Wielki deal Łukaszenki i Trumpa? USA mają kupić cenne złoże, w pakiecie linie lotnicze

Jakie są cele administracji amerykańskiej w rozmowach z Aleksandrem Łukaszenką? Co zawiera "wielki deal" Łukaszenki z USA? Dlaczego sankcje zdjęto akurat z firm finansowych i wydobywających sole potasowe? Opozycja Białorusi ma swoje hipotezy i ostrzega Stany Zjednoczone, że Aleksander Łukaszenka może zwodzić Waszyngton. Jeśli dyktator oszuka USA, sytuacja Białorusinów i tym samym całego regionu, jeszcze bardziej się pogorszy.

2026-03-23, 16:45

Wielki deal Łukaszenki i Trumpa? USA mają kupić cenne złoże, w pakiecie linie lotnicze
Wielki deal Łukaszenki i Trumpa? USA mają kupić cenne złoże. Foto: Reuters, IMAGO/Sergey Bobylev/Imago Stock and People/Deposit/East News
  • Czego dotyczy "wielki deal" ze Stanami Zjednoczonymi, o którym mówił w piątek Aleksander Łukaszenka?
  • Dlaczego Stany Zjednoczone zniosły sankcje właśnie z przedsiębiorstw finansowych i wydobywających sole potasowe?
  • Dlaczego Aleksander Łukaszenka nie pojechał do Stanów Zjednoczonych na zgromadzenie Rady Pokoju?
  • Jakie są cele USA w negocjacjach z Mińskiem?
  • Czy Łukaszenka zwodzi Donalda Trumpa, stosując taktykę odwracania uwagi od sedna sytuacji?

Kuszenie administracji Donalda Trumpa

Aleksander Łukaszenka prawdopodobnie kusi Stany Zjednoczone możliwością sprzedania im złoża potasowego, części udziałów w liniach lotniczych, umową w sprawie broni jądrowej - tak wynika z analiz białoruskiej opozycji. Pojawiają się jednocześnie obawy, że jest to tylko zagrywka, gra Aleksandra Łukaszenki z Amerykanami.

Wicepremier w Zjednoczonym Gabinecie Przejściowym Swiatłany Cichanouskiej Paweł Łatuszka wskazuje w komentarzu dla portalu PolskieRadio24.pl, że ponura karuzela z więźniami politycznych nadal się kręci. Niedawno wrzucono na nią kilku dziennikarzy.

Trzech dziennikarzy skazano na wyroki 9, 12, 14 lat więzienia za to, że pracowali w mediach i rozprzestrzeniali informacje. Miało to miejsce kilka dni przed rozmowami z Johnem Coale’em w Mińsku.

Wielka umowa Aleksandra Łukaszenki i USA

Aleksander Łukaszenka po rozmowach w Mińsku zapowiedział, że negocjowana jest wielka umowa ze Stanami Zjednoczonymi. Przypomnijmy, w czwartek białoruski przywódca otrzymał od strony amerykańskiej zapowiedź zniesienia i osłabienia sankcji. Amerykanie podjęli decyzję o zniesieniu sankcji na spółki dostarczające i wydobywające sole potasowe - Biełaruskali, Białoruska Kompania Potasowa, a także na ministerstwo finansów Białorusi, Białoruski Bank Rozwoju i na Biełinwestbank.

Jakie są cele strony amerykańskiej? Opozycja białoruska na uchodźstwie uważa, że USA stawiają sobie tak naprawdę dwa cele. Pierwszy cel to uwolnienie wszystkich więźniów politycznych. Wysłannik prezydenta Donalda Trumpa John Coale publicznie powiedział, że ma nadzieję uwolnić wszystkich do końca bieżącego roku. - Drugi cel, który stawiają przed sobą Amerykanie, to zawarcie porozumień gospodarczych. I zniesienie sankcji na konkretne podmioty i częściowo na sektor finansowy ma służyć zawarciu gospodarczych porozumień i realizacji projektów gospodarczych w interesach również strony amerykańskiej - wskazuje w komentarzu dla portalu PolskieRadio24.pl Paweł Łatuszka.

