Politycy kiedyś i dziś. "Należy po prostu głosić wyuczoną narrację"
Współczesna komunikacja polityczna coraz częściej opiera się na unikaniu bezpośrednich odpowiedzi. - Obecnie politycy często odpowiadają na inny temat, niż dotyczyło pytanie. Dzięki specjalistom od PR nauczyli się bardzo precyzyjnie, że nie należy odpowiadać na pytania dziennikarzy, należy po prostu głosić wyuczoną narrację - powiedział dziennikarz Krzysztof Turowski w Polskim Radiu 24.
2026-04-07, 21:06
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Obecnie politycy coraz rzadziej odpowiadają na zadane im pytania, a cytują wcześniej przygotowane wypowiedzi
- Zmianę w zachowaniu przedstawicieli różnych partii politycznych skomentował dziennikarz Krzysztof Turowski
- Czasem trzeba zmusić pytanego polityka do tego, żeby uprzejmie zechciał odpowiadać na temat, a nie obok - powiedział
Wypowiedzi polityków coraz częściej rozmijają się z zadawanymi pytaniami. Zdaniem Krzysztofa Turowskiego jest to efektem świadomie stosowanych strategii komunikacyjnych.
- Obecnie politycy często odpowiadają na inny temat, niż dotyczyło pytanie. Dzięki specjalistom od PR nauczyli się bardzo precyzyjnie, że nie należy odpowiadać na pytania dziennikarzy, należy po prostu głosić wyuczoną narrację - stwierdził gość Polskiego Radia 24.
Krzysztof Turowski podkreślił, że jedyną metodą na takich rozmówców jest uważne słuchanie i dążenie do uzyskania odpowiedzi na konkretny temat. - Czasem trzeba zmusić pytanego polityka do tego, żeby uprzejmie zechciał odpowiadać na temat, a nie obok - wyjaśnił.
Posłuchaj
"Epoka po 1989 roku wymagała niezwykłej erudycji"
Krzysztof Turowski i Paweł Wojewódka poruszyli temat wywiadów sprzed 1989 roku, które często były reżyserowane. W kolejnych latach natomiast niektórzy politycy obawiali się mediów, bo nie wiedzieli, jakich pytań mogą się spodziewać, co było dla nich nowością. Gość Polskiego Radia 24 stwierdził, że nie znali oni taktyki unikania pytań, jak robią to obecnie.
- Jeżeli polityk był postacią inteligentną, a takich było sporo, zwłaszcza w pierwszym okresie, to doskonale dawał sobie radę. Wówczas można było odpowiadać na pytania, tłumacząc - mówił. - Epoka po 1989 roku wymagała niezwykłej erudycji w tłumaczeniu tego, co rząd właśnie zamierza robić. To nie było takie proste, bo myśleliśmy, że po wygranych wyborach w 1989 roku stanie się cud, manna spadnie z nieba, a my wszyscy będziemy chodzić w pozłacanych butach. Tymczasem startowaliśmy z sytuacji ekonomicznej - delikatnie mówiąc - zacofanej - tłumaczył gość Pawła Wojewódki.
- Trzeba było mówić prawdę, gorzką i koszmarną prawdę, za co Balcerowicz zapłacił. Wtedy była wina Balcerowicza, a teraz Tuska. Zawsze ktoś musi być winny. Ten, kto dużo mówi, na ogół jest dużo krytykowany - stwierdził.
Krzysztof Turowski podkreślił, że politycy wyróżniający się erudycją starali się udzielać obszernych wypowiedzi. - Kiedyś był inny poziom rozmów, tak bym to określił - powiedział Turowski.
Zwrócił uwagę, że ma na myśli nie tylko rozmówców, ale także dziennikarzy. - My, dziennikarze, wówczas też musieliśmy dużo pytać, ponieważ nikt z nas nie był przygotowany do zaistniałej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Oczywiście można było zadawać najprostsze pytania "dlaczego", ale ono z drugiej strony było najtrudniejsze. Nie pamiętam jednak, żeby dziennikarze się wówczas specjalnie pastwili nad rozmówcami. Raczej starali się być wyrozumiali - podsumował Krzysztof Turowski.
- Dzikie zwierzęta w miastach. "Odstrzał to większe ryzyko niż same dziki"
- Alkohol zamiast benzyny? Kiedy w Polsce do baku można będzie wlewać etanol?
- TSUE ws."neosędziów". Prof. Safian: nie jestem zaskoczony
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk