10 tys. rąk do pracy przy polskim atomie. Płace będą rekordowe?
Polska elektrownia jądrowa w Choczewie z każdym dniem zbliża się do etapu fizycznej budowy. Jej powstanie wymagać będzie pracy 10 000 wykwalifikowanych pracowników. Prezes PEJ wyjaśnił, kto może liczyć na wysoką wypłatę.
2026-03-11, 09:45
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W kulminacyjnym momencie inwestycji, trwającym nawet cztery lata, na placu budowy w gminie Choczewo zatrudnienie znajdzie około 10 tysięcy specjalistów z branży technicznej i budowlanej.
- Poszukiwani będą między innymi spawacze, betoniarze i inżynierowie, od których wymagać się będzie rygorystycznych certyfikatów jakościowych; posiadanie takich uprawnień gwarantuje doskonałe warunki finansowe oraz otwiera drzwi do globalnej kariery.
- Projekt posiada potężne, w pełni zabezpieczone zaplecze kapitałowe, opierające się na 60 miliardach złotych ze Skarbu Państwa oraz deklaracjach wsparcia od zagranicznych agencji na kwotę ponad 100 miliardów złotych.
Polska elektrownia jądrowa. Gigantyczne zapotrzebowanie na ręce do pracy
Marek Woszczyk, prezes Polskich Elektrowni Jądrowych (PEJ), zapowiedział, że realizacja historycznej inwestycji w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino wygeneruje ogromny popyt na wykwalifikowane kadry. Wylanie pierwszego tzw. betonu jądrowego (First Nuclear Concrete – FNC) zaplanowano na grudzień 2028 roku, co stanowić będzie symboliczny i faktyczny start robót. To właśnie wtedy rozpocznie się dekada intensywnych prac konstrukcyjnych, których szczyt przypadnie na najbardziej wymagające etapy inżynieryjne.
- W szczycie prac budowlanych – który potrwa 3–4 lata w ciągu ok. 10-letniego okresu budowy – przewidujemy zatrudnienie ok. 10 tys. osób. Spośród nich, przykładowo, samych spawaczy na budowie będzie potrzeba kilkuset. Osoby o wymaganych uprawnieniach, które zdobędą praktyczne doświadczenie na budowie w Choczewie, będą mogły potem też z powodzeniem pracować przy budowie innych elektrowni jądrowych, nie tylko w technologii AP1000 - powiedział Marek Woszczyk w rozmowie z PAP.
Kto zbuduje elektrownię, kiedy i za ile?
Plac budowy na Pomorzu wchłonie całe spektrum zawodów, kładąc szczególny nacisk na wykwalifikowanych fachowców. Jak wylicza prezes Woszczyk, niezbędni będą przede wszystkim zbrojarze, spawacze, betoniarze, operatorzy ciężkiego sprzętu budowlanego, a także kotlarze, monterzy konstrukcji stalowych, inżynierowie budownictwa, elektrycy oraz cieśle. Największe zapotrzebowanie na te grupy zawodowe pojawi się tuż po 2028 roku i potrwa nieprzerwanie od trzech do czterech lat.
Choć w oficjalnym wywiadzie nie padły jeszcze konkretne kwoty i widełki płacowe, zasady funkcjonujące w wielkiej energetyce nie pozostawiają złudzeń co do tego, że będzie to praca wybitnie dobrze płatna. Prezes PEJ wprost zaznacza, że standardy obowiązujące w energetyce jądrowej są zdecydowanie wyższe niż te spotykane w klasycznym budownictwie czy energetyce konwencjonalnej, co wiąże się z rygorystycznym wymogiem posiadania specjalistycznych certyfikatów jakościowych.
Na dzisiejszym rynku pracy tego typu wąskie kompetencje stanowią bezpośrednią przepustkę do najwyższych stawek. Co więcej, uczestnictwo w tak wymagającym projekcie stanowi doskonałą, długoterminową inwestycję we własne umiejętności – zdobyte tam uprawnienia dadzą pracownikom gwarancję otrzymywania intratnych kontraktów przy innych, globalnych projektach nuklearnych w przyszłości.
Inwestor myśli również o przyszłych operatorach samej elektrowni, którymi docelowo mają być Polacy. PEJ planuje ścisłą współpracę z pomorskimi uczelniami, mającą na celu stworzenie regionalnego centrum kompetencji jądrowych, co pozwoli na "odrodzenie" specjalistycznego szkolnictwa technicznego w północnej części Polski i zbudowanie silnego, lokalnego rynku pracy (tzw. local content).
Jak przygotować CV pod atom?
Wielkie inwestycje to wielkie wymagania. Dowiedz się, co musisz umieć, by dołączyć do budowy polskiego atomu.