Opozycja domyśla się, że wciąż prowadzone są rozmowy o sprzedaży złoża. - Łukaszenka zapowiedział jeszcze w grudniu, a powtórzył w czwartek, że chce sprzedać stronie amerykańskiej złoże soli potasowej na Białorusi w miejscowości Nieże - mówi Łatuszka.

Chodzi tu o złoże potasowej w tzw. Starobinie koło Mińska, które jest jednym z największych na świecie i stanowi bazę surowcową dla spółki Biełaruskali, która obecnie jest właścicielem kopalni i zakładów przetwórczych. Łukaszenka po raz pierwszy poruszył tę kwestię w grudniu podczas drugiej sesji VII Wszechbiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego, stwierdzając, że zaproponował Stanom Zjednoczonym zakup potasu z możliwością jego eksportu do USA. Pisała o tym agencja TASS.

Jak dodaje Łatuszka, Łukaszenka chce sprzedać złoże w miejscowości Nieże za 3,3 miliardy dolarów. Amerykanie otrzymaliby na własność część złóż soli potasowej na Białorusi. A zatem żeby zabezpieczyć ich sprzedaż, ważne było zniesienie sankcji z Biełaruskali i Białoruskiej Kompanii Potasowej. Zaś ministerstwo finansów, z którego też zniesiono sankcje, powinno przyjąć opłatę za prywatyzację tego złoża. Zdejmując sankcje, Amerykanie otworzyli drzwi, by to wszystko mogło się zdarzyć.

Słyszymy też, że po tym jak Amerykanie kupią to złoże, można spodziewać się, że na Białorusi powstałaby spółka amerykańska. Ta bez względu na sankcje UE będzie miała prawo do tranzytu soli potasowych przez terytorium Unii Europejskiej. Białoruś otrzyma prawa dostarczenia soli tranzytem, na przykład przez port w Kłajpedzie na Litwie. To będzie jednak zależało też od strony litewskiej.

- Domyślamy się, że o realizacji takiego projektu rozmawiają Mińsk i Waszyngton. Amerykanom zależy na dywersyfikacji dostaw soli potasowych na rynek amerykański, w związku z tym że głównym dostawcą soli jest Kanada. 50 proc. importu soli potasowych do USA to eksport strony kanadyjskiej. Na drugim miejscu jest Rosja. Sól potasowa została wpisana na listę towarów strategicznego importu. Amerykanom zależy na dywersyfikacji tych dostępu - wskazuje opozycjonista.

I to nie koniec. Bo, jak dodaje, Łukaszenka walczy o to, żeby państwowe przedsiębiorstwo lotnicze Bieławia mogło przelatywać nad przestrzenią powietrzną Unii Europejskiej lub lądować na terytorium Unii Europejskiej. - I proponować ma, wedle naszej wiedzy, by Amerykanie kupili pakiet kontroli tej tego przewoźnika - wskazuje polityk.

Opozycja przypuszcza też, że Łukaszenka chce dołączyć do porozumienia gwarancje przechowywania i nierozpowszechniania materiałów jądrowych znajdujących się na terytorium Białorusi. Amerykanom zależy na tym, żeby Białoruś nie stała się krajem, takim jak Iran lub Korea Północna, który może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa na całym świecie.

- Musimy bardzo pragmatycznie i realistycznie patrzeć na reżim Łukaszenki. Dotychczas nie zmienia represji. Represje są codziennością. Nie zaprzestaje wojny hybrydowej przeciwko wszystkim sąsiadom, członkom Unii Europejskie. Również wspiera Rosję w agresji przeciwko Ukrainy. Dziś wygląda to jak zagrywki ze stroną amerykańską. Mam nadzieję, że strona amerykańska będzie bardzo pragmatyczne to oceniała - komentuje Paweł Łatuszka.

Wizyta Łukaszenki w USA nie dojdzie do skutku?

Opozycja zwróciła też uwagę na to, że prezydent Stanów Zjednoczonych zaprosił Aleksandra Łukaszenkę do USA. - Wysłannik prezydenta Trumpa wyraził również rozczarowanie tym, że Łukaszenkę nie przyleciał na spotkanie Rady Pokoju. Jeśli kolejny raz odmówi, może to być przyczyną większego niezadowolenia ze strony prezydenta - uważa Paweł Łatuszka.

