Radosław Piesiewicz - szara eminencja polskiego sportu. Afery szefa PKOL

Afery, "toksyczna atmosfera" w PKOL, niejasne zarobki prezesa i cień wpływowych polityków. Dorobek Radosława Piesiewicza w polskim sporcie to nie tylko medale, ale też narastająca lista afer i kryzys wizerunkowy po igrzyskach w Paryżu. Opisywany jest jako postać o nieograniczonych wpływach i autorytarnych metodach. Obecnie przeciw Piesiewiczowi toczy się prokuratorskie śledztwo. Prześwietlamy sylwetkę jednego z najbardziej kontrowersyjnych działaczy ostatnich lat.

Aleksander Klekocki

Aleksander Klekocki

2026-04-21, 16:54

Radosław Piesiewicz - szara eminencja polskiego sportu. Afery szefa PKOL
Radosław Piesiewicz jest szefem PKOL od 22 kwietnia 2023 roku. Foto: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/EAST NEWS

Radosław Piesiewicz: droga na szczyt i kontrowersje wokół prezesa PKOl 

  • Zarzuty o "zbrodnię fakturową": Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie wystawiania fikcyjnych faktur i wyłudzeń na kwotę co najmniej 9,3 mln zł w organizacjach zarządzanych przez Piesiewicza.
  • Kontrowersyjne zarobki: Mimo publicznych zapewnień, że "chudej krowy się nie doi" i będzie pracował społecznie, prezes PKOl pobiera pensję, która w 2024 roku przekroczyła 427 tys. zł netto.
  • Zarzut mijania się z prawdą: Rzecznik służb specjalnych publicznie zarzucił mu manipulację w sprawie Zondacrypto, kwitując wyjaśnienia prezesa słowami: "Panie Piesiewicz, kłamstwo ma krótkie nóżki".
  • Bunt mistrzów i działaczy: Leszek Blanik i inni członkowie zarządu oskarżają go o autorytaryzm i brak transparentności, twierdząc, że w strukturach PKOl czują się jak "figuranci".
  • Niejasne powiązania polityczne: Śledztwa dziennikarskie ujawniły bliskie relacje z Jackiem Sasinem, obejmujące pożyczki pieniężne, doradztwo w samorządach oraz wpłaty na kampanie wyborcze PiS.

Radosław Piesiewicz, urzędujący prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w oficjalnej nocie biograficznej przedstawia siebie jako wszechstronnie wykształconego menedżera. Urodził się w 1981 roku w Warszawie, jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji UW, posiada dyplom MBA oraz ukończone studia podyplomowe z zakresu zarządzania projektami i nieruchomościami.

W oficjalnym biogramie podkreślane jest jego doświadczenie w zarządzaniu spółkami prawa handlowego, w tym giełdowymi. Przed objęciem sterów w PKOl, w latach 2022-2024, zasiadał m.in. w radzie nadzorczej Pekao Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. 

Droga do sportu przez politykę 

Zanim Piesiewicz stał się kluczową postacią polskiego sportu, próbował swoich sił w polityce. Był związany z Unią Wolności oraz Partią Demokratyczną. Jego starty w wyborach do rady dzielnicy Targówek (2002, 2006), do Sejmu (2005) czy Senatu (2011) kończyły się jednak niepowodzeniem. 

Do świata sportu wszedł początkowo przez siatkówkę, jednak to koszykówka stała się jego główną domeną. W 2018 roku objął funkcję prezesa Polskiej Ligi Koszykówki (PLK), będąc wówczas osobą niemal nieznaną w tym środowisku. W kuluarach wskazywano, że jego atutem są kontakty polityczne, w tym wieloletnia znajomość z Jackiem Sasinem, co miało pomóc w pozyskiwaniu sponsorów ze Spółek Skarbu Państwa.

