Budowa metra znowu stanęła. Źle napisali podanie
- To absurd i wstyd, znowu przez problemy z językiem tracimy cenny czas - powiedział prezydent regionu Bruksela Charles Picque.
2012-12-31, 09:05
Posłuchaj
Język znowu przyczyną nieporozumień w Belgii - donosi z Brukseli dziennikarka Polskiego Radia Beata Płomecka. Podział kraju na Flandrię, w której mówi się po niderlandzku, francuskojęzyczną Walonię i dwujęzyczną Brukselę, wiele razy wywoływał spory i powodował kłopoty. Problemy były z muzyką w metrze, czy z utworzeniem rządu, a tym razem chodzi o rozbudowę stacji kolejowej. Stacja Linkebeek ma być rozbudowana, prace powinny być zakończone w tym roku, ale nie będą, bo prośba o zgodę na ich przeprowadzenie została źle napisana, a konkretnie w złym języku.
- Część stacji kolejowej leży we Flandrii, a część w Brukseli, podanie zostało napisane po francusku, a powinno było być także po niderlandzku w sprawie prac prowadzonych na terenie Flandrii - tłumaczy Thomas Baeken, rzecznik firmy Infrabel, zarządzającej belgijską infrastrukturą kolejową.
Prezydent regionu Bruksela Charles Picque jest oburzony. - To absurd i wstyd, znowu przez problemy z językiem tracimy cenny czas - mówi Picque. Znowu, bo między innymi przez spory językowe kryzys polityczny w Belgii i negocjacje w sprawie utworzenia nowego rządu pobiły wszelkie możliwe rekordy. Belgia od końca ubiegłego roku ma wreszcie rząd, który udało się powołać po 541 dniach od wyborów parlamentarnych.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH >>>
REKLAMA
IAR, gs
REKLAMA