more_horiz
Wiadomości

Wiceszef "Le Figaro": dlaczego Polska, choć poniosła największe straty, nie otrzymała dotąd reparacji?

Ostatnia aktualizacja: 02.09.2022 11:18
Tekst Jarosława Kaczyńskiego jest przede wszystkim zapowiedzią polskiej ofensywy dyplomatycznej w Europie, która ma dać Brukseli, Berlinowi i Paryżowi do zrozumienia, że kraj ten ma swoje prawa i swoje nowe miejsce na europejskiej scenie jako poważny gracz, czego dowiodła wojna Putina na ukraińskiej ziemi - pisze Laura Mandeville, wiceszef "Le Figaro" w komentarzu do opublikowanego dziś tekstu prezesa PiS.
Tekst Jarosława Kaczyńskiego jest przede wszystkim zapowiedzią polskiej ofensywy dyplomatycznej w Europie - uważa wiceszef Le Figaro
Tekst Jarosława Kaczyńskiego jest przede wszystkim zapowiedzią polskiej ofensywy dyplomatycznej w Europie - uważa wiceszef "Le Figaro"Foto: NAC

W rocznicę inwazji Niemiec na Polskę prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński wskazał w dzienniku "Le Figaro" na potrzebę wypłat reparacji wojennych, przypominając niemieckie okrucieństwa i zniszczenia dokonane w latach 1939-1945.

Laura Mandeville, wiceszef francuskiego dziennika napisała komentarz do opublikowanego dziś tekstu prezesa PiS. "Zaciętość ukraińskiego oporu oraz ogromne wsparcie, jakie Ukraina otrzymuje od Europy Środkowo-Wschodniej, krajów bałtyckich i skandynawskich pod przywództwem Wielkiej Brytanii sprawiają, że zaczyna wykształcać się nowy biegun strategiczny, przyćmiewający tandem niemiecko-francuski, który odgrywał dotąd wiodącą rolę w Europie" – pisze Laure Mandeville w tekście "Gdzie będzie się znajdował nowy środek ciężkości Europy?".

Zdaniem wicenaczelnej "Le Figaro" "wraz z wojną na Ukrainie doszło do prawdziwej redefinicji geopolityki Europy i panującego w niej układu sił, czego przejawem jest dość spektakularne przesunięcie jej politycznego i moralnego środka ciężkości na Wschód. Zaciętość oporu Ukraińców stała się kluczowym czynnikiem wojskowym i psychologicznym dla przyszłości naszego kontynentu, który musi mierzyć się z rosyjskim zagrożeniem".

Jak zauważa, "ogromne wsparcie Ukrainy ze strony Europy Środkowo-Wschodniej, krajów bałtyckich i skandynawskich pod niezawodnym przywództwem Wielkiej Brytanii, sprzyja wykształcaniu się proukraińskiego i proamerykańskiego obszaru strategicznego, a jednocześnie uwidacznia na zasadzie kontrastu spadek znaczenia tandemu niemiecko-francuskiego, o którym w tych dniach prawie w ogóle już się nie mówi".

"Historia przyznała rację alarmistycznym przestrogom płynącym z krajów bałtyckich i Europy Środkowo-Wschodniej"

"Prawda jest taka, że strategiczny dialog francusko-rosyjski, a bardziej jeszcze krótkowzroczna polityka Niemiec względem Kremla na płaszczyźnie energetycznej zostały brutalnie obnażone przez wojownicze zapędy reżimu Putina. Historia przyznała tym samym rację alarmistycznym przestrogom płynącym z krajów bałtyckich i Europy Środkowo-Wschodniej. Dziś bardziej wierzymy sceptykom ze Wschodu i z Północy Europy, niż francuskim i niemieckim zwolennikom dialogu za wszelką cenę" - czytamy.

"I choć nie wszyscy Europejczycy są tego świadomi, fakt ten zmienia polityczną i strategiczną dynamikę naszego kontynentu. W tym kontekście wybór przez kanclerza Niemiec Olafa Scholza czeskiej Pragi na wygłoszenie kilka dni temu wielkiego przemówienia programowego, w którym padły słowa o »przełomie« w europejskiej polityce Niemiec, nie jest przypadkowy. Niemcy, które starają się przedstawiać siebie jako lidera europejskiego bezpieczeństwa – co jest iście kopernikańskim przewrotem! – w znacznej mierze posługują się dziś argumentami swoich środkowoeuropejskich partnerów" - zauważa Laure Mandeville.

