"Tygodnik Solidarność". Tak wyglądały jego początki
Mija 45 lat od wejścia do kiosków w PRL "Tygodnika Solidarność". - Było kilka artykułów poświęconych temu, jak wyglądało więziennictwo PRL-owskie przed 1981 i w 1981 roku, co miało swoje zupełnie dalekosiężne skutki - powiedział red. Jarosław Szczepański, dziennikarz tego periodyka.
2026-04-20, 21:40
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W kwietniu 1981 roku ukazał się pierwszy numer "Tygodnika Solidarność"
- Jarosław Szczepański przypomniał, że do kiosków - zanim wprowadzono stan wojenny - trafiło 37 numerów
- Praktycznie większość tekstów w ówczesnym "Tygodniku" godziła w dobre imię PRL - powiedział dziennikarz
W kwietniu 2026 roku przypada 45 rocznica pojawienia się w kioskach "Tygodnika Solidarność". Magazyn powstał w wyniku realizacji porozumień sierpniowych. Pierwszy numer ukazał się 3 kwietnia 1981 w nakładzie 500 tys. egzemplarzy.
- To było 37 numerów wydanych w 1981 roku - wspominał red. Jarosław Szczepański, dziennikarz Tygodnika Solidarność. Wskazał, że ostatni numer rozszedł się w tygodniu przed stanem wojennym. - 38. był prawie w całości gotowy - mówił. Wyjaśnił, że miał to być podwójny numer, świąteczny, z opisaną historią Polski i PRL od 1944 do 1980 roku pióra prof. Krystyny Kersten. - I to się nawet udało już przez cenzurę przepchnąć, tylko tyle, że rozwalony został cały skład, bo stan wojenny wprowadzili - opisał.
Posłuchaj
Cenzura w Tygodniku
Gość Polskiego Radia 24 poinformował, że wiele tekstów w Tygodniku miało swoją historię, ponieważ przetrzymywane były przez cenzurę. Tak było np. z tekstem o wydarzeniach kieleckich z 1946 roku. - Praktycznie większość tekstów w ówczesnym Tygodniku godziła w dobre imię PRL - zaznaczył. Wyliczał, że z trudem przez cenzurę przechodziły teksty m.in. o historii Mazur, Łemków czy akcji "Wisła".
- Było kilka artykułów poświęconych temu, jak wyglądało więziennictwo PRL-owskie przed 1981 i w 1981 roku, co miało swoje zupełnie dalekosiężne skutki - powiedział Szczepański. Tłumaczył, że jak koledzy byli zatrzymywani, siedzieli w więzieniach, to otrzymywali pomoc od współosadzonych. - Więźniowie mówili: "pisaliście, staraliście się o to, żeby nam polepszyć dolę, to teraz jakoś wam pomożemy" - wyjaśnił mechanizm. Zaznaczył, że wiele tekstów poruszało tematy tabu, o których nie informowały inne media.
Zapis historyczny
Tygodnik ukazywał się w nakładzie 500 tys. egzemplarzy, ale w okresie pierwszego zjazdu Solidarności, nakład został podwojony. - Myśmy zrobili coś, co było takim naruszeniem właściwie zdrowego rozsądku prowadzenia gazety - wspominał redaktor. - Myśmy zrobili diariusz tego, co się działo na zjeździe - dodał. Przyznał, że zrobiono to z pełną wiedzą, że to jest absolutnie niedziennikarska robota. - Po prostu taki smętny, nudny zapis tego, co się na tym zjeździe Solidarności działo - wyjaśnił. - Wychodziliśmy z założenia, że przecież nie ma innego sposobu dotarcia do milionów Polaków, jak właśnie danie tego w milionowym nakładzie "Tygodnika Solidarność" - dodał. Przyznał, że "różnych rzeczy się obawialiśmy". - Nie przewidzieliśmy tego, że to będzie zapis historyczny - podkreślił.
- Pociąg Nieśpieszny od dziś na torach. Zabiera nas prosto do czasów PRL-u, chętnych nie brakuje
- Opozycjonista z czasów PRL krytykuje IPN. Borowczak: kosztowna i polityczna instytucja
- Dzień Kobiet w PRL. Komunistyczny goździk był od wroga ludu
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Filip Ciszewski