"Gra" hutę w "Ołowianych dzieciach". Ma prawie 130 lat i jest większa od zamku w Malborku
Elektrociepłownia Zabrze została w produkcji Netflixa wykorzystana do "udawania" w większości nieistniejącej już Huty Metali Nieżelaznych Szopienice. Dzieje zabrzańskiego budynku nie są tak dramatyczne, jak szopienickiego zakładu, jednak bez wątpienia jest to jeden z najciekawszych zabytków śląskiego przemysłu.
2026-02-18, 07:56
Katedra wieku przemysłowego
Przytłaczający swym ogromem, górujący nad okolicą gmach dawnej Elektrociepłowni Zabrze wzmacnia w serialu "Ołowiane dzieci" klimat grozy związanej ze starciem zwykłych ludzi z bezduszną machiną polityczną, której potęga umocowana jest m.in. w nieustannej i rosnącej produkcji przemysłowej.
Prawdziwa huta Szopienice nie robiła takiego wrażenia. Budynki były znacznie niższe i rozproszone w terenie. Tymczasem ceglana bryła elektrociepłowni ma tak ogromną kubaturę, że przewyższa ona objętość krzyżackiego zamku w Malborku. W sumie kompleks składa się z 13 obiektów poprzemysłowych na pięciohektarowej działce w centrum miasta. Jakby tego było mało, ponad tym gigantem wznoszą się dwa monumentalne kominy (w latach świetności było ich pięć).
Elektrociepłownia Zabrze na w latach 70. XX wieku. Wówczas miała jeszcze trzy kominy. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe W 1985 roku, podczas rozbudowy zakładu, obok pojawił się nowy, widoczny z terenu niemal całego Zabrza komin o wysokości aż 250 metrów i dopiero on był w stanie zdeklasować swych "starszych braci". Ale nie zmniejsza to doznań w zetknięciu z całością prawie 130-letniego, masywnego budynku. Do dziś zachwyt budzą także jego wnętrza. Była prezydent miasta Małgorzata Mańka-Szulik nazwała nawet elektrociepłownię "industrialną katedrą".
120 lat energii
Na początku była tu tylko elektrownia. Wybudowano ją w ostatniej dekadzie XIX wieku. Prąd do mieszkańców Zabrza - wówczas wsi pod Gliwicami - zaczął płynąć 21 grudnia 1897 roku.
Przedsiębiorstwo powstało pod egidą niemieckiego koncernu AEG, a od 1900 roku należało do spółki Schlesische Elektrizitäts- und Gas-Aktiengesellschaft. To był początek bujnego rozwoju energetyki na Śląsku, a sam zabrzański zakład po kolejnych modernizacjach stał się jednym z największych w regionie.
Oberschlesischen Elektrizitätswerke (Elektrownia Górnośląska) zaznaczona w 1935 roku na fragmencie niemieckiego planu miasta Hindenburg (taka była nazwa Zabrza w latach 1922-1946). Fot. Polona/domena publiczna Wskutek działań wojennych elektrownia podupadła, ale w powojennej Polsce - po znacjonalizowaniu - udało się wznowić jej działanie. Na przełomie lat 60. i 70. zaczęła prócz prądu dostarczać także ciepło. Po upadku komunizmu przedsiębiorstwo stało się spółką skarbu państwa, a w 2011 roku zakupiła je firma Fortum.
Stara elektrociepłownia działała ponad 120 lat. Dopiero w 2019 roku zakończyła pracę. Całą produkcję przeniesiono do wybudowanego rok wcześniej nowoczesnego i znacznie bardziej ekologicznego kompleksu położonego na północ od zabytkowej elektrociepłowni.
W 2022 roku za symboliczną kwotę stu złotych Fortum oddał kompleks starych budynków miastu Zabrze. Władze z kolei odsprzedały nieruchomość firmie Arche, która zajmie się rewitalizacją terenu i położonych tu obiektów. W 2028 roku elektrownia ma powrócić jako postindustrialne centrum handlowo-usługowe, konferencyjne i kulturalne.
W dziejach Elektrociepłowni Zabrze trafił się jednak także jeden mroczny moment. W marcu 2016 roku podczas prac konserwacyjnych w jednym z kominów (nieużywanym od lat 90. XX wieku) odkryto zmumifikowane ludzkie zwłoki. Okazało się, że było to ciało zaginionego trzy lata wcześniej mieszkańca Zabrza, który pewnego dnia wyszedł z domu i już do niego nie wrócił.
Elektrociepłownia Zabrze na tle panoramy najbliższej okolicy. Fot. PAP/Andrzej Grygiel Podcast Polskiego Radia
Na platformie polskieradio.pl dostępny jest nowy podcast Polskiego Radia "Ołowiane dzieci. Prawdziwa historia". To opowieść o tragedii dzieci i odwadze osób, które ujawniły to, co władza chciała ukryć. Produkcja powstała w oparciu o archiwalne nagrania oraz relacje świadków i uczestników wydarzeń. Autorzy sięgnęli do materiałów, które przez lata pozostawały poza publiczną debatą i oddają głos tym, którzy byli w samym centrum wydarzeń.
Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski