X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Piotrowski i Kukuczka, Polish Line na K2 w 1986. Jakże prorocze były słowa: wielu boleśnie osmali sobie skrzydła

Ostatnia aktualizacja: 08.07.2020 15:38
8 lipca 1986 roku, na szczycie K2 stanęli Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski. Himalaiści odnieśli wielki sukces - wytyczyli nową drogę ("Polish Line") i stanęli na szczycie drugiego pod względem wysokości ośmiotysięcznika (8611 m n.p.m.). Sukces okupiony został jednak wielką tragedią. 
Jerzy Kukuczka (z lewej) linia żółta na K2 - droga Polish Line, i Tadeusz Piotrowski
Jerzy Kukuczka (z lewej) linia żółta na K2 - droga" "Polish Line," i Tadeusz Piotrowski Foto: materiałyprasowe/grafika/Zdjęcie K2: Aleksander Lwow, topo: Janusz Kurczab/tadeuszpiotrowski.danutapiotrowska.pl

Międzynarodowa wyprawa na K2 w 1986 roku odbyła się pod kierownictwem Karla Herrlighoffera. Udział w niej wzięło m.in. dwóch Polaków Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski. 8 lipca 1986, ok. godz. 18.25, po pięciodniowej wspinaczce, Polacy stanęli na wierzchołku K2, wytyczając nową drogę po południowej stronie góry, która do tej pory nie została powtórzona w całości. To słynna droga o nazwie "Polish Line".

Kukuczka_artykolowka.jpg
SERWIS SPECJALNY - JERZY KUKUCZKA

Podczas zejścia drogą zwykłą, wzdłuż której znajdowały się obozy pozostałych wypraw walczących z górą, wspinacze musieli spędzić dwie noce na wysokości ok. 8300 m n.p.m. i 7900 m, mając niekompletny sprzęt biwakowy i bez żywności.

- Na szczycie stanęliśmy o godzinie 18.25, dosyć późno. Do zmroku pozostała godzina. Musieliśmy w zejściu zabiwakować na wysokości około 8300 metrów i był to biwak dosyć trudny, bez sprzętu biwakowego, bez namiotów, śpiworów - opowiadał po powrocie z K2 w Polskim Radiu Jerzy Kukuczka. - 400 metrów niżej mieliśmy jeszcze drugi biwak, jeszcze trudniejszy, byliśmy już bardzo zmęczeni i odwodnieni, bo dwa dni nic nie piliśmy - dodawał Kukuczka. 

Niedługo po wyruszeniu z drugiego biwaku, wskutek awarii raków wspinaczkowych, na zalodzonym odcinku, tuż poniżej zwieńczenia Żebra Abruzzów, Tadeusz Piotrowski obsunął się wprost na Jerzego Kukuczkę, który nie był w stanie go zatrzymać partnera przed dalszym upadkiem. Piotrowski spadł w przepaść i zginął.

- Niedługo cieszyliśmy się zwycięstwem. Trzeciego dnia na wysokości 7700 metrów Tadek Piotrowski spadł i zginął na miejscu. Niestety nie znieśliśmy tego sukcesu na dół we dwójkę - mówił Kukuczka.


Posłuchaj
07:51 Jerzy Kukuczka opowiada o zamiłowaniu do wspinaczki, o wyprawie na górę K2, śmierci Tadeusza Piotrowskiego.mp3 – Była to pierwsza niedziela września 1966 roku, czyli dwadzieścia lat temu. Wtedy po raz pierwszy dałem się namówić koledze na wyjazd na skałki i właściwie od tego dnia nie odpuściłem już żadnej możliwości. Po roku skończyłem kurs taternicki, no i później już dalsza kolej rzeczy – Jerzy Kukuczka opowiada o zamiłowaniu do wspinaczki i o tragicznej wyprawie na K2 w 1986 roku.

"Tadeusz schodzi za mną. W połowie stoku zatrzymuję się i patrzę w górę. Idzie dokładnie po moich śladach. Unoszę głowę jeszcze raz i akurat widzę… z nogi Tadeusza spada rak!

Coś krzyczę, ale tego, co się stało w następnej sekundzie, przewidzieć nie mogłem. W dół leci drugi rak! Tadeusz trzyma się już tylko czekana. Krzyczę:

- Uwaaaaaażaj!

