Najsroższe mrozy, jakie pamięta Polska. Meteorolodzy wciąż do nich wracają
Na przestrzeni wieków w Polsce nie brakowało mroźnych zim. Niektóre były jednak tak srogie, że nawet nasi przodkowie - dużo bardziej niż my przyzwyczajeni do niskich temperatur - byli zaskoczeni skalą zjawiska. W źródłach czytamy więc o zimach "nadzwyczaj ostrych", "nielitościwych" i "długo pamiętanych". To właśnie do tych ekstremalnych mrozów meteorolodzy do dziś wracają w swoich analizach. Przypominamy, jak wyglądały najzimniejsze zimy w Polsce.
2026-01-06, 07:59
- Zima uderzy w Polskę ze zdwojoną siłą. Meteorolodzy pokazali animację
- Tak wyglądały mrozy w PRL-u. Ludzie palili meble, zakłady stawały
- Napis na drzwiach K+M+B jest błędem? Co znaczą te litery, jakie grożą pomyłki?
To były prawdziwe zimy
"Kilka lekkich zim wyrodziło przekonanie, że czasy wielkich mrozów i śniegów już bezpowrotnie minęły. Nikt nie myślał nawet o ciepłem na zimę ubraniu. Tegoroczna jednak zima surowo pomściła się za taką lekkomyślność". Brzmi znajomo? Przywołany cytat pochodzi z numeru "Gazety Warszawskiej" wydanej w marcu 1866 roku, choć równie dobrze (po lekkich korektach stylistycznych) taki opis zdarzeń mógłby ukazać się współcześnie.
Obecna zima, śnieżna i mroźna, jest zjawiskiem rzadko spotykanym w ostatnich latach. Dzięki zapiskom kronikarskim, pamiętnikom i obserwacjom meteorologicznym wiemy, że dawniej srogie zimy na ziemiach polskich nie były zjawiskiem rokrocznym. Bywały i sezony, w których niemal nie odnotowywano mrozu i opadów śniegu.
Srogie zimy jednak się zdarzały i to dużo częściej niż dziś. A siarczyste mrozy bywały naprawdę groźne.
"Więcej osób zginęło od mrozów niż od miecza"
Do srogich zim z pewnością przyzwyczajeni byli mieszkańcy Rzeczypospolitej szlacheckiej (XVI-XVIII wiek). Wówczas to doszło do ochłodzenia klimatu, przez co okres ten nazywany jest małą epoką lodowcową. Nawet wtedy jednak zdarzały się zimy tak mroźne, że odnotowują je źródła.
- Śnieżyce i -20 stopni. Meteorolodzy zaostrzają prognozy
- -89,2 stopnie Celsjusza. To najzimniejsze miejsce na Ziemi
- Paryż pod śniegiem. Czegoś takiego nie było od lat
Przykładowo na przełomie z 1607 na 1608 rok w większości Europy zima była bardzo surowa. Donoszono, że w Anglii zamarzła Tamiza, a we Francji "wszystkie rzeki zostały skute lodem". Pojawiły się również informacje o częściowym zamarznięciu Bałtyku. Między duńskimi wyspami przemieszczano się po lodzie, podobnie podróżowano z Gdańska na Hel. Tego typu informacje pojawiają się często w zapiskach z XVII i XVIII wieku.
Zima wielokrotnie dawała się we znaki również podczas działań wojennych. Dla przykładu, jak notował jeden z pamiętnikarzy, na przełomie stycznia i lutego 1655 roku w czasie bitwy Polaków z siłami kozacko-moskiewskimi pod Ochmatowem, na dzisiejszej środkowej Ukrainie, "zginęło więcej [osób] od siarczystych mrozów niż od miecza".
Wyjazd z Wilanowa Jana III i Marysieńki Sobieskich. Józef Brandt, 1897 r. Fot. Cyfrowe MNW "Mrozy nad zwyczay wielkie"
Przełom w pomiarach "srogości" zimy przyniósł wiek XVIII, gdy tacy badacze jak Gabriel Fahrenheit czy Anders Celsius opracowali skale termometryczne. Można było więc zbadać, ile jest dokładnie stopni poniżej zera. Przez długi czas temperaturę często podawano w skali Réaumura, (nazwanej tak na cześć francuskiego badacza René Antoine Ferchault de Réaumura), która nieznacznie różniła się od skali Celsjusza.
W 1775 roku "Gazeta Warszawska" pisała o dawno nie widzianej tak wcześnie rozpoczętej, śnieżnej i mroźnej zimie. 25 stycznia temperatura spadła do -16 stopnia Reamura, czyli -20 stopni Celsjusza. Lód na Wiśle utrzymywał się od ponad dwóch miesięcy i "coraz bardziey się wzmacnia", pisano.
Podobnie było w Wilnie, gdzie panowały "mrozy nad zwyczay wielkie". W lutym były tam -23 stopnie (-28 w skali Celsjusza), co spowodowało pęknięcie termometru wypełnionego spirytusem.
