Rosja wyniszcza Ukrainę w jednym celu. Jan Piekło: antyludzka skala barbarzyństwa
Rosja zaciekle atakuje ukraińską infrastrukturę energetyczną, powodując przerwy w dostawach prądu i ogrzewania. Zimą jest to szczególnie uciążliwe dla mieszkańców. - Tu chodzi o zmęczenie ludzi przede wszystkim. Żeby oni cisnęli na władze, i żeby ta władza została zmuszona do zaakceptowania rosyjskich planów - powiedział w Polskim Radiu 24 były ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło.
2026-01-19, 10:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Rosja chce złamać opór Ukraińców, nasilając ataki na obiekty cywilne i infrastrukturę - stwierdził Jan Piekło
- Były ambasador przyznał, że obecnie mamy do czynienia z antyludzką skalą barbarzyństwa, którego dopuszcza się Rosja
- Wskazał też, że spór wokół Grenlandii jest na rękę Rosji oraz Chinom, a winę za to ponosi także Bruksela
W Kijowie ma miejsce coraz trudniejsza sytuacja energetyczna. To efekt codziennych ataków rosyjskiego agresora. W mieście wydłużają się przerwy w dostawach prądu. Najpierw wyłączano światło na 5-6 godzin co 3 godziny. Od kilku dni przerwy wydłużają się w niektórych dzielnicach nawet do 10 godzin.
Jan Piekło tłumaczył w Polskim Radiu 24, że ataki na ukraińską infrastrukturę to element rosyjskiej taktyki. Ich nasilenie w okresie srogiej zimy ma określiony cel. - Zdaje się, że z Moskwy płynie jasne przesłanie - pokoju nie ma i nie będzie. Będziemy was niszczyć, dopóki nie zmęczymy ludzi. Tu chodzi o zmęczenie ludzi przede wszystkim. Żeby oni cisnęli na władze, i żeby ta władza została zmuszona do zaakceptowania rosyjskich planów - powiedział.
Były ambasador przyznał, że skutki ataków na obiekty energetyczne najdotkliwiej odczuwają najsłabsi, czyli dzieci, kobiety, ludzie starsi. - Kolejna noc w schronach, głównie w metrze kijowskim (...). To jest trudne do wytrzymania. To, co Rosja robi w tej chwili, to jest barbarzyństwo. Zresztą to zawsze było barbarzyństwo. Skala tego barbarzyństwa jest w tej chwili po prostu antyludzka - podkreślił.
Posłuchaj
"Element optymistyczny"
Jan Piekło odniósł się także do informacji, które przekazał głównodowodzący ukraińską armią generał Ołeksandr Syrski. Wojskowy powiedział, że Rosjanie przygotowują się do mobilizacji kolejnych kilkuset tysięcy nowych żołnierzy oraz do zwielokrotnienia ataków za pomocą dalekosiężnych dronów. - Putinowi wojna jest potrzebna, bo gdyby ją zakończył, to ci sfrustrowani żołnierze, którzy by wrócili do domów nie mieliby co robić. To by była po prostu katastrofa państwa, które się nazywa Federacją Rosyjską - ocenił.
Gość Polskiego Radia 24 zwrócił natomiast uwagę na "element optymistyczny". - Wydarzenia w Iranie powodują, że Iran już nie bardzo może tak wspierać Rosję, coś tam dostarczać przez może Kaspijskie, jak to do tej pory się odbywało. Rosja potrzebuje do produkcji dronów różnych elementów, które są niekoniecznie dostępne dla niej na wolnym rynku. Najprawdopodobniej Chiny są w stanie dostarczać Rosji elementy do produkcji dronów i rakiet. Natomiast nie jest wykluczone, że Chiny - i to właściwie już gdzieś czuć - są coraz bardziej sceptyczne. I zdaje się, że zaczynają w tej chwili Rosję traktować nie do końca jak wiarygodnego partnera - powiedział.
"Spór na rękę Rosji i Chinom"
Były ambasador, w kontekście Ukrainy, skomentował także sytuację wokół Grenlandii. - Rosjanie korzystają z tego, że jest tzw. spór o Grenlandię, że jest rozdźwięk między europejskimi członkami NATO a Waszyngtonem, który po prostu jest bardzo na rękę Rosji i Chinom, które będą bardzo skutecznie to wykorzystywać - podkreślił. Jan Piekło uważa, że spór dotyczący wyspy "to jest wielka burza w szklance wody". - Po pierwsze, Amerykanie posiadają bazę na Grenlandii. Po drugie, mamy informację, że bohaterscy żołnierze niemieccy, którzy tam pojechali, po trzech dniach wrócili. Więc zdaje się, że nie ma jakiejś specjalnej determinacji w tym, żeby tutaj Europejczycy bronili interesów Danii na Grenlandii. Tutaj należy się dogadać. I zdaje się, że do tego zmierzają również działania Waszyngtonu i chyba gdzieś rozumie to również Bruksela - stwierdził.
Jan Piekło uważa, że "tu należałoby ustalić reguły gry". - Natomiast bez wsparcia amerykańskiego, obrona szlaków transportowych arktycznych, które są bardzo istotne z punktu widzenia Chin i Rosji, jest po prostu niemożliwa. Powinniśmy sobie zdawać z tego sprawę. Nie można pozwolić do demontażu w sytuacji, kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo europejskie, a niestety tak się dzieje. I tutaj ogromną winę ponosi za to również Bruksela - ocenił.
- UE po naradzie ws. gróźb Trumpa. Na stole także "bazooka handlowa"
- Przełomowy dokument coraz bliżej? Ukraina i USA mogą podpisać umowę już w Davos
- Norwegia zarobiła fortunę na wojnie w Ukrainie. Skandynawski paradoks
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Zieliński
Opracowanie: Paweł Michalak