Cytat na dziś. Zbigniew Mikołejko: nie interesuje mnie Bóg, który...
Minęła właśnie druga rocznica śmierci prof. Zbigniewa Mikołejki, filozofa i eseisty. Z tej okazji przypominamy jego radiowe wypowiedzi na temat religii. Jak zobaczymy, Bóg był wciąż obecny w rozważaniach tego myśliciela, choć w paradoksalny sposób.
2026-04-15, 07:00
– Wiedziałem, że mam czynienia z niezwykłym erudytą, niesamowicie oczytanym, który jest człowiekiem ciągle poszukującym – wspominał w 2024 roku Zbigniewa Mikołejkę ks. prof. Henryk Paprocki. – On ciągle czegoś poszukiwał w życiu. Nawet jak on sam się deklarował jako ateista, ja go raczej postrzegałem jako agnostyka poszukującego.
(Przypomnijmy, że agnostyk to osoba, która sądzi, że nie ma wystarczających podstaw do tego, aby potwierdzić istnienie Boga lub temu istnieniu zaprzeczyć).
"Bóg mieszka w ludziach"
Świadectwem tego poszukiwania są książki Zbigniewa Mikołejki, zwłaszcza te, w których zajmował się kwestiami usytuowanymi gdzieś na przecięciu filozofii i religii. Zawsze jednak w centrum tej refleksji pozostawał człowiek – jego zachowania religijne, sposób doświadczania wiary.
– Bóg tak naprawdę pojawia się wtedy, kiedy się pojawia człowiek. Bóg jest kimś, kto mieszka lub nie mieszka w ludziach, jest ich sprawą. I ci ludzie mnie interesują – tłumaczył Zbigniew Mikołejko w jednej z radiowych rozmów.
Z takiego właśnie antropologicznego punktu widzenia filozof ten zajmował się kwestią (Osobą) Boga.
"Utrata Boga jest dramatem"
– Nie interesuje mnie Bóg, który jest abstrakcyjną siłą, który jest Bogiem filozofów, Absolutem – przyznawał Zbigniew Mikołejko. – Interesuje mnie Bóg żywy. Taki, który miota ludźmi pogrążonymi w piekle materii, ludźmi, którzy stoją przed dramatami różnych wyborów, którzy przeklinają tego Boga, mocują się z Nim, kochają Go. Odchodzą od Niego, zrywają z Nim, powracają do Niego, szarpią się, toczą walkę z sobą i z tym Bogiem.
Jednocześnie o tym "ludzkim Bogu" Zbigniew Mikołejko mówił z perspektywy tego, który, jak sam się określał, "nie jest człowiekiem wiary". – Utrata Boga, której doświadczyłem, to nie jest rzecz łatwa i przyjemna. To jest dramat. Zostaje się z jakimś poczuciem kalectwa, jakiegoś niedopełnienia – podkreślał.
"Najważniejsza figura w naszej historii"
W tej pełnej paradoksów refleksji religijnej Zbigniewa Mikołejki szczególne miejsce zajmowała postać Jezusa z Nazaretu.
– Jezus jest kimś, kogo biorę za Pocieszyciela. Życie jest straszne, ale oto zjawia się najważniejsza figura w naszej historii, także w mojej historii wewnętrznej: Jezus, który daje znaki nadziei. Daje jakieś światło. I uczula nas wszystkich na ciało cierpiące – mówił filozof.
To "zauważenie cierpienia" było, według Zbigniewa Mikołejki, przejawem rewolucyjności nauk Jezusa. – Świat przed Jezusem, jak się przyjrzeć antykowi pogańskiemu, jest rozumny, jest sensowny, ale zupełnie nieczuły na ciało cierpiące, na ciało obolałe, które domaga się pomocy – opowiadał.
Mozaika Chrystusa z katedry w Cefalu na Sycylii. Fot. Andrzej Iwańczuk/REPORTER Wśród najważniejszych książek prof. Zbigniewa Mikołejki (1951-2024) znajdują się takie tytuły, jak "Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa", "Żywoty świętych poprawione", "We władzy wisielca", "Między zbawieniem a Smoleńskiem. Studia i szkice o katolicyzmie polskim ostatnich lat" oraz "Prowincje ciemności. Eseje przygodne".
Źródło: Polskie Radio/jp