Putin ściga swoich wrogów poza Rosją. Wykorzystuje do tego Interpol

Reżim w Moskwie nie ustaje w próbach wytropienia swoich przeciwników. Chociaż poza Rosją jest to utrudnione, na Kremlu znajdują sposoby, by to zrobić i to z wykorzystaniem międzynarodowych instytucji. Jak informuje BBC, ludzie Putina nadużywają członkostwa ich kraju w Interpolu, aby ścigać wrogów Kremla.

2026-01-26, 15:40

Putin ściga swoich wrogów poza Rosją. Wykorzystuje do tego Interpol
Putin korzysta z Interpolu, by ścigać wrogów. Foto: IMAGO/Sergey Bobylev/Imago Stock and People/East News

Rosjanie wnioskują o noty Interpolu. Tak chcą tropić przeciwników

Brytyjskie BBC i francuski serwis Disclose otrzymały od sygnalisty z Interpolu, policyjnej międzynarodowej organizacji działającej w 196 krajach, dokumenty na temat działań Rosjan. Jak się okazuje, Moskwa używa uprawnienia Interpolu, aby żądać aresztowania m.in. biznesmenów i dziennikarzy, utrzymując, że popełnili oni przestępstwa.

Z przeanalizowanych danych wynika, że w ciągu ostatnich 10 lat komórka policyjnej organizacji zajmująca się skargami otrzymała najwięcej zażaleń właśnie na Federację Rosyjską. Były one trzykrotnie liczniejsze niż w przypadku drugiej na liście Turcji. Nie ma też drugiego państwa, któremu uchylono aż tyle wniosków o areszt.

Sytuacja teoretycznie miała się nieco zmienić po napaści kraju na Ukrainę. W Interpolu zarządzono dodatkowe kontrole aktywności, mające przeciwdziałać nadużyciom. Organizacja twierdzi, że jest świadoma wpływu, jaki wniosek o aresztowanie może mieć na czyjeś losy.

"Jak szczur". Niepokorny biznesmen ścigany

Jak to jednak wygląda w praktyce? BBC pisze o Igorze Piestrikowie, biznesmenie, który miał udziały w dużych zakładach metalowych. Po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie nakazano mu współpracę z Kremlem i sprzedaż produktów tylko w Rosji. Nie zgodził się, jak twierdzi nie tylko z pobudek ekonomicznych, bo w grę wchodziła też "kwestia moralna".

Biznesmen nie podporządkował się i zbiegł do Francji w czerwcu 2022 r. Jego przedsiębiorstwo znacjonalizowano. Uważa, że znalazł się na celowniku Kremla za niechęć do współpracy i fakt, że jego ówczesna żona była Ukrainką. We Francji poprosił o azyl. W pewnym momencie zorientował się, że jego nazwisko objęte jest wnioskiem o współpracę międzynarodową z konkretnym państwem [mniej formalnym od czerwonej noty - red.].

Piestrikow opowiadał, że miał dwa wyjścia. Albo pójść na policję i przedstawić sprawę ryzykując aresztowanie, albo się ukrywać. W tym drugim przypadku ścigany boryka się z takimi problemami, jak blokada kont bankowych czy brak możliwości wynajęcia mieszkania. - To ciągłe nerwy, cały czas - mówił cytowany przez BBC Rosjanin. Twierdził, że czuł się jak "szczur zapędzony w kozi róg".

Czytaj także:

Koniec końców, obawiając się, że Kreml weźmie go na cel, mężczyzna skontaktował się z Interpolem, gdzie dowiedział się o wniosku skierowanym z Moskwy i zaakceptowanym przez organizację. Na liście spędził niemal dwa lata, przed specjalną komisją udowadniał, że wniosek o areszt wystawiono niesłusznie. Przyznano mu rację, uznając m.in. że informacje od Rosjan był schematyczne i niewystarczająco wyjaśnione.