Jeszcze surowsza zima nawiedziła ziemie polskie w 1789 roku. Według zapisków z epoki w Małopolsce zima trwała od połowy listopada 1788 do kwietnia 1789 roku. Mróz dochodził do -24 stopni (czyli -30 stopni Celsjusza), co prowadziło do śmierci ludzi i zwierząt. Tylko w obwodzie lwowskim zamarzło ponoć 37 osób.
"Powrót kuligiem z zabawy". J. Kossak, 1877 r. Fot. Cyfrowe MNW "Znajdowano pod śniegiem wielu zamarzniętych ludzi"
Polacy badaniami meteorologicznymi zajmowali się również po upadku Rzeczypospolitej. Jan Śniadecki, brat Jędrzeja, wybitny polski uczony, notował, że zima przełomu 1802 i 1803 roku była "nadzwyczaj ostra". Wszystko przez zimne wiatry, które wiały, z krótką przerwą od października i "sprowadziły zimę nayostrzeyszą". Według obliczeń badacza w styczniu 1803 roku w Krakowie średnia temperatura dzienna wynosiła -12 stopni (zapewne w skali Reamura, co daje -15 stopni Celsjusza).
Podobnie było sześć lat później. "W listopadzie i w grudniu przyszły tak siarczyste mrozy, że w okolicy z zimna ginęły ptaki", czytamy w kronice Kapucynów w Olesku (ob. zachodnia Ukraina). We Lwowie tej zimy odnotowano -26 stopni Reamura (-32,5 Celsjusza). O tym wydarzeniu przypomniano sobie dwie dekady później, gdy w styczniu 1828 roku odnotowano -25,8 stopni Reamura. Podkreślano wówczas, że tak niskie temperatury "należą do osobliwszych zdarzeń tu rzadko przypadających".
Na długo w pamięci polskiej ludności zapadła zima przełomu 1829 i 1830 roku. W źródłach z tego okresu padają hasła takie jak: "zima nadzwyczaj tęga", "nielitościwa zima", "zima długo pamiętna". W Krakowie śnieg spadł 20 października 1829 roku i leżał aż do wiosny, a Wisła zamarzła już w listopadzie.
Pod rokiem 1838 roku Bernardyni z Sokala (ob. zachodnia Ukraina) zanotowali -28 stopni (nie podali w jakiej skali, jeśli Reamura, to mówimy o -35 stopniach Celsjusza). Z kolei Kapucyni z Rozwadowa pisali, że "przez cały styczeń była bardzo mroźna zima" i "znajdowano pod śniegiem wielu zamarzniętych ludzi". Sroga była też bez wątpienia zima z przełomu lat 1844 i 1845 ("z powodu ostrych mrozów wielu ludzi straciło życie"), roku 1870 ("Powracający z Sochaczewskiego donoszą, że na trakcie zmarzło czterech ludzi") czy 1871 ("Mrozy były przez ten czas ogromne, po dwadzieścia kilka stopni, śniegi takie, że koleje żelazne pozasypywało").
Bardzo niskie temperatury na przestrzeni XIX wieku odnotowywano również w Warszawie. W lutym 1870 roku "Gazeta Warszawska" informowała, że temperatura spadła do -30,4 stopnia Celsjusza. Przypomniano przy tym, że "największe zimno" było w lutym 1855 roku, gdy warszawskie termometry wskazały -33,1 stopnia Celsjusza. W 1884 roku ta sama gazeta podawała z kolei, że najniższą temperaturę w Warszawie odnotowano w 1867 roku, gdy padło -26 w skali Reumara, czyli -32,5 w skali Celsjusza.
Warszawa. Widok z pracowni Karola Beyera przy Krakowskim Przedmieściu na plac Saski, "pomnik generałów" i Pałac Saski zimą. Po prawej Hotel Europejski w budowie, 1857 r. Fot. Cyfrowe MNW Rekord zimna w Polsce
Srogich zim nie zabrakło również w kolejnym stuleciu. Wielu Czytelników z pewnością pamięta zimę stulecia z przełomu 1978 i 1979 roku, która poza niskimi temperaturami, kojarzona jest głównie z obfitymi opadami śniegu, które paraliżowały cały kraj.
Swoją zimę stulecia miała też II RP. Wydarzyło się to dokładnie pół wieku wcześniej, na przełomie 1928 i 1929 roku. Największe uderzenie zimna dotarło do Polski w lutym 1929 roku. W niektórych miejscach temperatura spadła poniżej -40 stopni Celsjusza. W Warszawie termometry wskazały - 26, w Wilnie: -32, w Białymstoku i w Lublinie: -29.
Oficjalnie najniższą temperaturę w historii pomiarów na ziemiach polskich odnotowano 11 stycznia 1940 roku. Pierwsza zima pod okupacją należała do najmroźniejszych w czasie II wojny światowej. Tego dnia w Siedlcach termometry wskazały -41 stopni Celsjusza.
Rekord ten został pobity niedawno. 17 lutego 2025 roku w Tatrach odnotowano -41,1 stopni Celsjusza.
Źródła: Polskie Radio/th