Statki znalazły sposób na irańskie ataki w cieśninie. Mówią, że są z Chin
Chiński właściciel, chińska załoga, nic wspólnego z Izraelem - kapitanowie statków, które utknęły w okolicy cieśniny Ormuz, wykorzystują system automatycznej identyfikacji do podpięcia się pod "chiński parasol". Liczą na to, że Iran na wszelki wypadek nie będzie atakował jednostek, które deklarują pływanie dla Pekinu.
2026-03-13, 05:55
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Zdesperowane załogi modyfikują dane w elektronicznym systemie AIS, wpisując komunikaty o chińskim pochodzeniu, aby uniknąć wykrycia i zminimalizować ryzyko śmiertelnego ostrzału.
- Z powodu nieoficjalnej blokady nałożonej przez irańskie wojsko, w Zatoce Perskiej utknęły setki jednostek, w tym ogromne kontenerowce, tankowce oraz wycieczkowce pasażerskie z tysiącami osób na pokładach.
- Stosowanie wirtualnego kamuflażu stanowi akt ostatecznej desperacji, ponieważ zbrojna eskalacja konfliktu doprowadziła już do bezpośrednich trafień w kilkanaście statków handlowych oraz pierwszych ofiar śmiertelnych.
"Jestem z Chin". System AIS jako cyfrowa tarcza ochronna
Kapitanowie statków operujących na najbardziej zapalnym akwenie świata modyfikują informacje przekazywane przez system automatycznej identyfikacji (AIS), który w warunkach pokojowych służy głównie do precyzyjnego pozycjonowania i unikania morskich kolizji. Mechanizm obronny opiera się na ręcznej edycji pola określającego cel podróży (ang. destination), gdzie marynarze wpisują specjalne komunikaty.
Wśród najpopularniejszych wariacji, odnotowanych przez platformę MarineTraffic na co najmniej ośmiu jednostkach przebywających w rejonie Zatoki Perskiej, znalazły się hasła takie jak "Chiński właściciel", "Cała chińska załoga", a także deklaracje o całkowitym braku powiązań z Izraelem.
Kalkulacja armatorów jest w tym przypadku niezwykle przejrzysta, ponieważ Chiny stanowią najważniejszego partnera gospodarczego Iranu, utrzymując zarazem w obecnej wojnie bardzo wyważoną i stosunkowo neutralną pozycję. Firmy żeglugowe mają nadzieję, że irańska Gwardia Rewolucyjna powstrzyma się od wystrzelenia rakiet w obawie przed wywołaniem dyplomatycznego skandalu i gniewem Pekinu.
- Głównym celem publicznego przedstawiania się przez jednostki jako "chińskie" podczas tranzytu przez Zatokę (Perską) lub cieśninę Ormuz jest, przede wszystkim, zmniejszenie ryzyka, że zostaną zaatakowane, a nie samo ułatwienie przepłynięcia przez cieśninę - wyjaśniła Ana Subasic, analityczka z firmy Kpler (właściciela platformy MarineTraffic), w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej.
System AIS: Morski „Facebook” i tarcza
Jak pole tekstowe stworzone dla bezpieczeństwa stało się narzędziem dyplomatycznej walki o przetrwanie.
Cyfrowe oczy marynarza
AIS (Automatic Identification System) powstał, by zapobiegać kolizjom. Każdy statek o wadze powyżej 300 ton musi wysyłać sygnał radiowy ze swoimi danymi.
W warunkach mgły lub gęstego ruchu w cieśninach, pozwala to kapitanom „widzieć” jednostki niewidoczne gołym okiem.
Pole „Cel podróży”
System pozwala na wpisanie dowolnego komunikatu w polu przeznaczonym na nazwę portu docelowego. Kapitanowie odkryli w tym lukę.
Gdy statek wpływa w strefę zagrożenia (np. okolice Iranu), radar przeciwnika widzi punkt, ale jego operatorzy nie zawsze mają czas na weryfikację oficjalnych rejestrów własnościowych.
„CHINA CREW” jako pancerz
Wpisanie komunikatu sugerującego powiązania z mocarstwem to próba stworzenia „dyplomatycznego bezpiecznika” w ułamku sekundy.
To technologiczny blef, który ratuje życie na najbardziej niebezpiecznych wodach świata.
Pułapka bez wyjścia? Kto pokona Cieśninę Ormuz?
Sytuacja w samej cieśninie Ormuz jest trudna, a globalny ruch tranzytowy załamał się tam niemal całkowicie, notując spadek na poziomie 80-90%. Gwardia Rewolucyjna ustanowiła rygorystyczne strefy "no-move", w których poruszanie się bez uprzedniej autoryzacji ze strony Teheranu uchodzi za manewr wrogi, mogący ściągnąć na statek natychmiastowe uderzenie z powietrza.
Według najświeższych doniesień, pozwolenie na bezproblemowy rejs otrzymują obecnie niemal wyłącznie te podmioty, które legitymują się banderą samego Iranu, zaprzyjaźnionych Chin oraz - co stanowi niedawny przełom – Indii.
Reszta floty handlowej znalazła się w potrzasku, zmuszona do czekania w napięciu. Dane płynące ze zdjęć satelitarnych oraz wywiadowni gospodarczych wskazują, że w samej strefie zagrożenia utknęło od 150 do 170 statków komercyjnych, w tym strategiczne dla łańcuchów dostaw kontenerowce, oraz około 200 różnego rodzaju tankowców.
Recykling taktyki w obliczu krwawych ataków
Manipulowanie statusem w celu uniknięcia ostrzału nie jest zjawiskiem całkowicie nowym dla rynków żeglugowych. Armatorzy posługiwali się identycznym sposobem już na przełomie 2023 i 2024 roku, próbując zabezpieczyć się przed atakami jemeńskich rebeliantów Huti na wodach Morza Czerwonego. Dzisiaj analitycy rynkowi ostrzegają jednak przed zbytnim optymizmem, przypominając, że wywiad Iranu potrafi skutecznie weryfikować prawdziwe struktury właścicielskie ukryte za morskimi spedycjami.
Próby samodzielnego wymknięcia się z morskiego kotła zakończyły się uderzeniami dronów w masowiec Mayuree Naree oraz statek Express Rome. Statystyki mówią już o co najmniej 16 zaatakowanych jednostkach handlowych, a zaledwie jednej nocy (z 11 na 12 marca) pociski i szybkie łodzie obrały za cel sześć kolejnych statków. Na uszkodzonych tankowcach Safesea Vishnu oraz Zefyros walczono z pożarami.
- Styczniowe zamieszanie w portfelu singla. Podwyżka minimalnej minimalnie za mała
- 2000 zł pękło. Rodziny wygrały bitwę z cenami, ale przegrały wojnę
- Święta, święta i nie po świętach. Ceny w styczniu łaskawsze dla emerytów
Źródło: PAP/Michał Tomaszkiewicz