Pierwszy w Polsce napad na butelkomat. 50 groszy łupu, 10 lat więzienia
Policjanci w Żorach ujęli mężczyznę, który włamał się do butelkomatu. Przestępca zdecydowanie nie wyszedł na skoku na plus: wartość zrabowanych butelek funkcjonariusze oszacowali na 50 groszy, a na dodatek możliwa kara to nawet 10 lat pozbawienia wolności.
2026-03-04, 10:07
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Mundurowi z Żor, interweniując na zgłoszenie ochrony lokalnego marketu, zatrzymali na gorącym uczynku recydywistę, który przy użyciu skradzionych kluczy dostał się do wnętrza maszyny przyjmującej opakowania.
- Zgodnie z przepisami polskiego prawa, o kwalifikacji czynu jako kradzieży z włamaniem decyduje sam sposób przełamania zabezpieczeń, a nie końcowa wartość łupu, co w przypadku winy otwiera drogę do wymierzenia niezwykle surowej kary.
- Na podobne, drastyczne konsekwencje narażają się również oszuści stosujący tzw. metodę na sznurek, polegającą na siłowym wyszarpywaniu butelek z automatów – zjawisko to, doskonale znane z krajów zachodnich, wymusiło instalację zaawansowanych kurtyn optycznych w najnowszych urządzeniach.
Policjanci interweniowali w piątek 27 lutego w sprawie napadu na butelkomat w jednym ze sklepów wielobranżowych zlokalizowanych przy ulicy Męczenników Oświęcimskich w Żorach. Około godziny 17:00 pracownicy ochrony zaalarmowali służby o dwóch mężczyznach, którzy, po kradzieży kluczy do recyklomatu, fizycznie otworzyli urządzenie i zaczęli metodycznie opróżniać je ze zgromadzonych wewnątrz opakowań. Skierowany na miejsce policyjny patrol szybko ujął jednego ze sprawców.
"Policjanci zatrzymali 43-letniego mężczyznę. Jak się okazało, wartość skradzionych przez niego butelek wynosiła 50 groszy. Nie zmienia to jednak faktu, że jego działanie wyczerpuje znamiona przestępstwa kradzieży z włamaniem” - podała policja w komunikacie.
Sytuację zatrzymanego 43-latka diametralnie pogarsza fakt, iż działał on w warunkach recydywy. Śledczy zdołali udowodnić mu szereg innych kradzieży, których miał dopuszczać się w tej samej placówce handlowej na przełomie minionego i bieżącego roku. Teraz o jego dalszym losie, który w świetle obowiązującego kodeksu karnego może oznaczać od roku do nawet dekady spędzonej za kratami, zadecyduje sąd.
Ryzyko usłyszenia tak poważnego zarzutu, jakim jest kradzież z włamaniem, nie dotyczy wyłącznie klasycznych, fizycznych ingerencji w obudowę z użyciem łomu czy skradzionego klucza. W świetle rygorystycznych interpretacji prawa karnego, na identyczne sankcje narażają się osoby, które próbują oszukać maszynę metodą “na sznurek”.
To oszustwo polega na przymocowaniu do szyjki plastikowej butelki PET cienkiej żyłki wędkarskiej lub bardzo wytrzymałej linki. Sprawca, wprowadzając spreparowane w ten sposób opakowanie do butelkomatu, pozwala urządzeniu na odczytanie przypisanego kodu kreskowego oraz weryfikację kształtu bryły. Kluczowy dla oszustwa moment następuje w ułamku sekundy później: gdy tylko komputerowy system zarejestruje poprawny zwrot i zaktualizuje wirtualne saldo klienta, oszust – uprzedzając moment bezpowrotnego wciągnięcia przedmiotu do niszczącego kompaktora – używa siły, wyszarpując butelkę na zewnątrz.
Butelkomat to „pomieszczenie”?
Dlaczego kradzież 50 groszy z maszyny może skończyć się wieloletnim więzieniem?
Status „pomieszczenia zamkniętego”
W polskim orzecznictwie butelkomat, bankomat, a nawet automat z napojami nie są traktowane jako zwykłe przedmioty.
Sądy uznają te urządzenia za pomieszczenia zamknięte, ponieważ posiadają one wyodrębnioną przestrzeń konstrukcyjną, która chroni zawartość przed dostępem osób niepowołanych.
Nie liczy się kubatura (czy do środka wejdzie człowiek), lecz funkcja zabezpieczająca mienie.
Wartość łupu nie gra roli
Przy „zwykłej” kradzieży polskie prawo rozróżnia wykroczenie od przestępstwa na podstawie kwoty (obecnie ok. 800 zł). W przypadku włamania ta granica znika.
Za kradzież z włamaniem grozi od 1 roku do 10 lat więzienia – nawet jeśli łupem padło 50 groszy kaucji.
Ten specyficzny rodzaj oszustwa był w przeszłości niezwykle powszechny i powszechnie stosowany w państwach Europy Zachodniej, w których kaucjowanie opakowań stanowi rynkowy standard od wielu lat. Właśnie dlatego, czerpiąc z negatywnych doświadczeń zagranicznych operatorów, nowoczesne butelkomaty stawiane dziś w polskich dyskontach są technologicznie uodpornione na tego typu manipulacje. Producenci najnowszych modeli, aby definitywnie ukrócić proceder "na sznurek", wyposażają swoje urządzenia w wysoce precyzyjne kurtyny optyczne oraz błyskawicznie reagujące, mechaniczne zapadnie, które natychmiastowo blokują drogę powrotną wrzuconego przedmiotu.
Jeśli oszust, próbując zastosować metodę “na sznurek”, uszkodzi mechanizm zabezpieczający butelkomatu, prokuratura może zakwalifikować takie zachowanie z artykułu 279 § 1 Kodeksu karnego - a więc już nie oszustwo, lecz kradzież z włamaniem. Grozi za to do 10 lat bezwzględnego więzienia.
- Styczniowe zamieszanie w portfelu singla. Podwyżka minimalnej minimalnie za mała
- 2000 zł pękło. Rodziny wygrały bitwę z cenami, ale przegrały wojnę
- Święta, święta i nie po świętach. Ceny w styczniu łaskawsze dla emerytów
Źródło: Policja/Michał Tomaszkiewicz