Afera pedofilsko-zoofilska w Kłodzku. Horror trwał latami
Przez dwanaście lat pasierbica Przemysława L. była systematycznie odurzana i gwałcona przez swojego ojczyma. Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał mężczyznę na 25 lat więzienia, a jej matkę, Kamilę W., na 6,5 roku za brak reakcji na krzywdę dziecka oraz udział w znęcaniu się nad zwierzętami. Sprawa, udokumentowana przez śledczych setkami gigabajtów drastycznych nagrań, w tym zoofilskich, wywołała poruszenie również ze względu na wieloletnią aktywność skazanej kobiety w lokalnych strukturach Platformy Obywatelskiej.
2026-03-27, 17:00
Afera pedofilska w Kłodzku. Najważniejsze informacje
Przestępstwa miały miejsce w latach 2011-2022. W tym czasie rodzina funkcjonowała w lokalnej społeczności, nie wzbudzając podejrzeń. Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu złożonym przez opiekuna jednej ze skrzywdzonych dziewczynek, która - mimo odurzenia - zapamiętała okoliczności doznanej krzywdy. Śledztwo prowadzili wspólnie polscy i szwedzcy śledczy, co miało związek z pracą mężczyzny w Szwecji. Przemysław L. został zatrzymany w styczniu 2023 roku na terenie tego kraju.
Zabezpieczono nośniki zawierające około 600 GB materiałów pedofilskich. Część z nich przedstawiała osoby z najbliższego otoczenia sprawcy, małoletnie dziewczynki, w tym jego pasierbicę.
Materiał dowodowy obejmował również nagrania związane ze znęcaniem się nad zwierzętami, także akty zoofilii z udziałem Kamili W., które jej mąż rejestrował. Skala i drastyczność zabezpieczonych dowodów sprawiły, że funkcjonariusze analizujący materiał musieli korzystać z pomocy psychologicznej. Kamila W., oprócz kary więzienia, ma też nałożony zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej córki, zakaz pracy z dziećmi oraz zakaz posiadania zwierząt. Musi również zapłacić 50 tys. zł nawiązki na rzecz ofiary. Nadal wychowuje jednak troje dzieci.
Ustalenia sądu wobec Kamili W.
Sąd uznał, że Kamila W. nie udzieliła pomocy córce, mimo wiedzy o przemocy ze strony męża. Odpowiada również za współudział w znęcaniu się nad zwierzętami.
Kamila W. (Źródło: Instagram)
Materiał dowodowy wskazywał na aktywny udział Kamili W. w opisywanych czynach. Jednocześnie - według ustaleń śledczych - nie przypisano jej bezpośredniego udziału w przestępstwach seksualnych wobec dzieci. Kobieta konsekwentnie twierdzi, że była ofiarą przemocy i manipulacji ze strony męża.
"Zaczęły się moje koszmary"
Poszkodowana, dziś już dorosła kobieta, opisała w rozmowie z Kanałem Zero okoliczności przemocy, której doświadczała jako dziecko. - Pamiętam, że wtedy bardzo mnie bolało i powiedziałam, że nie chcę się tak bawić, że to nie jest fajne, ani śmieszne. Powiedziałam, że powiem mamie, że "zrobiłeś mi ała" - relacjonowała.
Jak dodała, próba sprzeciwu spotykała się z groźbami. - Byłam pod ścianą, miałam nóż przyłożony do gardła i usłyszałam: "Nie powiesz nikomu. Nigdy nie możesz nikomu powiedzieć, bo wtedy nie będziesz miała ani mamy, ani braciszka. Wszystkich ich zabiję. Zostaniesz tylko ty i ja" - opowiadała.
Kobieta opisywała także długotrwałe skutki psychiczne przemocy. - Zaczęły się moje koszmary. Widziałam, jak ktoś zabija moją mamę, dziadków, brata. Byłam przekonana, że jeśli coś powiem, to oni umrą. Myślałam, że to jakaś "zabawa", o której nie wolno nikomu mówić - mówiła.
W jej relacji pojawiają się również opisy sytuacji skrajnej przemocy i przymusu. - To, co jest najgorsze, to jak dostałam wybór - albo on, albo pies. Miałam sama zdecydować. A jak nie wybrałam, to dostałam i można się tylko domyślać, co było dalej - wyznała.
Oświadczenie KO i reakcja Tuska
Kamila W. działała w Platformie Obywatelskiej oraz Koalicji Obywatelskiej. W latach 2017-2021 pełniła funkcję wiceprzewodniczącej lokalnych struktur, a w 2018 roku kandydowała w wyborach samorządowych.
Na początku 2024 roku była pełnomocnikiem wyborczym lokalnego komitetu, choć sprawa wykorzystywania jej córki wyszła na jaw dwa lata wcześniej. Z partii odeszła w lutym 2024 roku, wskazując powody prywatne. Szef lokalnych struktur Maciej Awiżeń podkreślał, że nikt w ugrupowaniu nie miał wiedzy o stawianych jej zarzutach.
KO jest krytykowana przez PiS i Konfederację w związku z aferą. Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, który podkreślił, że niedopuszczalne jest wykorzystywanie przestępstw tego typu w sporze politycznym. Jednocześnie - jak wynika z ustaleń Onetu - zażądał wyjaśnień od lokalnych struktur partii.
Czytaj także:
- Zanim pojawił się Epstein, była wyspa Ormuz. "Ohydne niegodziwości"
- Gigantyczna kara dla Mety. "Siedlisko dla pedofilów"
Źródła: PolskieRadio24.pl/Radio Wrocław/Onet.pl