Standardy „Nuclear Grade”
Budowa elektrowni jądrowej ma niewiele wspólnego z wznoszeniem typowych bloków mieszkalnych czy nawet standardowych hal przemysłowych.
Sektor atomowy opiera się na kulturze bezpieczeństwa i bezwzględnej precyzji (tzw. Nuclear Grade). Wymaga certyfikatów i procedur, które gwarantują brak błędów wykonawczych i materiałowych na każdym etapie budowy.
Kwalifikacje premium
Jeśli chcesz wyróżnić swoje CV spośród tysięcy standardowych ofert budowlanych, zainwestuj w te "papiery":
ISO 19443: Norma dedykowana wyłącznie dla łańcucha dostaw w sektorze energii jądrowej.
Certyfikaty ASME: Rygorystyczne standardy spawalnicze i materiałowe (Amerykańskie Stowarzyszenie Inżynierów Mechaników).
Zacznij już dziś
Czas jest twoim największym atutem, ale też barierą.
Główna fala rekrutacji na place budowy ruszy dopiero po 2028 roku.
Wyrabianie rygorystycznych certyfikatów atomowych trwa miesiącami. Jeśli zaczniesz o nich myśleć w momencie startu budowy – będzie za późno.
To właśnie te konkretne kwalifikacje będą głównym filtrem w systemach rekrutacyjnych. Zadecydują o tym, czy otrzymasz standardową pensję budowlańca, czy niezwykle lukratywną, „atomową stawkę” zarezerwowaną dla elity inżynierów i specjalistów.
Miliardy na stole. Finansowanie projektu
Kluczowym warunkiem powodzenia każdej tego typu inwestycji są gigantyczne pieniądze, a te – jak zapewnia kierownictwo – są w pełni zabezpieczone. Konstrukcja budżetu opiera się na specustawie atomowej, która gwarantuje 60 miliardów złotych sukcesywnie przekazywanych wprost ze Skarbu Państwa. Polski projekt otrzymał już także, w rekordowo krótkim czasie niespełna dwunastu miesięcy, niezbędne zielone światło od Komisji Europejskiej na zastosowanie pomocy publicznej.
Zainteresowanie globalnych rynków jest ogromne. Aż jedenaście międzynarodowych agencji kredytów eksportowych złożyło deklaracje finansowania polskiego atomu na kwotę przekraczającą 100 miliardów złotych, a spółka prowadzi jednocześnie zaawansowane rozmowy w celu zaangażowania prywatnych banków komercyjnych.
Obecnie PEJ przechodzi przez szczegółowy proces analizy finansowo-organizacyjnej (due diligence), który potrwa około dwóch lat. Jego zwieńczeniem będzie podjęcie w 2028 roku ostatecznej decyzji inwestycyjnej (FID) oraz podpisanie stosownych umów kredytowych.
Bezpieczna technologia omijająca błędy przeszłości
Wykonawcą pomorskiej elektrowni będzie wyłonione wcześniej konsorcjum firm Westinghouse i Bechtel, a sam obiekt ma się składać z trzech nowoczesnych bloków energetycznych. Jak uspokaja mieszkańców Marek Woszczyk, zastosowana amerykańska technologia AP1000 opiera się na całkowicie pasywnych systemach bezpieczeństwa, co z definicji technicznej eliminuje ryzyko awarii radiacyjnych, z jakimi świat miał do czynienia chociażby w Czarnobylu.
Wpływ potężnego kompleksu na środowisko naturalne i lokalny krajobraz zostanie zminimalizowany dzięki innowacyjnemu projektowi inżynieryjnemu. Elektrownia będzie korzystać z otwartego układu chłodzenia opartego na wodzie morskiej, dzięki czemu w Choczewie nie powstaną ogromne chłodnie kominowe, typowe dla siłowni budowanych w głębi lądu.
Pod koniec marca bieżącego roku inwestor zamierza złożyć do Państwowej Agencji Atomistyki kluczowy wniosek o wydanie zezwolenia na budowę. Analiza raportów bezpieczeństwa może potrwać do dwóch lat, a jeśli cały, obarczony potężnymi ryzykami harmonogram zostanie zachowany, komercyjna produkcja prądu z pierwszego bloku jądrowego ruszy już w 2036 roku.
- Styczniowe zamieszanie w portfelu singla. Podwyżka minimalnej minimalnie za mała
- 2000 zł pękło. Rodziny wygrały bitwę z cenami, ale przegrały wojnę
- Święta, święta i nie po świętach. Ceny w styczniu łaskawsze dla emerytów
Źródło: PAP/Michał Tomaszkiewicz