Piesiewicz utrzymywał dobre kontakty z politykami w czasie rządów PiS. Na zdjęciu prezes PKOL w towarzystwie ówczesnego ministra sportu i turystyki Kamila Bortniczuka i prezydenta Andrzeja Dudy 
na II Europejski Kongres Sportu i Turystyki w Zakopanem z udzialem prezydenta Andrzeja Dudy Fot. Maciek Jonek/REPORTER n/z: Kamil Bortniczuk, Andrzej Duda, Piesiewicz utrzymywał dobre kontakty z politykami w czasie rządów PiS. Na zdjęciu prezes PKOL w towarzystwie ówczesnego ministra sportu i turystyki Kamila Bortniczuka i prezydenta Andrzeja Dudy na II Europejskim Kongresie Sportu i Turystyki w Zakopanem we wrześniu 2023 roku (Fot. Maciek Jonek/REPORTER/EAST NEWS)

Według publikacji "Newsweeka" z 2017 roku, Piesiewicza z Jackiem Sasinem łączyła wieloletnia znajomość, a obecny prezes PKOl miał mu pożyczać pieniądze. Sprawą tą interesowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne, jednak prokuratura ją umorzyła. Sam Piesiewicz po latach w rozmowie ze Sport.pl stwierdził, że działania CBA były "zleceniem politycznym".

Dziennikarze ujawnili również, że Piesiewicz dzięki znajomości z Sasinem był doradcą dwóch urzędów w Wołominie, co przyniosło mu co najmniej 170 tys. zł dochodu. W latach 2014-2015 wspierał finansowo kampanie wyborcze PiS, wpłacając łącznie 30 tys. zł. Obaj mężczyźni byli także łączeni ze spółką Alfa Star i jej właścicielem, którego firmy posiadały wielomilionowe długi.

Rządy w PZKosz. Między sukcesem a autorytaryzmem 

W listopadzie 2018 roku Piesiewicz został szefem w Polskim Związku Koszykówki (PZKosz). Jego kadencja przyniosła wymierne sukcesy sportowe: 8. miejsce na Mistrzostwach Świata w 2019 roku oraz 4. miejsce na Eurobaskecie. Poprawiła się również sytuacja finansowa związku. Jednocześnie narastały głosy o autorytarnym stylu zarządzania.

Do mediów wyciekło nagranie z szatni podczas mundialu w Chinach, na którym prezes w wulgarny sposób zwracał się do zawodników. Współpracownicy opisywali go jako osobę narzucającą swoją wolę, a krytycy wskazywali na marginalizowanie osób o innym zdaniu, w tym ikon polskiej koszykówki, jak Marcin Gortat. 

Publiczny spór z kapitanem kadry 

Jednym z najgłośniejszych konfliktów za kadencji w PZKosz był spór z ówczesnym kapitanem reprezentacji, Adamem Waczyńskim, który został pominięty w powołaniach na mecze eliminacji Eurobasketu 2022 z Izraelem i Hiszpanią. W lutym 2020 roku Piesiewicz wydał oświadczenie, w którym zaprzeczał wpływaniu na skład kadry, jednocześnie oskarżając zawodnika o "dzielenie drużyny" i kreowanie problemów wokół logistyki oraz nagród. Konflikt ten, prowadzony w dużej mierze publicznie, położył się cieniem na atmosferze wokół historycznych sukcesów reprezentacji. 

"Chudej krowy się nie doi". Ile zarabia Piesiewicz?

"Rodzina PiS bierze PKOl. Szefem został Radosław Piesiewicz, przyjaciel Jacka Sasina" - taki tytuł pojawił się m.in. na portalu "Wyborczej" w kwietniu 2023 roku, po tym, jak Piesiewicz wygrał wybory na szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Kadencja w PKOL nie przyniosła już takich sukcesów jak w koszykówce, mówiono głównie o konfliktach, prywacie i śledztwach związanych z Piesiewiczem.

Jedną z zapalnych kwestii było wynagrodzenie Piesiewicza, która zwróciła uwagę mediów szczególnie po Igrzyskach w Paryżu, na których - według ekspertów - polscy sportowcy zaprezentowali się przeciętnie: Polska zajęła dopiero 42. miejsce, zdobywając łącznie 10 medali i tylko jeden złoty krążek.

Choć podczas kampanii wyborczej w PKOl prezes zapewniał, że nie zamierza pobierać pensji (używając sformułowania "chudej krowy się nie doi"), rzeczywistość okazała się inna. Z ujawnionych danych wynika, że od 2023 roku jest zatrudniony na umowę o pracę. W 2023 roku jego łączne wynagrodzenie netto wyniosło ponad 381 tys. zł, w 2024 roku - ponad 427 tys. zł, a w pierwszej połowie 2025 roku - ponad 153 tys. zł. Spekulacje medialne sugerowały, że w niektórych miesiącach kwoty te mogły sięgać nawet 100 tys. zł brutto. 