Rozpatrująca skargi komisja, jak wynika z dokumentów, z którymi zapoznała się stacja BBC, wskazuje, że od 11 lat utrzymuje się sytuacja, że to na Federację Rosyjską składa się najwięcej zażaleń. W ciągu ostatniej dekady zrobiło to 700 osób, a w przypadku 400 doszło do uchylenia not lub innych wniosków.

"Łatwo oszukać system"

Prawnik Jurij Niemiec twierdzi, że nie brakuje przypadków, gdy Rosjanie sprzeciwiający się wojnie, byli oskarżani o różne przestępstwa, np. gospodarcze, a potem umieszczeni w interpolowskiej bazie danych. - System da się łatwo oszukać - wskazuje.

Skalę nadużyć pokazuje kolejny wniosek z przeanalizowanych przez Disclose i BBC dokumentów. System wiadomości Interpolu pozwala na mniej formalną międzynarodową komunikację. Funkcjonariusze z Moskwy zwracali się w ten sposób do odpowiedników w Zjednoczonych Emiratach Arabskich twierdząc, że choć agencja odrzuciła wniosek o czerwoną notę, to Rosjanie dalej proszą o pomoc ustalenia pobytu podejrzanej osoby. Taka forma kontaktu jest sprzeczna z zaleceniami Interpolu.

W innej wiadomości pojawia się nazwisko Armena Aramiana, który uciekł do Armenii, a potem Niemiec po tym, jak skazano go za relacjonowanie protestów w 2021 r., popierających lidera opozycji Aleksieja Nawalnego. Zarówno do Ormian, jak i Niemców, Rosjanie wysłali prośby o "wszystkie przydatne informacje" nt. mężczyzny. Nadano je w lutym 2023. Wtedy już Rosja objęta była wewnętrzną kontrolą w agencji. Sygnalista, który dostarczył dane, nie ma wątpliwości, że mimo to wiadomość dotarła do adresatów.

BBC rozmawiało na ten temat z Aramianem. Przyznał, że jest wstrząśnięty, ale nie zaskoczony. Ocenił, że służby raczej nie spodziewały się, że Berlin przekaże im adres czy numer telefonu czy wyda decyzję o ekstradycji, ale nawet "drobne informacje nadal byłyby dla nich cenne".

Zemsta Putina. Chciał aresztowania sędziów MTK

W wycieku są też odpowiedzi zagranicznych organów ścigania. Moskwa dostała np. informacje o tym, gdzie przemieszczali się Lubow Sobol, współpracowniczka Nawalnego lub Gleb Karakułów, ex-funkcjonariusz służb, obecnie uciekinier. W drugim przypadku miało to miejsce już po tym, jak Interpol zarządził dodatkową weryfikację próśb z Moskwy.

Sprawa jest o tyle poważna, że wewnętrzne raporty policyjnej organizacji mówią o zaniepokojeniu jej wysokich urzędników działaniami Kremla. Pojawiły się "poważne obawy", że Rosjanie "umyślnie używają" systemów agencji. Mimo to, aż 90 proc. wniosków z tego kraju w 2024 r. przechodziło wstępną weryfikację. W latach 2024-2025 miały toczyć się dyskusje o zniesieniu dodatkowych ograniczeń na Federację Rosyjską, a w 2025 r. część środków została po cichu wycofana. 

Co ciekawe, po tym jak sędziowie Międzynarodowego Trybunału Karnego wydali nakaz aresztowania Władimira Putina, próbowano ich ścigać korzystając z procedur Interpolu, aczkolwiek akurat te wnioski odrzucono. Ben Keith i Jurij Niemiec mówią o konieczności zawieszenia państw nadużywających uprawnień. Z kolei Igor Piestrikow ma obawy, że Kreml może "jednym naciśnięciem przycisku przypisać każdemu dowolną zbrodnię".

Źródło: BBC/ms

Polecane

Wróć do strony głównej