Generał NATO wzywa do rozbudowy sieci z czasów zimnej wojny. Wskazuje Polskę
NATO powinno rozbudować sieć podziemnych rurociągów, istniejącą od czasów zimnej wojny, wiele kilometrów na wschód - do Polski i krajów bałtyckich - przekonuje wysoki rangą dowódca sił sojuszniczych. Bez tego wojska Zachodu nie będą gotowe do odparcia ewentualnej rosyjskiej agresji - przekonuje.
2026-03-18, 13:08
Podziemne rury miały zapewnić NATO paliwo. Rurociąg kończy się w dawnym RFN
Chodzi o wybudowaną w czasach zimnej wojny sieć 10 tys. kilometrów rur. W razie konfliktu zbrojnego ze Związkiem Radzieckim miała ona służyć zaopatrywaniu wojsk NATO w paliwo, upraszczając w ten sposób logistykę i skracając czas dostaw na front. Rury zakopane są w ziemi na głębokości około 80 centymetrów, przechodzą przez 12 krajów, i kończą się w dawnym RFN - m.in. w bazie Ramstein i na lotnisku we Frankfurcie.
W razie otwartego konfliktu z Rosją, sojusznicze lotnictwo odpowiadać będzie za ok. 85 proc. zapotrzebowania na paliwo na froncie - ocenia Ośrodek Studiów Wschodnich. Dlatego m.in. o rozbudowę ropociągów od dawna zabiega Polska - odnotowuje Reuters.
Paliwo kluczowe na froncie wojny. Generał NATO apeluje o włączenie Polski w system
Przedłużenie rurociągu do krajów wschodniej flanki jest kluczowe dla powodzenia ewentualnej wojny obronnej - przekonuje szef Sojuszniczego Dowództwa Wsparcia NATO. - Sojusz Północnoatlantycki powinien rozbudować podziemne ropociągi, by, w razie agresji ze strony Rosji, móc skutecznie walczyć na wschodniej flance. Z punktu widzenia operacji wojskowych, rozciągnięcie tej sieci setki kilometrów na wschód ma dużo sensu - podkreśla generał porucznik Kai Rohrschneider.
- Koniecznie trzeba rozciągnąć system aż do Polski, a pewnie i do krajów bałtyckich, Łotwy, Litwy i Estonii, a także Finlandii i Rumunii - ocenia wojskowy w rozmowie z Reutersem. Zaznacza, że w czasie spokoju zgromadzone w ropociągu paliwo wchodziłoby w skład zapasów całego sojuszu, de facto powiększając wspólne zdolności magazynowania.
- Koniec końców będziemy potrzebować sieci odpornych magazynów paliw o różnych pojemnościach, przynajmniej w jakimś zakresie mobilnych, które obejmują całe terytorium NATO - stwierdził natowski generał. Wskazał przy tym, że dostawy paliwa i amunicji będą kluczowe dla zachowania zdolności prowadzenia działań wojennych. - Jeśli braknie jednego albo drugiego, walka się kończy - podkreślił.
(PAP) Według szacunku Sojuszu, prowadzenie otwartej wojny obronnej z Rosją będzie wymagało setek tysięcy metrów sześciennych paliwa dziennie. W ocenie OSW z kolei, za sprawą przerzucania sił lądowych oraz lotów logistycznych i bojowych, konflikt z Rosją mógłby wyczerpać istniejące zapasy jeszcze zanim rozkręciłby się na pełną skalę.
Rozmowy o rozbudowie kluczowego rurociągu. To inwestycja za miliardy i na lata
Na razie kwestia rozbudowy rurociągu jest przedmiotem rozmów polityków, bez wskazanej daty zakończenia - przekazał generał Sojuszu. - Myślę, że kraje NATO zgodziły się z wojskowymi, że coś trzeba zrobić, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie ma - wskazał Rohrschneider. Zaznaczył, że "wszystko jest możliwe" jeszcze przed nadchodzącym lipcowym szczytem Sojuszu w Ankarze.
Jednak nawet jeśli decyzja zapadnie szybko, na rozbudowę podziemnej sieci przesyłowej paliw trzeba około 20 lat i 21 miliardów euro - ocenia "Spiegel".
- NATO rozważa atak w głąb Rosji. "Przyniesiemy im tę wojnę"
- Szpiegowska baza Kremla w centrum Europy. Stąd Rosjanie podsłuchują NATO
- Cztery lata po inwazji. "Rosja może uderzyć na kraj NATO"
Źródła: Reuters/Polskie Radio/mbl