Ziejące rany na ciele. Senator ma raka, wziął eksperymentalny lek
- Lekarze dawali mi trzy, cztery miesiące - mówi w wywiadzie dla "NYT" były amerykański senator Ben Sasse, który w grudniu 2025 roku usłyszał diagnozę raka trzustki. Polityk uczestniczy w eksperymentalnej terapii, i choć zauważa pewne efekty, to przyznaje, że nadziei nie ma. W szczerym wywiadzie mówi też o efektach ubocznych daraxonrasibu, który zostawia na ciele ziejące rany.
2026-04-14, 21:13
Dali mu cztery miesiące życia. "Od tamtej pory mam około 99 dni"
Ben Sasse, 54-letni były senator z Nebraski, początkowo skarżył się na bóle pleców. Z początku myślał, że to skutek przemęczenia po treningach biegowych z obciążeniem. - Wiedziałem, że coś jest nie tak, bo ból był ogromny. Czułem ucisk w plecach, który promieniował i kończył się dziwnymi skurczami brzucha. Tak było przez około 70 proc. wszystkich godzin na jawie. Przeszywający ból zaczynał się przy plecach i przechodził do brzucha, aż zginałem się w pół - opowiadał.
Kiedy uporczywy ból przez długi czas nie ustępował, zgłosił się do lekarza. Po serii szczegółowych badań, które nie dały jednoznacznych odpowiedzi, polityk poddał się gruntownemu sprawdzeniu całego organizmu. W połowie grudnia lekarze postawili diagnozę. - Od razu powiedzieli, że to czwarte stadium raka, nieoperacyjne - mówił amerykański polityk w rozmowie z "New York Timesem".
Po dokładniejszych badaniach wyszło na jaw, że nowotwór wywodzi się z trzustki, a przerzuty obejmują m.in. płuca i wątrobę. Lekarze dali mu od trzech do czterech miesięcy życia. - Od tamtej pory przeżyłem 99 dni i czuję się o wiele lepiej niż w Boże Narodzenie - przyznał polityk.
Eksperymentalny lek na raka, ale są skutki uboczne
Po serii biopsji okazało się, że genotyp nowotworu Sasse'go kwalifikuje go do eksperymentalnej terapii w ramach testów klinicznych daraxonrasibu w jednym z dwóch ośrodków w Stanach Zjednoczonych. To chemioterapia przyjmowana doustnie, niewymagająca wlewów i długotrwałych pobytów w szpitalu.
Terapia ta niesie za sobą szereg efektów ubocznych. Wywołuje m.in. poważne nudności, ale też "sprawia, że skóra przestaje się odbudowywać". Polityk skarżył się w rozmowie z "NYT" na piekącą nieustannie twarz i krwawienia "z wielu części ciała, z których nie powinien" był krwawić, z otwartych ran, które nie chcą się goić. Stąd też m.in., potrzeba zażywania morfiny. Były senator przyjmuje ten specyfik codziennie, a mimo to zmaga się z ciągłym bólem.
Walka z rakiem jak burzenie zapory Hoovera. "Może za 10 lat"
Eksperymentalne leczenie przynosi jednak pewne skutki - do początku kwietnia objętość guzów w organizmie zmniejszyła się o 76 proc. względem badań z 29 grudnia - jednak spustoszenie dokonane w organizmie przez nowotwór jest zbyt duże.
We krwi Bena Sasse'ego zmniejszyła się też znacznie liczba markerów nowotworowych, co może świadczyć o tym, że rak reaguje na leki. - Było ich 8 100 gdy zacząłem pracę nad procesem. W tym tygodniu [połowa marca - red.] spadło z 579 do 374. To ogromny postęp. Coś w rodzaju 60 proc. zmniejszenia objętości guza. Także mój ból jest znacznie mniejszy - mówił polityk w rozmowie z Statnews.com.
W rozmowie z "NYT" Ben Sasse porównał testy kliniczne daraxonrasibi w walce z rakiem trzustki do próby zburzenia zapory Hoover ręcznymi kilofami. - Na górze pojawiają się małe pęknięcia, czasem trochę wody rozpryskuje się. Ktoś inny robi to samo 400 metrów dalej, kolejne 300 metrów dalej jest inny zespół, i tak dalej. Lekarze, którzy nad tym pracują, mówią że pewnego dnia te pęknięcia będą duże, połączą się, i tama się zawali. Ale wiesz, to może za 10 lat - przyznał. Na razie - wskazał - nie ma nikogo, kto wyzdrowiał z nowotworu w IV stadium.
Czytaj także:
- Najgroźniejszy nowotwór w odwrocie? Sensacyjne wyniki badań z Hiszpanii
- Immunoterapia. Nowa metoda walki z nowotworami
- Przełom w leczeniu raka trzustki. Te bakterie zwiększają ryzyko zachorowania
Źródła: nytimes.com/People.com/Statnews.com/