Spór PZN i PKOl o powołania na igrzyska. Ojciec Jasiczka uderza w związek
Polski Komitet Olimpijski, zatwierdzając kadrę na Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026, uchylił decyzję Polskiego Związku Narciarskiego. W miejsce zgłoszonego Piotra Habdasa powołał innego narciarza alpejskiego – Michała Jasiczka. – On nie spełnia wymagań kwalifikacyjnych – twierdzi Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego. Innego zdania jest ojciec alpejczyka.
2026-01-27, 10:21
Kontrowersyjne powołania PZN na zimowe igrzyska olimpijskie
Nominacje olimpijskie PZN na zimowe igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo wywołały spore kontrowersje. Federacja ogłosiła nazwiska sportowców, a następnie zmieniła swoją pierwotną decyzję i zamiast Nikoli Komorowskiej do Włoch pojedzie Aniela Sawicka.
Teraz okazuje się, że skład ogłoszony przez PZN nie został zaakceptowany przez Polski Komitet Olimpijski i dokonano kolejnej zmiany w składzie reprezentacji Polski. W miejsce Piotra Habdasa, na którego postawił PZN, PKOl powołał Michała Jasiczka. Zdaniem Komitetu zawodnik zdobył większą liczbę punktów Pucharu Europy. Tę informację potwierdził w rozmowie z TVP Sport Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny PZN, ale zaznaczył, że 29-letni slalomista „nie spełnia zapisów regulaminu pod kątem medycznym”.
Zdaniem Grzywacza Michał Jasiczek wywalczył odpowiednie punkty, ale nie ma prawa reprezentować Polski na igrzyskach olimpijskich, ponieważ nie przechodził badań pod kuratelą PZN.
– Michał Jasiczek przez dwa lata unikał kontaktu ze Związkiem, nie jest pod naszą kuratelą w kwestiach zdrowotnych i antydopingowych. Kryteria kwalifikacyjne FIS zatwierdzone przez Komitet Wykonawczy MKOl mówią wprost w artykule 221, że zawodnik musi być poddawany testom medycznym i musi to robić w kraju swojego pochodzenia, a co za tym idzie – dany związek narciarski jest odpowiedzialny za potwierdzenie, że zawodnik takie badania ma. Wiemy, że w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej Michał Jasiczek nie był przez ostatnie dwa lata, wobec czego nie ma ważnych badań – cytuje działacza TVP Sport.
Ojciec Michała Jasiczka odpowiada PZN
Okazuje się jednak, że fakty mogą być nieco inne. Światło na sprawę rzucił ojciec Michała Jasiczka.
– Słyszeliśmy, że podstawą do pierwotnego niepowołania Michała była nieprawdziwa informacja o braku badań lekarskich. Napisałem do prezesa Adama Małysza i zarządu Polskiego Związku Narciarskiego z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Michał Jasiczek, jako zawodnik kadry narodowej, ostatni raz na corocznych badaniach okresowych był rok temu. Na badania te skierował go PZN, bo wynika to z umowy zawodniczej. Niestety, będąc w tym roku w kadrze, Michał nie został skierowany przez PZN na żadne badania ani nie został o żadnych badaniach poinformowany – wyjaśnia w rozmowie z TVP Dariusz Jasiczek.
Jego zdaniem obowiązek zgłoszenia kadrowiczów na badania w COMS (Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej – przyp. red.) leży po stronie PZN, a nie samych zawodników, co wynika z kontraktu zawodniczego. To związek umawia badania kadry. Tak stało się zresztą w przypadku innych reprezentantów.
– Dlatego, jeżeli Związek odsunął Michała od igrzysk, bo nie posiadał badań w COMS, to jest to wina PZN, a nie kadrowicza – zaznacza ojciec zawodnika. – Nie dopilnowali swojego zawodnika. Trudno wyobrazić sobie, by Robert Lewandowski w kadrze Polski sam umawiał się na badania – porównuje.
– Fakt, że Michał ma podpisany kontrakt zawodniczy i startuje w zawodach, na które zgłoszenia wysyła PZN, zaprzecza słowom Tomasza Grzywacza, że zawodnik nie kontaktował się ze związkiem – dodaje.
Zawodnik powinien jeszcze wykonać tzw. testy Ironmana i na nie PZN wyznaczył Michałowi Jasiczkowi dwa terminy. Narciarz nie mógł z nich jednak skorzystać z powodu kontuzji oraz choroby, o czym poinformował federację.
– Powiedziano nam, że innych terminów nie będzie. Zrobiliśmy je więc w innej placówce w Polsce, która współpracuje ze związkiem. Jedyną dostępną był AWF w Warszawie. Tam wykonaliśmy te testy i wysłaliśmy wyniki, na co Tomasz Grzywacz odpisał, że nie uznaje tych badań – wyjaśnia.
Michał Jasiczek jest jeszcze umówiony na badania do COMS. – Umówił się sam, bo PZN tego nie zrobił. Badania przeprowadzi, tym bardziej że jego start jest dopiero 16 lutego.
Źródło: PolskieRadio24.pl/TVP Sport/ah