Chińska rakieta nad Polską. "Może być zagrożeniem"
W piątek dojdzie do deorbitacji chińskiej rakiety Zhuque-3. Jej szczątki mogą spaść także nad Polską. - Ta rakieta zdała się na pastwę losu, a konkretnie na pastwę naszej atmosfery, która powoli każdy z obiektów na orbicie ściąga w pewnym momencie w dół - powiedział w Polskim Radiu 24 Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i autor bloga "Z głową w gwiazdach".
2026-01-29, 11:55
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Polska Agencja Kosmiczna śledzi położenie chińskiej rakiety, która krąży na orbicie i w piątek spadnie na Ziemię
- Karol Wójcicki uważa, że jest mało prawdopodobne, aby szczątki Zhuque-3 spadły nad Polską
- Tłumaczył, że gdyby do tego doszło, mogłoby to stanowić zagrożenie ze względu na dużą masę obiektu
Polska Agencja Kosmiczna monitoruje położenie pozostałości chińskiej rakiety Zhuque-3. Obiekt, który prawdopodobnie w piątek wejdzie w ziemską atmosferę, jest pozostałością drugiego członu rakiety. "Nie ma pewności, czy obiekt ulegnie całkowitemu spaleniu w atmosferze Ziemi" - podała w komunikacie POLSA.
Posłuchaj
"Może się wydarzyć nad Polską, ale nie musi"
Karol Wójcicki tłumaczył w Polskim Radiu 24, że chińska rakieta Zhuque-3 to odpowiednik amerykańskiego Falcona 9 i została wyniesiony na orbitę 3 grudnia 2025 roku z kosmodromu Jiuquan. - Teraz Chińczycy nie potrafią, albo może nie chcieli, albo nie mogli z jakiegoś powodu, sprowadzić jej w sposób kontrolowany, to ta rakieta zdała się na pastwę losu, a konkretnie na pastwę naszej atmosfery, która powoli każdy z obiektów na orbicie ściąga w pewnym momencie w dół. A jest to obiekt dosyć duży, masywny - bo jego masę, choć nieznaną precyzyjnie, szacuje się na ponad 8 ton - to jego spadek na Ziemię może być zagrożeniem - powiedział.
Autor bloga "Z głową w gwiazdach" wyjaśnił, że w zasięgu tego obiektu, który krąży na orbicie jest tak naprawdę cały świat i może on spaść w dowolnym miejscu. - Ten obiekt okrąża naszą planetę w około 90 minut. Ta jego orbita sukcesywnie, powolutku przesuwa się nad różnymi krajami. Tak więc rzeczywiście, to może się wydarzyć nad Polską, ale nie musi - przyznał.
Karol Wójcicki tłumaczył, że położenie obiektu jest stale monitorowane. Chodzi o to, żeby możliwie precyzyjnie określić moment, kiedy może on spaść. - Są różne prognozy. Polska Agencja Kosmiczna podaje, że to będzie około godziny 9.00 czasu polskiego, europejski system monitorowania przestrzeni kosmicznej podaje, że to będzie bliżej godziny 12.00 - powiedział.
Co może się stać?
Gość Polskiego Radia 24 dodał, że w piątek będziemy mieli doprecyzowany moment i miejsce tej najbardziej prawdopodobnej deorbitacji. - Jeśli ryzyko wystopienia tego zdarzenia nad Polską będzie duże, to służby lotnicze mogłoby wydać ostrzeżenie dla statków powietrznych lub nawet czasowo zamknąć pewien fragment przestrzeni powietrznej - tłumaczył. Wójcicki podkreślił, że cała sytuacja będzie trwała zaledwie kilkadziesiąt sekund. - Więc raczej nie wpłynie na ruch powietrzny, nie wpłynie na pracę lotnisk. Po prostu kontrolerzy, jeśli takie ryzyko by wystąpiło, prewencyjnie nad pewnym obszarem kraju na chwilę zmienią kursy niektórych samolotów. I to tyle - powiedział.
Karol Wójcicki uważa, że zjawisko deorbitacji nie będzie widoczne z Ziemi z powodu pory dnia oraz prognozowanego dużego zachmurzenia.
- Pilny komunikat POLSA. Część chińskiej rakiety może spaść na Polskę
- Złoty Pociąg odnaleziony? Tajemniczy tunel i trzy ukryte wagony
- Incydent na komendzie w Szczytnie. Nagle wystrzeliła broń
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Paweł Michalak