Ostatni ludzie na Księżycu nie byli sami. Pięć organizmów poddano testom

Gdy w grudniu 1972 roku dwaj amerykańscy astronauci spacerowali po powierzchni Księżyca, w krążącym nad nimi module dowodzenia oprócz pilota znajdowało się pięć gryzoni ochrzczonych przez załogę imionami Fe, Fi, Fo, Fum i Phooey. Obok ludzi były to jedyne żywe stworzenia w dziejach, które spędziły na orbicie naszego satelity ponad 6 dni.

2026-04-09, 08:05

Ostatni ludzie na Księżycu nie byli sami. Pięć organizmów poddano testom
Moduł dowodzenia i serwisowy "America", w którym podczas misji Apollo 17 Ronald Evans i szczuroskoczniki okrążyli Księżyc 75 razy. Foto: NASA/domena publiczna

Mysi astronauci

Fe, Fi, Fo, Fum i Phooey należały do gatunku szczuroskocznik drobny (łac. Perognathus longimembris), po angielsku zwanego "mała mysz kieszonkowa" (little pocket mouse). Ssaki te uznano za świetny materiał do badań w kosmosie ze względu na ich niewielkie rozmiary oraz dużą tolerancję na brak wody i wysoką temperaturę. Oficjalnie myszki nie miały imion - NASA nadała im tylko numery: A3305 , A3326 , A3352 , A3356 i A3400.

Pięć szczuroskoczników - czterech samców i jedna samica - stało się obiektami eksperymentu BIOCORE (Biological Cosmic Radiation Experiment) przeprowadzony w grudniu 1972 roku podczas misji Apollo 17, czyli ostatniego jak dotąd załogowego lotu kosmicznego, którego celem było lądowanie ludzi na powierzchni Księżyca, i przedostatniego, podczas którego orbitowano wokół satelity Ziemi.

W ramach BIOCORE zbadano wpływ wysokoenergetycznego promieniowania kosmicznego (cząstek HZE) na tkanki żywe, w szczególności na mózg i oczy. Pod skórę głowy wszczepiono myszkom plastikowe dozymetry, które miały rejestrować trajektorie cząstek promieniowania przechodzących przez ich głowy. W ten sposób naukowcy zamierzali powiązać ewentualne uszkodzenia tkanek z konkretnymi uderzeniami cząstek.

Nocny start misji Apollo 17 w dniu 7 grudnia 1972 roku. Fot. NASA/domena publiczna Nocny start misji Apollo 17 w dniu 7 grudnia 1972 roku. Fot. NASA/domena publiczna

Rekordy myszy i ludzi

Szczuroskoczniki zostały zamknięte w metalowych rurkach nieznacznie szerszych od samych zwierząt, by ograniczyć ich koziołkowanie w warunkach nieważkości. Miały zapewniony stały dostęp do ziaren (z których potrafią metabolizować wodę), a jako źródło tlenu i pochłaniacz dwutlenku węgla zastosowano ponadtlenek potasu. Rurki z myszkami umieszczone były w szczelnym aluminiowym kanistrze.

Choć eksperyment BIOCORE był w pełni zautomatyzowany i nie wymagał żadnych działań ze strony astronautów, trzej członkowie misji Apollo 17 - Eugene Cernan, Ronald Evans i Harrison Schmitt - musieli być zaaferowani obecnością innych ssaków na pokładzie, skoro postanowili nadać im przydomki Fe, Fi, Fo, Fum i Phooey.

Cztery pierwsze imiona wzięte zostały z XIX-wiecznej wersji baśni o Jasiu i magicznej fasoli - to początek rymowanki, którą nuci krwiożerczy olbrzym mieszkający w zamku wśród chmur. Niestety z racji tego, że kosmiczny "chrzest" szczuroskoczników był po prostu zabawą ludzkiej załogi, nie da się przyporządkować numerów do przydomków.

Myszki wraz z ludźmi ustanowiły kilka rekordów związanych z podróżowaniem Ziemian w kosmos. Wzięły udział w najdłuższej jak dotąd misji księżycowej (12 i pół dnia), wraz z Ronaldem Evansem spędziły najwięcej czasu na orbicie Księżyca (6 dni i 4 godziny), w module dowodzenia "America" okrążając Srebrny Glob aż 75 razy.

Załoga misji Apollo 17 na treningowym pojeździe Lunar Roving Vehicle. Od lewej stoją Harrison Schmitt i Ronald Evans, siedzi Eugene Cernan. W lewym górnym rogu logo misji Apollo 17. Fot. NASA/domena publiczna Załoga misji Apollo 17 na treningowym pojeździe Lunar Roving Vehicle. Od lewej stoją Harrison Schmitt i Ronald Evans, siedzi Eugene Cernan. W lewym górnym rogu logo misji Apollo 17. Fot. NASA/domena publiczna

Śmierć w służbie nauki

Po powrocie na Ziemię i wodowaniu "Ameriki" kanister został otworzony. Naukowcy z NASA stwierdzili wówczas, że samiec myszy o numerze A-3352 nie przeżył lotu (dokładna przyczyna i czas śmierci nie są znane). Pozostałe cztery gryzonie nie mogły jednak liczyć na to, że ominie je ta nieprzyjemność. Zostały uśmiercone w laboratorium, poddane sekcji i zbadane przez ekspertów. Zanim to nastąpiło, odnotowano jeszcze, że dwa z nich były w świetnej kondycji, dwa zaś miały problemy z poruszaniem się.

Po analizie pięciu ciał okazało się, że wszystkie myszki miały krwotoki w jamie ucha środkowego, co było prawdopodobnie spowodowane skokami ciśnienia w kanistrach. Wszystkie miały też stany zapalne nabłonka węchowego (być może przez pył z nasion).

Najważniejszym wnioskiem jednak, że - pomimo wykrycia kilkudziesięciu śladów ciężkich cząstek w dozymetrach - w tkance mózgowej i w siatkówkach oczu zwierząt nie wykryto zmian chorobowych, co zdaniem naukowców było dowodem na skuteczność zamontowanych na statku osłon i ekranów przeciw promieniowaniu kosmicznemu. Stanowiło to przy okazji potwierdzenie wyników badań biorących udział w misjach Apollo osób, które otrzymywały bardzo małe dawki promieniowania.

Zarazem był to dopiero wstęp do dalszych badań nad wpływem środowiska kosmicznego na mózg i oczy żywych istot. Szczuroskoczniki drobne zostały ponownie wykorzystane już kilka miesięcy później. Wraz z muszkami owocówkami, pająkami i rybami sześć gryzoni zostało zabranych latem 1973 roku na pokład amerykańskiej stacji kosmicznej Skylab.

Niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem. Z powodu awarii zasilania zaledwie 30 godzin po rozpoczęciu misji wszystkie myszki zdechły. Nikt nie zdążył nadać im nieoficjalnych imion.

Lądowanie kapsuły z modułem dowodzenia "America" 19 grudnia 1972 roku tuż przed wodowaniem w Oceanie Spokojnym. Fot. NASA/domena publiczna Lądowanie kapsuły z modułem dowodzenia "America" 19 grudnia 1972 roku tuż przed wodowaniem w Oceanie Spokojnym. Fot. NASA/domena publiczna

Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski

Polecane

Wróć do strony głównej