Protest szpitali powiatowych. "Wpadły jak samolot w korkociąg"
Dyrektorzy szpitali alarmują, że sytuacja finansowa jest dramatyczna i zagraża bezpieczeństwu zdrowotnemu pacjentów. - Ci, którzy nie będą mieli pieniędzy, zapłacą za to zdrowiem - powiedział w Polskim Radiu 24 o sytuacji pacjentów ekspert ds. ochrony zdrowia Wojciech Wiśniewski.
2026-04-22, 16:05
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W całej Polsce trwa protest szpitali powiatowych pod hasłem "Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie"
- Akcja ma zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację finansową placówek
- Jest co najmniej kilkanaście szpitali, które - jeżeli nic się nie zmieni - w sensie faktycznym przestaną działać - powiedział Wojciech Wiśniewski
Pracownicy szpitali powiatowych wyszli przed budynki w milczącym proteście. "Minuta ciszy" była kulminacją trwającego od początku tygodnia protestu, w którym uczestniczy ponad sto lecznic w kraju. Chcą zmiany sposobu finansowania ochrony zdrowia. Alarmują o realnym zagrożeniu bezpieczeństwa pacjentów i wskazują, że 50 szpitali powiatowych traci płynność finansową. Organizatorzy zapewniają, że protest nie jest uciążliwy dla chorych, polega na oflagowaniu placówek i noszeniu przez personel czarnych koszulek.
Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że ochrona zdrowia kojarzy się z niedostatkiem i kłopotami finansowymi. Wskazał, że od ponad 20 lat lat trwa dyskusja o tym, że mamy rekordowe zadłużenie i że ono rośnie. - Tylko że w ostatnich kilku latach wydarzyło się coś bezprecedensowego i system ochrony zdrowia stał się trwale niestabilny finansowo, a Narodowy Fundusz Zdrowia mniej więcej w październiku 2024 roku utracił możliwość regulowania swoich zobowiązań na dotychczasowych zasadach - powiedział Wojciech Wiśniewski. Wskazał, że szpitale, które mają taką strukturę, gdzie dominują oddziały co do zasady deficytowe "wpadły jak samolot w korkociąg".
Posłuchaj
Problemy z płatnościami
Ekspert poinformował, że "są już pierwsze szpitale, które w sensie formalnym nie są zlikwidowane, ale przestały działać na dotychczasowych zasadach". Podał przykład placówki w Ustrzykach Dolnych. - Ale teraz jest co najmniej kilkanaście szpitali, które - jeżeli nic się nie zmieni - w sensie faktycznym przestaną działać - ostrzegł. Mówiąc o problemach finansowych NFZ, wyjaśnił, że do tej pory opóźnienia w wypłatach kredytowali dostawcy, ale nie mogą tego robić w nieskończoność. - A bez dostawców - nie tylko leków, ale rozmaitych towarów i usług - te szpitale nie będą w stanie świadczyć swojej swojej działalności - zaznaczył Wiśniewski.
Zwrócił uwagę, że 73 proc. lekarzy specjalistów w publicznym systemie ochrony zdrowia to kontraktowcy, którzy są firmami. - Oni też mają, z tego co wiem, niepłacone faktury - dodał. Poinformował, że "standardowym terminem płatności w systemie ochrony zdrowia jest mniej więcej rok", co nie jest spotykane w żadnych innych dziedzinach życia gospodarczego. Przekazał, że w szpitalu ze Skarżyska-Kamiennej, gdzie wstrzymano dostawy leków, są do dzisiaj niezapłacone faktury z 2024 roku.
Reforma systemu zdrowia
Wojciech Wiśniewski dodał, że za obecną sytuację nie należy winić Narodowego Funduszu Zdrowia. - Nałożono na niego obowiązki, nie gwarantując mu środków do realizacji tych zadań - wyjaśnił. Podkreślił, że "wystarczyła znajomość matematyki na poziomie szkoły podstawowej", aby stwierdzić, że to się posypie. - To było oczywiste dla każdego, kto miał kalkulator i dostęp do dokumentów rządowych - ocenił. - Pomimo tego postanowiono dolewać benzyny do ogniska i patrzeć, jak ten płomień jest coraz większy - opisał sytuację.
- Musimy dokonać jednoczesnej fundamentalnej zmiany systemu opieki zdrowotnej i zmiany systemu podatkowego, bo jednak z pieniędzy publicznych muszą pochodzić pieniądze na ochronę zdrowia - powiedział gość Polskiego Radia 24. Bez tego, tłumaczył, sytuacja w Polsce będzie jak w USA i ryzyko śmierci czy choroby będzie zależeć od zasobności portfela. Ekspert mówił też reformie samorządowej na wzór duński - ograniczeniu liczby szpitali i przypisaniu ich do województw.
Skierowanie bez wartości
Przypomniał, że w budżecie NFZ już teraz brakuje ok. 18 mld zł i już wydłużyły się kolejki do diagnostyki nielimitowej. Prognozował, że w następnej kolejności problemy dotkną ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i "inne skierowanie niż cito do specjalisty, nie będzie miało żadnej wartości". - Wzrosną wydatki prywatne obywateli. Ci, którzy nie będą mieli pieniędzy, zapłacą za to zdrowiem - dodał. Ostrzegł, że ten proces już się zaczął. - W najgorszej sytuacji są oddziały wojewódzkie na Mazowszu i na Śląsku - podsumował.
- Tusk popełnił błąd w Ministerstwie Zdrowia? "Nie oceniamy tej decyzji pozytywnie"
- Kryzys w ochronie zdrowia. "Lekarze i pielęgniarki to nie koszt"
- Protest szpitali powiatowych. Ministerstwo Zdrowia złożyło deklarację
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Filip Ciszewski