząć się tylko w jednym przypadku. To jest, jeśli Ukraina by skapitulowała, jeśli armia ukraińska zostałaby zdemobilizowana, a w związku z tym armia rosyjska, która dziś walczy na Ukrainie, rozpoczęłaby ofensywę w Europie. W jego ocenie Putin szczerze wierzy, że jeśli tak się stanie, nie będzie wojny, lecz nastąpi kapitulacja, a poprzez kapitulację ostatecznie przejmie Europę. Historyk zaznacza, że maksymalistyczne plany nie są niczym nadzwyczajnym w Rosji - wystarczy wspomnieć ideę światowej rewolucji komunistycznej, która przyniosła ZSRR władzę w dużej części Europy.

Historyk zaznacza, że konieczna jest izolacja Rosji w taki sposób, by nie mogła w tym stuleciu szkodzić Europie.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl/Z Jurijem Felsztyńskim, amerykańskim historykiem rosyjskiego pochodzenia, rozmawiała Agnieszka Kamińska

Polecane

Wróć do strony głównej