Tydzień po największej takiej katastrofie u włoskich wybrzeży płetwonurkowie wydobyli z wraku ciała siedmiu osób. Następnie straż przybrzeżna ogłosiła, że zakończono już przeszukiwanie zatopionego statku. Bilans ofiar nie jest pełny, bo poszukiwania prowadzone są dalej w morzu. Liczba osób zaginionych nie jest jednak znana, ponieważ nie wiadomo, ile osób było na pokładzie.
Tragedia u brzegów Lampedusy
Do tragedii doszło w ubiegły czwartek nad ranem. Jednostka wyruszyła z jednego z portów w Libii i po co najmniej kilkunastu godzinach żeglugi znalazła się w pobliżu włoskiej wyspy leżącej między Afryką i Europą. Na pokładzie rozpalono ognisko. Zajęła się od niego cała drewniana struktura. Jednostka w szybkim tempie poszła na dno. Bilans ofiar jest wciąż prowizoryczny. Jak twierdzi szef MSW Włoch uratowano 155 osób. Jeden z płetwonurków pracujących w miejscu katastrofy mówił o budzącym grozę “kłębowisku ciał”, jakie widział na głębokości ponad 40 metrów, gdzie spoczął wrak kutra.
Włochy zabiegają w tej chwili o pomoc ze strony Unii Europejskiej w opanowaniu zjawiska nielegalnej imigracji drogą morską. Proponują m. in., by Bruksela zajęła się patrolowaniem wód międzynarodowych.

PAP/IAR/MP