Spór dotyczący zarobków Piesiewicza narastał, ponieważ szef PKOL nie chciał ujawnić oficjalnych dokumentów. Twierdził, że w 2023 r. zarobił 380 tys. zł, w 2024 roku 426 tys. zł, a w 2025 roku około 300 tys. zł. Warto wspomnieć, że prezes PKOL nie jest funkcjonariuszem publicznym objętym ustawowym obowiązkiem składania i publikowania oświadczeń majątkowych.

Piesiewicz próbował przekierować uwagę na innych szefów związków sportowych. Wspomniał o Apoloniuszu Tajnerze. Zarzucił mu, że jako prezes Polskiego Związku Narciarskiego zarobił 900 tys. zł. Tajner odparł, że to kłamstwo. - Po przekroczeniu progu podatkowego zostawało mi na rękę 14 tys. 600 zł - zapewniał.

Afera billboardowa

Innym punktem zapalnym stała się tzw. afera billboardowa. PKOl uruchomił masową kampanię wizerunkową, w której na plakatach obok wybitnych sportowców pojawiał się sam Radosław Piesiewicz. 

Krytycy zarzucili mu budowanie kultu jednostki i wykorzystywanie funduszy od sponsorów (m.in. Orlenu czy Polsatu) do prywatnej promocji politycznej i wizerunkowej. Kampania ta stała się symbolem zawłaszczenia instytucji przez jej prezesa, która w teorii powinna skupiać się wyłącznie na sportowcach.

Spór o stroje: Adidas zamiast 4F

W październiku 2023 roku ogólne oburzenie wywołał fakt, iż komitet postanowił ubrać polskich reprezentantów w stroje niemieckiej marki Adidas. Oznaczało to koniec wieloletniej współpracy z polską firmą 4F, która od 2010 roku dostarczała odzież krajowym sportowcom.

Radosław Piesiewicz na pokazie kolekcji olimpijskiej na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina (Fot: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/EAST NEWS) Radosław Piesiewicz na pokazie kolekcji olimpijskiej na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina (Fot: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/EAST NEWS)

Po prezentacji nowej kolekcji pojawiło się wiele zarzutów dotyczących jakości, kroju i estetyki ubrań. Krytycy podnosili argument braku patriotyzmu gospodarczego. Głos w tej sprawie zabrało Ministerstwo Sportu i Turystyki, podkreślając w komunikacie, że wybór dostawcy strojów leżał wyłącznie po stronie PKOl.

Kryzys po Paryżu i widmo buntu w PKOl 

Po nieudanych igrzyskach w Paryżu wewnątrz PKOl wybuchł bunt. Jego twarzą stał się mistrz olimpijski Leszek Blanik, który publicznie skrytykował brak transparentności i "prywatny folwark" prezesa. - Czujemy się jak figuranci. Nie mamy dostępu do dokumentów finansowych, o kluczowych umowach dowiadujemy się z mediów. To nie jest organizacja jednej osoby - mówił w rozmowie z Onetem Blanik, wzywając w lutym 2025 roku zarząd do rozliczenia Piesiewicza. 

Blanik podkreślał, że atmosfera w komitecie stała się toksyczna, a działacze boją się mówić pod nazwiskiem z obawy przed odwetem finansowym dla ich związków sportowych. Ówczesny minister sportu Sławomir Nitras publicznie domagał się wyjaśnień w sprawie wydatkowania publicznych środków, a kluczowi sponsorzy, tacy jak Tauron, Enea czy PKP Intercity, wycofali się ze współpracy z PKOl. 

Wewnątrz organizacji wciąż narasta opór - zarząd liczący 59 osób staje przed pytaniem o przyszłość prezesa. Choć Piesiewicz próbował wcześniej przeforsować wydłużenie kadencji do 8 lat, obecna sytuacja prawna i wizerunkowa stawia pod znakiem zapytania jego dalsze trwanie na stanowisku. 

