Kreml na wojnie z Telegramem. Oskarża aplikacje i obce służby
Rosyjski minister ds. rozwoju cyfrowego Maksud Szadajew powiedział, że zagraniczne służby wywiadowcze mogą czytać wiadomości, które rosyjscy żołnierze obecni na Ukrainie przesyłają za pomocą komunikatora Telegram. Jego zdaniem zjawisko ma "systemowy charakter" - podała w środę agencja Reutera.
2026-02-18, 11:27
Kreml jeszcze bardziej ogranicza Telegram
- Wiele faktów świadczy o tym, że zagraniczne służby mają dostęp do wpisów na Telegramie, a następnie wykorzystują te dane w celu prowadzenia działań zbrojnych przeciwko naszej armii - oświadczył we wtorek Szadajew, cytowany przez rosyjską agencję Interfax. Jego zdaniem, o ile wcześniej były to epizodyczne przypadki, to aktualnie zjawisko ma "systemowy charakter".
Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez rosyjskiego ministra, Telegram pozostawił bez odpowiedzi 150 tysięcy wniosków o usunięcie nielegalnych informacji, które miały zawierać m.in. treści pornograficzne i nazistowskie, a także "dyskredytujące rosyjskie siły zbrojne".
Rosjanie sięgają po zamiennik. Jest jeden haczyk
10 lutego zostały wprowadzone kolejne ograniczenia dotyczące korzystania z komunikatora Telegram w Rosji. Spowodowało to m.in. problemy w komunikacji pomiędzy jednostkami rosyjskiej armii, zaangażowanymi w działania na terytorium Ukrainy.
Chcąc ominąć ograniczenia Kremla, Rosjanie sięgnęli po aplikacje podobne do Telegrama. Popularnością cieszy się m.in. Telega, która działa jako pośrednik między Telegramem a użytkownikiem, dając mu dostęp do wiadomości i czatów. Jednak, na co zwracają uwagę eksperci, z którymi rozmawiał portal The Bell, Telega nie wysyła treści wprost do Telegrama, ale przekierowuje je przez swoje serwery, a te należą do rosyjskich firm, podlegających rosyjskiemu prawu. "To oznacza, że po zalogowaniu się do Telegi, deweloperzy pracujący dla tej firmy, a także, potencjalnie, służby bezpieczeństwa, mają dostęp do wszystkiego - wiadomości, czy uprawnień administratora w Telegramie i nadanych Teledze" - przestrzega The Bell.
W zeszłym tygodniu także, za niestosowanie się do rosyjskich przepisów, wyłączony został WhatsApp należący do amerykańskiej korporacji META. Kreml promuje w zamian krajowy odpowiednik - MAX i zaprzecza zarzutom, że to de facto oprogramowanie szpiegujące.
Czytaj także:
- Kreml wchodzi w smartfony. Nowy komunikator ma zastąpić WhatsAppa i Telegrama
- Gadu-Gadu wraca po 25 latach w nowej odsłonie. GG zmienia się w GGapp
Źródła: Polskie Radio/PAP/mbl