Everest 1989 1200 F.jpg
Mount Everest 1989. Tragedia, jakiej nie było i heroiczna walka Artura Hajzera o życie Andrzeja Marciniaka

Ale jest za późno, żadna przestroga nie może zmienić niczego. Tadeusz tylko przez moment jakby próbuje walczyć, ale jest przecież w sytuacji człowieka, któremu nagle wyrwano spod nóg drabinę. Próbuje jeszcze rozpaczliwie zacisnąć ręce na wbitym w lód czekanie. Nie udaje się. Czekan zostaje.

Tadek leci w dół.

Jesteśmy dokładnie w jednej linii. Krzyczy tylko:

- Jureeeeek!

Nie może zrobić nic. Na takim stromym lodzie człowiek bez raków jest bezbronny. W pierwszym przebłysku świadomości chcę go łapać, nie dotarło nawet jeszcze do mnie, że przecież ja też stoję tylko dzięki rakom wbitym w maleńki lodowy stopień i zdążyłem jedynie w ostatniej chwili oba czekany wbić jak najmocniej w lód. Czuję potężne uderzenie, Tadeusz dosłownie zjeżdża po mnie i leci dalej.

Zanim oprzytomniałem i upewniłem się, że ciągle jeszcze stoję, upłynęły sekundy. Gdy odwracam się za siebie, dostrzegam tylko toczące się po stromiźnie grudki śniegu i wyrytą w płytkim śniegu rynnę, prowadzącą prosto w dół. Po jakichś stu metrach, w miejscu, w którym zbocze urywa się ścianą, ginie także bezpowrotnie ostatni ślad Tadeusza" -  tak wypadek opisał Jerzy Kukuczka.

Piotrowski swoje emocje dotyczące K2 opisywał tak:

"Przede mną wznosi się góra, o której marzyłem przez wiele lat. Teraz przybrała realne kształty. Z młodzieńczych mrzonek i męskich fascynacji, ze snów i pragnień, stała się rzeczywistością. Mam ją wreszcie przed oczyma: olbrzymią, wspaniałą, wyzywającą.

Artur Hajzer i ekipa ratunkowa po Andrzej Marciniak 1200 f.jpg
Ludzie gór pamiętają o "Słoniu". 7 lat temu Artur Hajzer odpadł od ściany Gaszerbrumu I

Wznosi się w niebo na zawrotną wysokość śmigłą piramidą skrzesanych skał, opancerzonych lodem i pokrytych odwieczną bielą śniegów. Nieme wyzwanie zgromadzonym tutaj ludziom. A jednym z nich jestem ja. Jakże niepozorni jesteśmy w jej obliczu, karły zaledwie na jej monumentalnym tle. A zgromadziło się nas, jej potencjalnych poskromicieli, całe mrowie.

Jak ćmy do światła, tak my lecimy do tej góry przyciągani jakąś magnetyczną siłą, nie zważywszy na żadne przeszkody ani trudności, których nikomu ona nie szczędzi.

Everest 1980 baner zdjęcie 1200.jpg
SERWIS SPECJALNY - JAK POLACY ZDOBYLI EVEREST w 1980

Wielu boleśnie osmali sobie skrzydła na jej skutych lodem zboczach. Nie będzie to jednak przestrogą dla następców. Taka już jest natura tego dziwnego gatunku ludzi, którym na imię alpiniści. A ja jestem jednym z nich. Już rozpocząłem swoją walkę z górą" - pisał Piotrowski tuż przed wyruszeniem na szczyt K2, a słowa himalaisty zostały później opublikowane w książce "K2 1986. In memoriam Tadeusz Piotrowski" do której materiały zbierała Danuta Piotrowska, żona tragicznie zmarłego wspinacza.

