Polityczne tąpnięcie w Rumunii. Zyska na tym skrajna prawica?
Postkomunistyczna Partia Socjaldemokratyczna będąca największym ugrupowaniem w rumuńskim parlamencie wycofała poparcie dla premiera. Szef rządu się nie poddaje, ale kryzys przybliża widmo przyspieszonych wyborów.
Piotr Piętka
2026-04-21, 09:22
Polityczny kryzys w Rumunii. "Niech idzie do domu"
Większość z pięciu tysięcy delegatów partii opowiedziała się za wycofaniem poparcia dla premiera. Szef PSD zapowiedział użycie wszelkich środków, aby odwołać szefa rządu. - To jest mandat, który Ilie Bolojan musi wypełnić - niech idzie do domu, nie ma już dla niego miejsca - powiedział Sorin Grindeanu.
Ilie Bolojan zapowiedział, że się nie podda i nadal będzie pełnił funkcję premiera. Poparcia udzieliły mu jego macierzysta partia narodowych liberałów i centroprawicowy USR. Partia Węgrów także wezwała do zachowania koalicji.
- Każdy mąż stanu, który uważa się za odpowiedzialnego w tym okresie, dąży do wzmocnienia swojego kraju i gospodarki, a nie do ich osłabienia, jak to się dzieje poprzez decyzje podjęte przez PSD okłamując swoich wyborców - stwierdził szef rządu.
Osią sporu są niepopularne reformy gospodarcze, które obniżają sondaże partii wchodzących do koalicji. Tymczasem skrajnie prawicowa AUR rośnie w sondażach.
- Rumunia musi zapłacić 600 mln euro Pfizerowi. Chodzi o szczepionki
- Postępowa Bułgaria wygrała wybory. Obierze kurs na Rosję?
- Referendum na Słowacji. Prezydent podjął ważną decyzję
Źródło: Polskie Radio/Piotr Piętka