Warszawa przegrała na ostatniej prostej. Ujawniamy kulisy decyzji UE

Polskie Radio ujawnia kulisy porażki w walce o siedzibę unijnej agencji celnej. Choć Warszawa długo uchodziła za jednego z głównych faworytów i do końca liczyła się w grze, zwyciężyło Lille, a stolicę Polski wyprzedził jeszcze Rzym. Z ustaleń Beaty Płomeckiej wynika, że o wyniku przesądziły zakulisowe rozmowy, polityczne naciski i mobilizacja Francji.

Beata Płomecka

Beata Płomecka

2026-03-25, 17:35

Warszawa przegrała na ostatniej prostej. Ujawniamy kulisy decyzji UE
Lille a nie Warszawa będzie siedzibą unijnej agencji celnej. Foto: Mateusz Grochocki/East News

Lille, a nie Warszawa. Jak to się stało?

Warszawa zajęła trzecią lokatę zarówno w typowaniach Europarlamentu, jak i unijnych stolic. - To najlepsze miejsce jeżeli chodzi o państwa naszego regionu - skomentowała na gorąco po głosowaniach pełnomocniczka rządu do spraw utworzenia unijnej agencji celnej w Warszawie, Małgorzata Krok.

Przegrana Warszawy jest zaskoczeniem, bo - jak informowała brukselska korespondentka Polskiego Radia, Beata Płomecka - była ona wymieniana w gronie faworytów jednym tchem przez unijnych dyplomatów razem z francuskim Lille. I dziś - jak ustaliła Beata Płomecka - w trakcie kolejnych rund głosowań i Warszawa przez długi czas była razem z Lille w najlepszej dwójce.

Silne lobby Meloni, a i tak przegrała z Francją

Odpadały inne mocne kandydatury jak na przykład Zagrzeb. Ale na ostatnim etapie to Rzym wyprzedził Warszawę, choć nikt nie stawiał na włoską stolicę i kandydatura nie była brana poważnie pod uwagę. Unijni dyplomaci relacjonują, że w ostatnich dniach w lobbowanie bardzo zaangażowała się premier Włoch Giorgia Meloni, która dopiero co przegrała referendum w sprawie reformy sądownictwa.

Dzwoniła do europejskich stolic i przekonywała, że musi zatrzymać eurosceptyków, a pomoże jej w tym wygrana w walce o unijną agencję. Część krajów popierających Warszawę przeniosła głosy na Rzym, ale nie była to aż tak duża grupa, bo różnice w głosach na koniec - jak ustaliła brukselska korespondentka Polskiego Radia - były naprawdę niewielkie.

Bo to, że Francja rzuciła wszystkie siły, by przekonywać, a także przekupywać kraje to było wiadomo już dawno. Nie bez powodu miasto Lille było wymieniane jako mocny kandydat. - Niby najmocniejsza kandydatura, ale merytorycznie najsłabsza - powiedział Beacie Płomeckiej jeden z unijnych dyplomatów.

Wątpliwości wokół siedziby w Lille

Od początku były bowiem zastrzeżenia do proponowanego przez Lille budynku dla agencji. Nie spełnia on bowiem wymogów bezpieczeństwa - stoi za blisko innych zabudowań. - Zastanawiamy się na którym piętrze zainstalują się szpiedzy, żeby wiedzieć co się w agencji dzieje - ironizował jeden z dyplomatów w rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia. A trzy budynki, która proponowała Warszawa, wszystkie spełniały wyśrubowane standardy bezpieczeństwa.

Kolejne atuty Polski? Dobrze oceniani celnicy, sprawdzeni w praktyce na zewnętrznych granicach - lądowej, powietrznej i morskiej. Polski rząd przekonywał też, że bliskość unijnej agencji do sprawy granic Frontex to gwarancja ściślejszej współpracy.

Polska się nie poddaje

Czy Polska jeszcze kiedyś stanie do walki o unijną agencję? - Na razie na agendzie nie ma żadnego konkursu rozpisanego, ale jeżeli w przyszłości jakaś agencja będzie powstała i będzie poszukiwana siedziba, to myślę, że Polska jako kraj, który jest aktywnym członkiem Unii Europejskiej i w zasadzie w każdym obszarze o jakim myślę jest bardzo merytorycznie i dobrze przygotowana, będzie mogła ubiegać się i to z dobrymi szansami na siedzibę takiej agencji - powiedziała Polskiemu Radiu pełnomocniczka rządu do spraw utworzenia unijnej agencji w Warszawie Małgorzata Krok.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/Beata Płomecka

Polecane

Wróć do strony głównej