Test lojalności i eskalacja. Tak Rosja buduje siatkę dywersyjną w Polsce
W jaki sposób Rosjanie pozyskują ludzi do sabotażu? - Siatka dywersantów jest stosunkowo tanim narzędziem. Kreml może w ten sposób wyrządzać duże szkody na terytorium państw NATO - powiedział Polskiemu Radiu 24 Mikołaj Rogalewicz, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, dezinformacji i nowych technologii z portalu CyberDefence24.pl.
2025-11-29, 20:40
Dywersja na rzecz Rosji. Jak werbuje się chętnych?
Funkcjonariusze ABW wraz z policjantami zatrzymali pięciu obywateli Ukrainy i Białorusi, podejrzanych o szpiegowanie na rzecz obcego kraju przeciwko Polsce. Prokuratura podała w komunikacie, że zostali oni zwerbowani przez moderatora operującego w komunikatorze Telegram.
- Rosja przechodzi do werbowania w cyberprzestrzeni. Wykorzystuje do tego m.in. różne aplikacje. Telegram to jedno z głównych miejsc, gdzie rosyjskie służby specjalne starają się pozyskiwać osoby do współpracy. To wynika poniekąd z architektury tej aplikacji: możliwości szyfrowania, funkcji tajnych czatów, możliwości tworzenia kanałów o nieograniczonym zasięgu, i to przy zachowaniu anonimowości - wyjaśnił Mikołaj Rogalewicz, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.
Werbownicy zamieszczają na Telegramie (i nie tylko) - na przykład na kanałach informacyjnych, na grupach - ogłoszenia, będące propozycją szybkiego i łatwego zarobku. One pojawiają się również na forach internetowych, na których ludzie szukają pracy. - Pojawiają się enigmatyczne oferty, proponujące szybki zarobek za proste czynności, często napisane w języku rosyjskim - kontynuował ekspert.
Celem takich ofert jest wzbudzenie zainteresowania. Początkowo chętni otrzymują proste zadania. Może to być roznoszenie ulotek, prace kurierskie czy robienie zdjęć. - Oczywiście na tak wstępnym etapie nie jest mówione, że chodzi o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi - zaznaczył Rogalewicz na antenie Polskiego Radia 24.
Test lojalności, zadania bojowe i zarobki sabotażystów
Ogłoszenia często są kierowane do Ukraińców czy Białorusinów, którzy już przebywają na terytorium Polski. Co w przypadku, gdy taka osoba połknie haczyk? - Później jest test lojalności i eskalacja. To znaczy, po nawiązaniu kontaktu (i wstępnych pracach) zlecane jest zadanie testowe o niskim stopniu ryzyka. Można za nie uzyskać 10-50 dolarów. Jeśli chętni przejdą test użyteczności i posłuszeństwa, to dostają zadania bojowe, za które otrzymują już kwoty rzędu kilkuset, a nawet kilku tysięcy euro. Mowa o poważniejszych aktach sabotażu, łącznie z atakami fizycznymi, podpaleniami, uszkodzeniami infrastruktury, fotografowaniem obiektów wojskowych i innymi aktami dywersji - wymieniał ekspert.
W jaki sposób Rosjanie płacą dywersantom?
Ostatni etapem jest wypłacenie honorarium. Zazwyczaj dokonywane są za pomocą systemów kryptowalutowych, zapewniających względną anonimowość. W ten sposób utrudnia się śledzenie przepływów finansowych i zaciera się ślady. Z punktu widzenia rosyjskiego wywiadu, jest to rozwiązanie znacznie bezpieczniejsze niż przelew na konto czy bezpośrednie doręczenie wypłaty.
- Niektóre osoby zostają pozyskane do przeprowadzenia jednego ważniejszego zadania. Choć może się zdarzyć, że takie osoby będą w stanie przeprowadzić kilka akcji. Ryzyko - z punktu widzenia rosyjskiego wywiadu - jest ograniczone. To nie są oficerowie, tylko osoby pozyskane przede wszystkim w cyberprzestrzeni. Na zasadzie: "Coś nie wyjdzie? Trudno". W przypadku wpadki następuje kompletne odcięcie się od tych osób. Dlatego też stosowane są takie mechanizmy pozyskiwania współpracowników - mówił ekspert CyberDefence24.pl.
Kto podejmuje się działań sabotażowych?
Kategorie osób, które podejmują się takich zadań, mogą być bardzo różne. Mogą to być osoby o określonych poglądach ideologicznych i politycznych. Często są to ludzie z przeszłością kryminalną albo mający problemy finansowe. Nasz rozmówca wskazał przykład z 2024 roku, gdy z Ukrainy do Polski przedostał się 49-letni uchodźca. Został zatrzymany przez polskie służby. W jego plecaku znaleziono butelkę z łatwopalną cieczą i instrukcją w języku rosyjskim (pobraną na telefon). Mężczyzna planował, na zlecenie rosyjskich służb, podpalenie różne obiektów we Wrocławiu. Został pozyskany poprzez Telegram, był w trudnej sytuacji finansowej.
- Akt dywersji na przesmyku suwalskim? ABW bada sprawę
- Rosyjski bombowiec leciał w kierunku Polski, był uzbrojony. Przełomowe zdjęcie
- Tajne bazy Rosjan w Afryce. Ukraińcy już je namierzyli
Co więcej, werbowana "młodzież, a czasem również osoby starsze, są instruowane przez Rosjan". Chociażby w kwestii konstruowania ładunków wybuchowych.
Werbunek poprzez Tindera i gry komputerowe
Telegram należy do głównych źródeł pozyskiwania takich osób. Ale są również inne źródła. - Mogą to być m.in. aplikacje randkowe, typu Tinder albo gry komputerowe. W przypadku gier rosyjscy werbownicy infiltrują np. serwery Discorda poświęcone różnym grom wojennym, strategicznym. Początkowo proces ten może być przedstawiany jako zabawa. A więc najpierw mamy nawiązanie relacji. Werbownik może chcieć zbudować autorytet jako doświadczony gracz; oferować np. rzadkie przedmioty w grze albo cenne porady. Najpierw relacja jest budowana wirtualnie, później następuje przejście do rzeczywistości - relacjonował Mikołaj Rogalewicz.
- Takie osoby zapewne myślą, że zarobią łatwe pieniądze. Często nie zdają sobie jednak sprawy z tego, jak poważne przestępstwo popełniają. I że dość łatwo mogą zostać wykryci. Werbownicy nie informują ich transparentnie o zagrożeniach - wskazał rozmówca Polskiego Radia 24.
Źródło: Polskie Radio 24/łl