Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Polak w Jordanii: dzisiejsza noc może być gorsza

Choć Jordania nie jest stroną konfliktu między Iranem, USA i Izraelem, napięta sytuacja w regionie jest odczuwalna także w Ammanie. Słychać syreny alarmowe, na niebie widać przelatujące pociski, a część lotów została odwołana. O szczegółach opowiedział Polak, który przebywa na miejscu - Jan Kietliński.

2026-03-03, 13:09

Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Polak w Jordanii: dzisiejsza noc może być gorsza
Jordania. Foto: Paweł Supernak/PAP

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Konflikt między Iranem a USA i Izraelem dotyka także inne kraje w tym regionie świata
  • Jan Kietliński, Polak, który obecnie przebywa w Jordanii, opowiedział jak wygląda sytuacja na miejscu
  • - Największym zagrożeniem są te odłamki, które spadły - powiedział

Chociaż Jordania nie bierze udziału w wojnie między Iranem a USA i Izraelem, to istnieje ryzyko ataków. Polskie MSZ odradza wszelkie podróże do tego kraju, a sama Jordania odwołała większą część lotów. O sytuacji na miejscu opowiedział Jan Kietliński, Polak przebywający obecnie w Ammanie. Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że obecnie czuje się bezpiecznie.

- Największym argumentem przemawiającym, żeby czuć się bezpiecznie w Jordanii, jest to, że Jordania nie jest stroną tego sporu, ani celem. Jedyne niedogodności, z jakimi się tutaj spotykamy, to że pojawiają się alarmy. Czasami też widać przelatujące irańskie rakiety, istnieje możliwość upadku niektórych ułamków zestrzelonych rakiet - przekazał.

Jan Kietliński dodał, że ostatnia noc była dosyć spokojna w przeciwieństwie do dwóch poprzednich. - Można było dostrzec na niebie irańskie pociski. Słychać, że gdzieś się rozbijają po tym, jak uruchamiają się syreny. W końcu jesteśmy 50 kilometrów od granicy z Izraelem - powiedział gość Polskiego Radia 24. - Wczoraj i dzisiaj jest tutaj bardzo wzmożona aktywność awiacji. Latają samoloty transportowe, jak i odrzutowce bojowe. Jest napięta atmosfera. Dzisiejsza noc może być gorsza z uwagi na to, że doszło do ewakuacji personelu ambasady amerykańskiej w Ammanie - mówił. Kietliński dodał, że jest to największa ambasada w regionie więc takie działania "mogą budzić niepokój".

Posłuchaj

Jan Kietliński gościem Małgorzaty Żochowskiej (Temat dnia) 7:16
+
Dodaj do playlisty

"Zdrowy rozsądek wskazuje, że lepiej gdzieś się jednak ukryć"

Gość przekazał, że jest okno czasowe, kiedy wylatują samoloty, a turystom sukcesywnie udaje się opuszczać kraj. On sam zabukował lot na 8 marca. Przyznał, że większe problemy mają osoby, które korzystały z tanich linii lotniczych. - Oni rzeczywiście skazani są na nieco dłuższą drogę lub dodatkowe koszty, bo muszą zakupić bilet być może z Ammanu z przesiadką na Cyprze czy w Grecji, albo z Kairu, do którego również muszą przedostać się stąd, albo drogą morską, albo z przesiadką w Akabie - tłumaczył.

W rozmowie Jan Kietliński przyznał, że mimo komunikatów od służb, to bardzo ważne jest też zadbać o samego siebie. Dodał, że ma trochę doświadczenia, bo przebywał w Ukrainie po tym, jak stała się celem ataku Rosji. - Są syreny alarmowe, one wskazują na to, że jakieś zagrożenie może istnieć. Mam takie poczucie, że kiedy widzimy, że coś lata nad miastem, że działa awiacja, że działa system ochrony lotniczej, to zdrowy rozsądek wskazuje, że lepiej gdzieś się jednak ukryć - mówił. - Tutaj największym zagrożeniem są te odłamki, które spadły. Zarówno na północnym przedmieściu Ammanu, jak i w mieście Irbid. Nie wyrządziły szczególnych szkód, nikt nie został ranny, natomiast to jest loteria - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej