Polska wygrana na szczycie klimatycznym?

W Brukseli osiągnięto porozumienie energetyczno-klimatyczne. Premier Ewa Kopacz mówi o polskim sukcesie w negocjacjach, ale zdania ekspertów są w tej kwestii podzielone.

2014-10-24, 16:30

Polska wygrana na szczycie klimatycznym?
. Foto: flickr/ Roman Pfeiffer

Posłuchaj

24.10.14 Marek Wołos: „Najistotniejsze elementy zostały przez Polskę wynegocjowane (…)”
+
Dodaj do playlisty

Przyjęty pakiet energetyczno-klimatyczny przewiduje co najmniej 40 proc. redukcje emisji dwutlenku węgla do roku 2030, 27 proc. udział źródeł odnawialnych w całym mixie energetycznym oraz wzrost efektywności energetycznej. Premier Ewa Kopacz ogłasza sukces, ponieważ mimo wprowadzonych restrykcji Polska nie poniesie tak dotkliwych kosztów, jak przewidywano. Zdaniem Marka Wołosa Polska jest w stanie sprostać nowym wytycznym.

– Mamy 15 lat, aby zredukować swoją emisję CO2. Środki unijne i polityka energetyczna inwestowania w odnawialne źródła energii oraz modernizacja największych emitentów CO2 wpłyną na redukcję polskiej emisji zanieczyszczeń – wskazywał wiceprezes DM TMS Brokers.

Marek
Marek Wołos/fot.PR24/MS

 

Osiągnięte w Brukseli porozumienie znalazło swoje odzwierciedlenie na giełdzie, ale Roland Paszkiewicz przyznał, że nie widać entuzjazmu wśród inwestorów polskich i europejskich.

– Być może osiągnięty konsensus nie jest zaskoczeniem dla rynku, ponieważ został zawarty w jakimś celu. W długim okresie ofiarą pakietu będzie europejski przemysł, który straci na konkurencyjności względem państw, które nie forsują polityki zielonej energii – ocenił szef działu analiz w CDM PEKAO SA.

Roland
Roland Paszkiewicz/fot.PR24/MS

Czy aby na pewno sukces?

Premier Ewa Kopacz podkreśla, że osiągnięte w Brukseli porozumienie jest polskim sukcesem. Roland Paszkiewicz nie kryje jednak pesymizmu względem szczegółowych postanowień pakietu energetyczno-klimatycznego.

– Patrząc na to, co faktycznie leżało na negocjacyjnym stole, to porozumienie jest wynikiem ustępstw innych krajów, które wcześniej zapowiadały zdecydowaną obronę założeń projektu. Przez pryzmat tego co można było zrobić, to najważniejsza jest efektywność energetyczna, która pozostała miękkim zapisem i jest to strata dla całej Europy – skomentował Gość PR24.

Zdaniem Rafała Zasunia z portalu wysokienapiecie.pl Polsce udało się osiągnąć to, co będzie potrzebne do bezpiecznej transformacji naszej energetyce – Otrzymaliśmy gwarancje, że uda nam się uniknąć gwałtownych podwyżek cen. Gra jednak nie jest jeszcze zakończona i nawet po wydaniu dyrektywy mogą toczyć się spory o jej interpretację. Nic zatem nie jest jeszcze przesądzone   – powiedział na antenie Polskiego Radia 24 Rafał Zasuń.

Na czym polega kompromis?

Popisanie porozumienia w sprawie pakietu energetyczno-klimatycznego od wielu lat przysparzało Polsce problemy i wzbudzało oburzenie wśród przedsiębiorców zajmujących się produkcją energii oraz konsumentów. Można było bowiem się obawiać, że ceny energii skoczą przez to w górę. Osiągnięty kompromis w tej sprawie może zapobiec takiej sytuacji – stwierdził Tomasz Majka, specjalny wysłannik Polskiego Radia do Brukseli.

– Choć Polska będzie musiała zredukować emisję dwutlenku węgla, nie będzie to może takie dla nas trudne do osiągnięcia i nie przyniesie tak wielu strat finansowych. A to za sprawą tego, że  w ramach porozumienia powstały także rekompensaty i tzw. poduszki, jak to mówią niektórzy polscy negocjatorzy, które pozwolą na to, że ta konieczność redukcji CO2 nie uderzy bezpośrednio w polskie firmy i polskie koncerny energetyczne, a w ostateczności konsumentów – podkreślał korespondent PR.

Gość PR24 dr Krzysztof Księżopolski  z ośrodka  Analiz Politologicznych Uniwersytetu Warszawskiego powiedział na antenie Polskiego Radia 24, że przyjęte regulacje można postrzegać jako sukces Polski – To porozumienie należy oceniać całościowo a nie tylko przez pryzmat cząstkowych kwestii. Potrzebujemy mechanizmów , które umożliwiają nam lepsze dostosowanie naszej energetyki, do budowy niskoemisyjnej gospodarki – podkreślił w PR24 dr Krzysztof Księżopolski.

Ustalenia krytykowane

Opinie dotyczące brukselskich ustaleń energetyczno-klimatycznych są mocno podzielone. Jednak coraz częściej można zauważyć negatywne komentarze zarzucające różnego typu niedociągnięcia.

– Trzeba przyznać, że decyzje Unii są słuszne i w pewnym stopniu dostosowane do obecnych możliwości. Postanowienia, które zapadły na szczycie są też krytykowane. Tutaj do głosu dochodzą głównie zwolennicy industrializacji lub reindustrializacji twierdzący, że przy ograniczaniu CO2 nie da się odbudowywać europejskiego przemysłu, a przynajmniej nie w tym tempie, w jakim by tego oczekiwali. Drugą stroną, negatywnie podchodzącą do unijnych ustaleń są zwolennicy maksymalnego ograniczenia emisji, dla których 40 procent, to zdecydowanie za mało – powiedział na antenie PR24 Marcin Celiński, redaktor czasopisma „Liberte”.

Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju zaznaczył, że ocenę klimatycznych decyzji należy rozpatrywać z dwóch płaszczyzn: europejskiej oraz czysto polskiej.

- Te 40 procent tak naprawdę są ważne dla Europy zachodniej, gdyż jest to jeden z etapów na drodze, którą wytyczyli sobie rządzący Unią Europejską chcący, by w 2050 roku ograniczenia sięgały 90 procent. Patrząc na szczyt z polskiej perspektywy, to muszę przyznać, że nasz rząd popełnił bardzo poważny błąd polegający na tym, że negocjował z punktu widzenia spółek energetycznych i węglowych, a nie z punktu widzenia całego społeczeństwa i gospodarki – dodał Rozmówca PR24.

 

PR24/GM/Dominika Dziurosz-Serafinowicz, Paulina Olak oraz Damian Bielecki

 

 

 

Polecane

Wróć do strony głównej