more_horiz
Wiadomości

MMA: Starcia gigantów w KSW już były. Tylko Pudzianowski ciągnie ten wózek

Ostatnia aktualizacja: 28.09.2022 17:02
Równo dziewięć lat temu w Łodzi doszło do prawdziwego "Starcia gigantów". Taki podtytuł miała gala KSW 24, a wystąpili na niej m.in. Nastula, Pudzianowski, Różalski, Materla czy Gamrot. Dziś o takiej karcie walk polscy fani MMA mogą tylko pomarzyć.
Dziewięć lat temu w Łodzi miała miejsce gala KSW 24. Dziś kibice MMA w Polsce mogą pomarzyć o takiej karcie walk.
Dziewięć lat temu w Łodzi miała miejsce gala KSW 24. Dziś kibice MMA w Polsce mogą pomarzyć o takiej karcie walk. Foto: Materiały prasowe KSW
  • Dziewięć lat temu w Łodzi doszło do "Starcia gigantów"
  • Podczas KSW 24 jednego wieczora walczyli m.in. Pudzianowski, Nastula, Gamrot, Różalski czy Kowalkiewicz
  • Dziś kibice MMA w Polsce mogą tylko pomarzyć o takiej karcie walk
  • Ze wszystkich bohaterów tamtej gali tylko "Pudzian" do dziś ciągnie wózek z napisem "KSW"

Gamrot na otwarcie KSW 24

Dokładnie dziewięć lat temu - 28 września 2013 - w Łodzi odbyła się gala KSW 24. Na jednej karcie walk kibice obejrzeli wiele ówczesnych gwiazd organizacji.

Wrażenie robi już to, że w pierwszej walce wieczoru zobaczyliśmy Mateusza Gamrota, którego przeciwnikiem był również nie byle kto, bo znany z oktagonu UFC Andre Winner. Kudowianin w swoim ledwie piątym zawodowym pojedynku odniósł dominujące zwycięstwo i bardziej uważni obserwatorzy dostrzegli w nim przyszłego mistrza KSW, choć może nie każdy podejrzewał, że podwójnego.

Nieco później pierwszą w karierze wygraną przez poddanie odniósł Marcin Różalski. "Płocki Barbarzyńca" odprawił w ten sposób innego ex-kick-boxera - Paula Słowińskiego, potwierdzając niepisaną zasadę, że gdy mierzy się dwóch stójkowych rozstrzygnięcie nadchodzi w parterze.

Zwycięstwa odnieśli także Borys Mańkowski i Karolina Kowalkiewicz, a największą sensację sprawił Jay Silva. Gremialnie skreślany Amerykanin znokautował w drugiej rundzie Michała Materlę, choć pasa mu nie odebrał - z powodu niewypełnienia limitu wagowego starcie nie miało rangi mistrzowskiej.

Udany rewanż "Pudziana"

O tym, jak mocna była to karta świadczy fakt, że będący wówczas u szczytu popularności Materla nie znalazł się nawet w drugiej co do ważności walce wieczoru. W niej zobaczyliśmy mistrzowskie starcie w królewskiej kategorii. Karol Bedorf pokonał weterana PRIDE, a przede wszystkim mistrza olimpijskiego w judo - Pawła Nastulę. Oficjalny werdykt - nokaut techniczny w drugiej rundzie, choć 43-letni już Nastula przegrał raczej z własną kondycją.

W main-evencie wystąpił za to Mariusz Pudzianowski. Toczący wtedy 10-ta walkę w MMA ex-strongman udanie zrewanżował się niedługo wcześniej zwolnionemu z UFC Seanowi McCorkle'owi. Do dziś to jedno z najcenniejszych zwycięstw w jego karierze. Warto zaznaczyć, że pełen dystans w KSW wynosił wówczas dwie rundy po pięć minut, co na szczęście wkrótce dostosowano do panujących w największych organizacjach zasad - 3x po pięć minut.

Osiem walk wieczoru

KSW 24 to niezapomniana gala dla kibiców MMA nad Wisłą. Jednocześnie z perspektywy dziewięciu lat trudno oprzeć się wrażeniu, że te czasy już dawno minęły. Dziś każde z ośmiu starć tamtej karty śmiało mogłoby pełnić rolę walki wieczoru kolejnego wydarzenia spod znaku polskiego giganta. Gamrot, Mańkowski, Kowalkiewicz, Różalski, Pudzianowski, Materla...wszyscy na jednej karcie walk, wszystkich można było zobaczyć jednego wieczoru. A do tego naprawdę solidni zagraniczni rywale w postaci Winnera, Silvy czy McCorkle'a.

Od tamtego czasu jedno się nie zmieniło - KSW to absolutny numer jeden sceny MMA w Polsce, a także jedna z największych federacji w Europie. Nie da się jednak ukryć, zwłaszcza patrząc dziewięć lat wstecz, że poziom sportowy widowisk zamiast w górę, poszedł znacznie w dół. Przejście z systemu pay-per-view na skandynawską platformę streamingową zobligowało włodarzy do organizacji 12 gal rocznie, zamiast jak w 2013 - czterech.

To sprawiło, że na jednej rozpisce nigdy nie zobaczymy już tylu gwiazd, szkoda tylko, że coraz częściej nie oglądamy żadnej. Gamrot i Kowalkiewicz dobrze sobie radzą za oceanem, Bedorf i Nastula zakończyli kariery, a bliscy tego są także Różalski i Materla. I tylko "Pudzian" nadal ciągnie ten wózek.


Czytaj także:


MK

Zobacz także

Zobacz także