Z drugiej strony, jak wskazuje, Łukaszenka jest pod kontrolą Kremla i prawdopodobnie nie pojechał do Stanów Zjednoczonych ponieważ nie pozwolił na to Putin. Otrzymać takie zezwolenie może być ciężko. 

Pawel Łatuszka przypomina, że z drugiej strony Łukaszenka może obawiać się o sprawy karne, które prowadzi prokurator południowego okręgu Nowego Jorku w związku z porwaniem samolotu cywilnego linii lotniczych Ryanair w 2021 roku. Działacz przypomina, że prokurator przedstawił akt oskarżenia przeciwko 4 urzędnikiem białoruskim, wśród nich 2 oficerom KGB. Tymczasem Łukaszenka sam mówił publicznie, że to on zdecydował o zawróceniu tego samolotu i przekierowaniu go do Mińska. - Możliwe, że prokurator będzie chciał przesłuchać Łukaszenkę w charakterze świadka, ewentualnie podejrzanego. Prokurator w USA jest niezależna, nie podlega administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych - wskazuje były ambasador i dyplomata.

"Łukaszenka handluje ludźmi jak żywym towarem"

- Aleksander Łukaszenka handluje ludźmi jak żywym towarem: wymienia więźniów politycznych na zniesienie sankcji ze strony amerykańskiej - wskazuje Paweł Łatuszka.

Jak zawraca uwagę, opozycja walczy o życie każdego więźnia politycznego. - Niestety ich zdrowie jest w nie najlepszej kondycji, bo przeszli przez straszne więzienie na Białorusi. Tortury to jest codzienność zakładach karnych i w aresztach śledczych na Białorusi - mówi. 

Na platformie X ekspertka Hanna Liubakowa, analizująca politykę Aleksandra Łukaszenki, wskazuje, że częstym zabiegiem dyktatora jest odwracanie uwagi od tego, co najistotniejsze i rozwadnianie najistotniejszych kwestii.

Pytanie zatem, jakie są intencje Łukaszenki, czy chodzi o porozumienie, czy stwarzanie dodatkowych pól "zastępczych" negocjacji?

Panuje prawie powszechna zgoda środowisk niezależnych, że stale rośnie zależność Białorusi od Rosji, nie zmniejsza się poziom represji i łamania wolności obywatelskich. Należy do tego dodać także w ostatnich latach udział w agresji hybrydowej przeciwko Zachodowi i współudział (np. przez pomoc przemysłową) w agresji Rosji przeciwko Ukrainie. Ponieważ wybory są fałszowane, można powiedzieć, że Łukaszenka de facto uprowadził Białoruś, przekazując ją Rosji, składając Putinowi jako prezent.

- Dlatego w komunikacji ze stroną amerykańską cały czas prosimy o to, żeby domagali się zaprzestanie represji, w innym przypadku uwalnianie więźniów może trwać bardzo długo - mówi Łatuszka. Dodaje, że opozycja prosi Unię Europejską o to, by nie wchodziła w negocjacje z Łukaszenką, nie stwarzała mu dodatkowych udogodnień, ale by wykorzystać europejskie sankcje do wymuszenia na Łukaszence systemowych, a nie kosmetycznych zmian w kraju, dekryminalizacji życia społeczno-politycznego, zmiany ustawodawstwa, zaprzestania represji. - Należy także ułatwiać rozmowy ze społeczeństwem białoruskim. Bo bez udziału społeczeństwa białoruskiego nie da się zagwarantować tego, że Łukaszenka nie nasili tych represji. Ważne, by rozmawiać o przekazaniu władzy z udziałem społeczeństwa białoruskiego. Powinno być podmiotem tych rozmów. Tu Bruksela może odegrać ważną kluczową rolę. Może to nie odbędzie się dziś, ale jutro kto wie? Polska historia 1989 roku udowodniła, że takie scenariusze są realne - zaznacza Paweł Łatuszka.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl, opracowała Agnieszka Kamińska, dziennikarka PolskieRadio24.pl

Polecane

Wróć do strony głównej