Sytuacja w Sądzie Najwyższym. Tuleya: wina wyłącznie klasy politycznej

Z powodu braku kworum w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów nie udało się wybrać kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya powiedział w Polskim Radiu 24, że większość składu Sądu Najwyższego stanowią tak zwani neosędziowie. Tłumaczył, że środowisko sędziowskie powinno podjąć walkę o KRS. - Możemy nic nie robić, albo możemy próbować coś zrobić w tych warunkach prawnych, które zostawiła poprzednia ekipa rządząca - przyznał. 

2026-02-24, 13:15

Sytuacja w Sądzie Najwyższym. Tuleya: wina wyłącznie klasy politycznej
Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya. Foto: Artur Szczepanski/REPORTER/EAST NEWS

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Nie udało się wybrać kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Zabrakło wymaganego kworum
  • Sędzia Igor Tuleya przyznał, że w SN nawet 60 procent stanowią tzw. neosędziowie
  • Tłumaczył, że środowisko sędziowskie musi podjąć walkę o konstytucyjną KRS w istniejących warunkach prawnych

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, I prezesa SN powołuje prezydent na 6-letnią kadencję spośród 5 kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Do wyłonienia kandydatów dochodzi na zwołanym w tym celu posiedzeniu zgromadzenia, w głosowaniu tajnym. Aby dokonać wyboru kandydatów na I prezesa SN, potrzebne jest osiągnięcie określonego kworum na posiedzeniu zgromadzenia. Jeśli nie pojawi się na nim wystarczająca liczba sędziów SN, kworum to zmniejsza się wraz z kolejnym posiedzeniem zwołanym w celu dokonania wyboru kandydatów. Na pierwszym posiedzeniu wymagana jest obecność co najmniej 84 członków zgromadzenia, a więc wtorkowe posiedzenie nie uzyskało wymaganego kworum.

Posłuchaj

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Igor Tuleya gościem Krzysztofa Grzybowskiego (Temat dnia) 22:12
+
Dodaj do playlisty

"Wina wyłącznie klasy politycznej"

- Sąd Najwyższy jest jedną z tych instytucji, która została zniszczona przez polityków. Wszystko oczywiście ma związek z Krajową Radą Sądownictwa, z problemem neosędziów. W Sądzie Najwyższym pewnie jest już przeszło 60 procent osób, co do których można mieć wątpliwości. Są nazywani neosędziami - powiedział Igor Tuleya. Przypomniał, że z tego powodu była kwestionowana pozycja I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej. - Rozumiem, że tradycja obsady stanowiska prezesa Sądu Najwyższego będzie kontynuowana i jakaś kolejna osoba nazywana neosędzią będzie pewnie kierowała Sądem Najwyższym. To smutne - ocenił.

Od czasu reform wprowadzonych przez rząd PiS w 2018 r. - zmiany sposobu wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz wprowadzenia nowej ustawy o SN - w Sądzie Najwyższym istnieje nieformalny podział na "starych" sędziów powołanych do SN przed 2018 r. i "nowych" sędziów powołanych po 2017 r. Wyroki wydawane przez neosędziów są podważane. - To, co się dzieje z tymi orzeczeniami, które są uchylane, ponieważ sąd był nienależycie obsadzony, to jest wina wyłącznie klasy politycznej - stwierdził Igor Tuleya. Tłumaczył, że "obowiązkiem sądu odwoławczego jest między innymi zbadanie, czy nie ma bezwzględnych przyczyn odwoławczych, czyli czy po prostu ten sąd niższego rzędu był prawdziwym sądem, w jego składzie byli prawdziwi sędziowie". - Jeśli sąd jest nienależycie obsadzony, w mojej procedurze karnej, a jestem sędzią karnym, sąd drugiej instancji ma obowiązek uchylić takie orzeczenie - podkreślił.

"Możemy nic nie robić, albo próbować walczyć"

Gość Polskiego Radia 24 uważa, że trzeba spróbować rozwiązać problem wadliwie powołanej KRS. - Środowisko sędziowskie, moje stowarzyszenie Iustitia, po debacie wewnętrznej, gdzie też głosy były podzielone, uznało, że można pójść na taki kompromis, że zgodnie z artykułem 187, tych 15 sędziów wskaże w powszechnych wyborach środowisko sędziowskie, a Sejm, zgodnie z tą PiS-owską ustawą, zaakceptuje wybór środowiska sędziowskiego - powiedział. Tuleya uważa, że "albo neo KRS będzie dalej funkcjonował, bo nie dokona się wyboru jego składu, albo tych 15 sędziów znowu wskażą politycy". - Trafią też do KRS-u osoby skompromitowane w minionych latach, czyli byli rzecznicy dyscyplinarni, byli prezesi sądów, osoby powiązane z byłym ministrem sprawiedliwości - przyznał. 

Tuleya stwierdził, że środowisko sędziowskie powinno podjąć "próbę zawalczenia o KRS, żeby był rzeczywiście organem konstytucyjnym". - Możemy nic nie robić, albo możemy próbować coś zrobić w tych warunkach prawnych, które zostawiła poprzednia ekipa rządząca - dodał. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Krzysztof Grzybowski
Opracowanie: Paweł Michalak

Polecane

Wróć do strony głównej