Przywileje VIP i loty rodzinne 

Co więcej, kontrowersje wzbudziło także korzystanie przez prezesa z usług portów lotniczych. Na mocy umowy barterowej z Polskimi Portami Lotniczymi, przedstawiciele PKOl mogli korzystać ze strefy odpraw VIP na lotnisku Chopina. Jak ujawniło Radio ZET, z przywileju tego wielokrotnie korzystał sam Piesiewicz wraz z członkami rodziny. Choć prezes tłumaczył, że za te usługi płacił z prywatnych środków, PPL wypowiedziały umowę, argumentując to utratą zaufania. "Żaden/żadna z reprezentantów/reprezentantek Polski nie poleciał/a do Paryża w tak luksusowych warunkach" - miał przekazać informator radia.

Prokuratorskie śledztwo i faktury VAT 

Najpoważniejszym zarzutem wobec Radosława Piesiewicza jest wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku śledztwo dotyczące tzw. zbrodni vatowskiej. Sprawa dotyczy podejrzenia wystawiania fikcyjnych faktur VAT oraz wyrządzenia szkód majątkowych wielkiej wartości w PZKosz, PLK oraz samym PKOl.

Według zawiadomienia służb skarbowych wartość wyłudzonych świadczeń może wynosić minimum 9,3 mln zł. Za czyny te grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Śledczy zgromadzili aż 58 tomów akt w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstw przez Radosława Piesiewicza. Prokuratura wystąpiła o przedłużenie śledztwa do września 2026 roku.

Poza podejrzeniem przestępstw vatowskich jest też wątek możliwego nadużycia uprawnień od 3 lipca 2023 r. do 15 lipca 2024 r. przez prezesa PKOl i sekretarza generalnego Marka Pałusa. Sprawa dotyczy zawarcia w imieniu PKOl umów z zakresu public relations z wiceprezesami komitetu prowadzącymi własną działalność gospodarczą. Mowa o umowach z Marianem Kmitą i Dariuszem Olszewskim, które skutkowały wypłatami na łączną kwotę 419 tys. zł. 

Śledczy sprawdzają też, czy w PKOL nie wydawano środków niezgodnie z celami statutowymi od września 2023 r. do marca 2024 r. Chodzi o sfinansowanie za co najmniej 1 mln zł aranżacji, remontu i wyposażenia restauracji Olympic Sky w Warszawie. Zarządzanie lokalem przekazano spółce Olympic Sky Sp. z o.o., której PKOl udzielił dodatkowo w listopadzie 2023 r. pożyczki w wysokości 450 tys. zł.

Sprawa Zondacrypto i spór z rzecznikiem służb 

Kolejnym cieniem na wizerunku prezesa stała się współpraca PKOl z giełdą kryptowalut Zondacrypto. Piesiewicz bronił tej umowy, twierdząc, że ABW nie ostrzegło komitetu przed potencjalnymi ryzykami, mimo wysłanego zapytania. Na te słowa ostro zareagował Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, oskarżając Piesiewicza o kłamstwo i manipulację.

Dobrzyński wyjaśnił, że pismo PKOl było ogólnikowe i nie wymieniało nazwy firmy, a przedstawiciele komitetu mieli później unikać kontaktu z funkcjonariuszami ABW oferującymi szkolenia.

Czytaj także: 

Współpraca PKOl z giełdą kryptowalut Zondacrypto stała się symbolem kontrowersyjnych układów. Dziennikarze programu Superwizjer TVN, badający tę sprawę, nie szczędzili mocnych słów pod adresem prezesa. W reportażu "Olimpijski układ" padły stwierdzenia o wprowadzaniu do sportu podmiotów budzących wątpliwości służb. - Prezes Piesiewicz stał się "door openerem" dla biznesów, które normalnie nie miałyby wstępu na salony narodowego komitetu - wskazywali autorzy śledztwa.

Dziennikarze wykazali, że Piesiewicz ignorował sygnały o ryzyku, budując system oparty na "prowizjach i niejasnych powiązaniach", co miało służyć budowaniu prywatnych wpływów za publiczne pieniądze.

Poszkodowani są też zawodnicy, m.in. trzykrotny medalista ostatnich igrzysk, skoczek narciarski Kacper Tomasiak. W ramach współpracy z Zondacrypto ufundowano m.in. nagrody w postaci tokenów o łącznej wartości 1,38 mln zł. Część sportowców zgłasza jednak, że nie może ich wymienić na złotówki.

Źródła: PolskieRadio24.pl/PAP/money.pl

Polecane

Wróć do strony głównej