Nie był to pierwszy i nie ostatni raz w historii polskiego himalaizmu, kiedy himalaiści nie donieśli do bazy swojego sukcesu. Letnie wyprawy w roku 1986 miały jednak wyjątkowo tragiczne statystyki, było to najtragiczniejsze lato w historii zdobywania drugiego co do wysokości szczytu na Ziemi. Zginęła wówczas trójka polskich wspinaczy, Wojtek Wróż i wspomniany już Tadeusz Piotrowski, a na drodze normalnej życie straciła Dobrosława Miodowicz-Wolf. Oprócz nich w 1986 roku na stokach K2, w wypadkach zginęło lub zmarło z wyczerpania kilka innych osób różnych narodowości.

Czytaj także:

/Aneta Hołówek, PolskieRadio24.pl


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Krzysztof Wielicki na Lhotse dokonał niemożliwego. "Adam Bielecki nie mógłby tego powtórzyć"

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2019 15:48
- Lekarz nawet nie wiedział, że gdzieś wyjechałem. Mój plan znała jedynie żona, ale ona tylko popukała się w głowę - wspomina Krzysztof Wielicki w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl swoją brawurową szarżę sprzed lat. W sylwestrową noc 1988 roku himalaista jako pierwszy w historii, samotnie i w gorsecie ortopedycznym stanął zimą na szczycie ośmiotysięcznika Lhotse. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Królowa. Lhotse '89". Ostatnie zapiski Jerzego Kukuczki. "Poszedłem za podszeptem czegoś wewnętrznego, teraz albo nigdy"

Ostatnia aktualizacja: 17.10.2019 21:33
"Dziwnie zaczyna mi się ta wyprawa. Myślałem o tej ścianie wielokrotnie. Pierwszy raz zobaczyłem ją na fotografii Szymona Wdowiaka, która była planem wyprawy chyba właśnie na Lhotse 1974 r. Zdjęcie to pokazało się w druku w formie kalendarza. Patrzyłem na nie jak na ładny obrazek z ładną formacją ściany, ale tak odległą od rzeczywistości – możliwości, że mogłem ją odbierać tylko jako... ładny obrazek" - tak w 1989 roku pisał w swoim dzienniku z ostatniej wyprawy Jerzy Kukuczka. W tym roku mija 30 rocznica śmierci legendarnego himalaisty.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ryszard Pawłowski ostatni wspinał się z Jerzym Kukuczką. "Jurek spadł, ja schodziłem. Myśleli, że to Kukuczka wraca"

Ostatnia aktualizacja: 24.10.2020 10:00
- Gdy Reinhold Messner wiosną 1989 zorganizował wyprawę na południową ścianę Lhotse i nie zaprosił na nią Jerzego Kukuczki, który tak jak Włoch był zdobywcą wszystkich 14 ośmiotysięczników, Jurek poczuł się w tej sytuacji źle i odpowiedział szybko, organizując własną ekspedycję - mówi w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Ryszard Jan Pawłowski, partner Kukuczki podczas tragicznej w skutkach wyprawy na Lhotse w 1989 roku. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zdobył 14 ośmiotysięczników w 189 dni. Rafał Fronia: Nirmal Purja nie pokonał Kukuczki

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2019 16:42
Nepalski himalaista Nirmal Purja ogłosił, że w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy stanął na szczycie wszystkich czternastu ośmiotysięczników. Dla porównania, Jerzy Kukuczka swoją Koronę Himalajów i Karakorum zdobywał niemal osiem lat. - Nie możemy tych osiągnięć porównywać. Jurek Kukuczka zdobywał góry w innym czasie. Przy użyciu innego sprzętu, innych możliwości - nie używał śmigłowców, prognoz meteorologicznych i tlenu - mówi w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl himalaista Rafał Fronia. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Himalaje: los się sprzysiągł, ale Kukuczka i Czok go przechytrzyli. 35 lat temu Polacy zimą zdobyli Dhaulagiri

Ostatnia aktualizacja: 21.01.2020 11:58
"Jesteśmy na szczycie. Wieje. Jest zimno. Andrzej, widzę, cały zalodzony, broda w lodzie, pod nosem wiszą mu malownicze sople, ja wyglądam chyba tak samo" - napisał Jerzy Kukuczka o wejściu z Andrzejem Czokiem na Dhaulagiri (8167 m), siódmy co do wysokości szczyt świata. 35 lat temu, 21 stycznia 1985 roku górę, po raz pierwszy zimą, zdobyła polska wyprawa. 
rozwiń zwiń