PZN w potrzasku. Stefan Horngacher może zrezygnować z Polski

Sytuacja wokół Polskiego Związku Narciarskiego staje się coraz bardziej niepewna. Chodzi o powrocie Stefana Horngachera, o którym marzą kibice. Jakub Kot ostrzega, że Austriak może nie chcieć czekać do czerwcowych wyborów nowych władz. Czy PZN straci wielką szansę, która przejdzie im obok nosa?

2026-04-27, 10:44

PZN w potrzasku. Stefan Horngacher może zrezygnować z Polski
Stefan Horngacher wycofa się?. Foto: PAP/DPA/Eibner-Pressefoto/Memmler
Czytaj więcej:

PZN przedłuża czekanie na Horngachera

Adam Małysz, który nie będzie ubiegał się o drugą kadencję prezesa PZN powiedział otwarcie, że gdyby to zależało wyłącznie o niego, Stefan Horngacher już zostałby ogłoszony w strukturach związku. Niestety, legenda skoków narciarskich nie mogła liczyć na wsparcie reszty działaczy federacji, która chce najpierw wyłonienia nowego prezesa w czerwcowych wyborach. To przekłada się na obawy, że do tego czasu Austriak zrezygnuje z roli dyrektora sportowego.

Część z tej grupy uważa, że nie można zostawiać takich rzeczy nowej władzy. Dopiero jej wyłonienie może pchnąć temat do przodu.

Rozumiem argumenty obu stron, także ze związku jeśli chodzi o odłożenie podpisania tego kontraktu. Nikt mnie nie musi przekonywać, że warto Horngachera zatrudnić. Jednak za chwilę zostaną wybrane nowe władze, a jego kontrakt to przecież spore pieniądze. Z drugiej strony zaraz zaczyna się okres przygotowawczy i dobrze byłoby wiedzieć, na czym się stoi - mówi Jakub Kot w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

Stefan Horngacher będzie pracować zdalnie?

Jednocześnie w trakcie oczekiwania nadal nie znamy konkretnych obowiązków Horngachera w Polskim Związku Narciarskim. Kot słyszał, że utytułowany szkoleniowiec miałby pracować zdalnie.

- To mi się od razu kłóciło, kiedy usłyszałem w Planicy informację o przyjściu Austriaka. Horngacher przecież mówił, że już kończy z Niemcami, bo ma swoje lata, chce pracować bardziej na miejscu, być więcej w domu. Dochodzą mnie słuchy, że w przypadku Polski to miałaby być praca bardziej zdalna – zdradził ekspert Eurosportu.

Praca zdalna nie byłaby odpowiednią formułą współpracy, jeśli faktycznie miałby być dyrektorem sportowym. Jak miałby tylko wysyłać jakieś plany treningowe i raz na miesiąc do nas przyjeżdżać, to nie jest to coś, czego oczekuję. Osoba na tym stanowisku musiałaby przebywać na miejscu i jeździć po klubach, na wydarzenia, żeby odpowiednio zdiagnozować problemy i przebudować system - dodał.

Z pewnością Stefan Horngacher jest jednym z największych specjalistów na świecie. Pytanie czy będzie chciał uzbroić się w cierpliwość i czekać na wynik wyborów na prezesa PZN. Dodatkowo wystarczy wspomnieć, że wizerunek naszej federacji za granicą już teraz wygląda źle i nikt nie widzi w nim stabilnego partnera do współpracy. Wystarczy spojrzeć na to, jak rozwiązywano sprawy z Alexandrem Stoecklem czy Thomasem Thurnbichlerem.

Źródło: PolskieRadio24.pl/WP Sportowe Fakty/mw

Polecane

Wróć do strony głównej