"Dlaczego Polska, która poniosła największe straty z siedemdziesięciu poszkodowanych przez wojnę krajów, dotąd nie otrzymała reparacji?"

Jak uzasadnia, "dlatego tekst opublikowany dzisiaj na naszych łamach przez Jarosława Kaczyńskiego – niewypowiadającego się od wielu lat dla prasy zachodniej prezesa narodowo-konserwatywnej partii Prawo i Sprawiedliwość, przedstawianego przez polskich obserwatorów jako najważniejsza obecnie postać tamtejszej sceny politycznej – w którym domaga się od Niemiec zadośćuczynienia za zbrodnie i zniszczenia dokonane w czasie II wojny św. jest bardzo istotny".

"Oczywiście żądania odpłaty za poniesione krzywdy nie są niczym nowym, gdyż od kilkudziesięciu już lat Polska przypomina o 5 219 053 swoich obywatelach zabitych przez nazistowskie Niemcy w latach 1939–1945. Przypomina o milionach Polaków skazanych na pracę przymusową, Warszawie zniszczonej w 80 proc., gigantycznych stratach poniesionych przez archiwa i biblioteki, zniszczeniu setek tysięcy wiejskich zagród, dewastacji zabytków, kościołów itd".

"Polacy stawiają pytanie: »Dlaczego Polska, która poniosła największe straty z siedemdziesięciu poszkodowanych przez wojnę krajów, dotąd nie otrzymała reparacji?«. Niemcy uważają temat za zamknięty, tak w sensie politycznym, jak i prawnym. Powołują się na decyzję komunistycznej Polski z 1953 roku oraz na polskie oświadczenie z 1990 roku złożone w momencie zjednoczenia Niemiec. Obecne polskie władze podważają jednak prawną wartość tych deklaracji" - pisze wicenaczelna "Le Figaro".

"Polska ofensywa dyplomatyczna w Europie"

Zdaniem Mandeville "niektóre stwierdzenia Jarosława Kaczyńskiego mogą zostać odczytane jako kontrowersyjne, na przykład rzeczywiste, choć wydaje się ograniczone miejsce, jakie widzi w narodowej pamięci dla Zagłady Żydów, czy też jego ocena postawy Polaków wobec Zagłady w czasie II wojny św. Niemniej, jak twierdzą niektórzy polscy obserwatorzy, tekst Jarosława Kaczyńskiego jest przede wszystkim zapowiedzią polskiej ofensywy dyplomatycznej w Europie, która ma dać Brukseli, Berlinowi i Paryżowi do zrozumienia, że kraj ten ma swoje prawa i swoje nowe miejsce na europejskiej scenie jako poważny gracz, czego dowiodła wojna Putina na ukraińskiej ziemi".

"Polska jest bowiem jednym z państw najmocniej wspierających Ukrainę. To na jej terytorium znalazło schronienie niemal 4 miliony uchodźców wojennych, spotykając się z ogromną życzliwością tamtego społeczeństwa i bardzo sprawnie zorganizowanym przyjęciem. Presja Polski ma jej pozwolić wyjść z izolacji, w jaką wepchnęły ją konflikty wokół kwestii praworządności i prymatu polskiej konstytucji nad prawem europejskim".

"Przesłanie do Niemców jest następujące: jeśli chcecie pełnić rolę lidera w Europie, musicie zrobić porządek ze swoją historią i relacjami z europejskimi partnerami – wyjaśnia Eryk Mistewicz, wydawca miesięcznika »Wszystko Co Najważniejsze«, dodając, że powrót do tematu II wojny św. jest ściśle związany z wojną na Ukrainie. Polacy, którzy od lat walczą o to, aby dostrzeżono ogromną rolę, jaką w historii Europy odegrał pakt niemiecko-sowiecki z 1939 pomiędzy bliźniaczymi sobie nazistowskim totalitaryzmem niemieckim i totalitaryzmem komunistycznym, zapraszają tym samym Niemcy do rozliczenia się ze swoją przeszłością, jeśli te chcą mieć jakąkolwiek wiarygodność wobec neototalitarnego huraganu, który na nowo zaczął wiać na rosyjskiej ziemi. Według Mistewicza »Kaczyński porusza między wierszami kwestię moralności rodzącej się nowej Europy. Z tego punktu widzenia wojna na Ukrainie naprawdę wszystko odmieniła. Nie wyobrażam sobie, żeby taki tekst mógł się ukazać w prasie zachodniej przed agresją Putina«".

Zobacz także:

dn

Zobacz także

Zobacz także