Wpis premiera o SAFE. Marcin Przydacz: Donald Tusk jest siewcą nienawiści

Opozycja przestrzega przed wdrożeniem programu SAFE i liczy na weto Karola Nawrockiego. - Kwestia warunkowości oczywiście jest problemem - ocenił w radiowej Jedynce Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta. Podkreślił, że "dyskusja powinna się toczyć na argumenty, a nie w emocjonalnych tonach, gdzie politycy koalicji wyzywają tych, którzy się zastanawiają". 

2026-02-24, 10:31

Wpis premiera o SAFE. Marcin Przydacz: Donald Tusk jest siewcą nienawiści
Obrażanie Polaków to nie jest dobry sposób - powiedział Marcin Przydacz o wpisie premiera. Foto: PAP/Radek Pietruszka; X/@donaldtusk

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Prezydent stanie przed decyzją, czy podpisać ustawę wdrażającą program SAFE
  • - W kontekście SAFE są argumenty za i argumenty przeciw - powiedział Marcin Przydacz
  • Podkreślił, że politycy z zagranicy nie powinni mieć wpływu na realizację wypłat

Ustawa wdrażająca SAFE po poprawkach Senacie wróciła do Sejmu. Unijny mechanizm ma finansować projekty obronne w państwach Wspólnoty. W puli jest około 150 miliardów euro. Polska złożyła wniosek na prawie 140 projektów, szacowanych na niemal 44 miliardy euro. Pożyczki będą spłacane przez wiele lat - pierwsze raty trzeba będzie oddać dopiero po dekadzie, a ostatnią przewidziano na 2070 rok. Koalicja liczy na podpis prezydenta pod ustawą wdrażającą mechanizm, opozycja ostrzega, że wypłaty środków z SAFE będą warunkowe.

- Pan prezydent od dawna powtarza, że trzeba zbroić polską armię - powiedział w radiowej Jedynce szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz. Dodał, że "w kontekście SAFE są argumenty za i argumenty przeciw". Poinformował, że prezydent prowadzi analizę, a decyzja, czy podpisać ustawę nie jest łatwa. Zauważył, że najpierw ustawa musi trafić na biurko prezydenta, a na razie nie wyszła z Sejmu. 

Warunkowość w programie SAFE

Spłata pożyczki zaciągniętej w ramach programu nie będzie finansowana z budżetu MON, będzie też kontrola antykorupcyjna i kontrwywiadowcza - takie m.in. zmiany wprowadził do ustawy Senat. - To, że będzie kontrola antykorupcyjna, to wydawałoby się jest podstawowym warunkiem. Aż dziwne jest to, że w pierwotnym projekcie rządowym tego nie było - wskazał gość "Sygnałów Dnia". Przypomniał o poprawkach, które nie zostały przyjęte. - Poprawka zobowiązująca rząd do wydawania, tak jak mówi to publicznie, 89 proc, tych pieniędzy w polską gospodarkę. Jeżeli rząd mówi: "tak, będziemy inwestować w polską gospodarkę te pieniądze", to dlaczego nie chce tego zapisać w ustawie? - dopytywał. Zaznaczył, że jeśli rząd uważa, że "potrzebna jest większa elastyczność, to można inaczej ten przepis ująć". 

- Szereg innych jeszcze jest powodów, dla których trzeba to mocno przedyskutować - argumentował Marcin Przydacz. - Kwestia warunkowości oczywiście jest problemem - przyznał i zwrócił uwagę na ryzyko pozostawienia decyzji poza Polską. - Za chwilkę będą wybory we Francji. Proszę zobaczyć, że AfD rośnie w swojej popularności w Niemczech, już ma 30 proc. - dodał. - Uważam, że w tej sprawie powinien decydować polski minister, ktokolwiek by tym nim nie był. Jeśli to jest minister Kosiniak-Kamysz, to dobrze. Jeśli to jest minister Błaszczak, to jeszcze lepiej. Natomiast polski minister, a niekoniecznie politycy z zagranicy, bo oni mogą mieć inne interesy - tłumaczył. 

Dyskusja na argumenty

Odnosząc się do filmu premiera Donalda Tuska w mediach społecznościowych ws. środków z SAFE dla Huty Stalowa Wola, w którym pada pytanie "Dotarło, zakute łby?", Przydacz ocenił, że "obrażanie Polaków to nie jest dobry sposób". 

- Ja nie uważam, że mamy kupować tylko sprzęt amerykański - zapewnił szef Biura Polityki Międzynarodowej i zwrócił uwagę, że polska armia ma już go dużo. - Dobrze by było, żeby ten sprzęt, który będzie dokupowany, był choć w części kompatybilny z tym, co już mamy - dodał. Wyraził obawę, że koszt utrzymania sprzętu w armii będzie bardzo duży, jeśli "każda brygada będzie miała sprzęt z innej parafii".

Podkreślił, że "program SAFE ma swoje daleko idące mankamenty, ale ma też pewnego rodzaju argumenty, które należy rozważyć". Dodał, że nie wyda w tej sprawie twardej rekomendacji, bo sam się głęboko zastanawia. - Ale uważam, że ta dyskusja powinna się toczyć na argumenty, a nie w emocjonalnych tonach, gdzie politycy koalicji wyzywają tych, którzy się zastanawiają - stwierdził. Dodał, że "Donald Tusk jest siewcą nienawiści". 

Czytaj także:

Źródło: Jedynka/fc

Polecane

Wróć do strony głównej