Łatwogang znów zebrał miliony. "On ma do tego dar"
Łatwogang ponownie udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych i podczas swojej charytatywnej trasy rowerowej przez Polskę uzbierał wystarczającą kwotę, by opłacić kosztowne terapie trzech chorych chłopców. - Możemy narzekać, że państwo tego nie robi i wtedy nic dobrego się nie zdarzy, bo nie sądzę, aby od samego narzekania politycy stwierdzili: dobrze, teraz się postaramy - stwierdziła w Polskim Radiu 24 Żaneta Rachwaniec, psycholożka.
2026-05-26, 12:15
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Po 9-dniowej transmisji, podczas której Łatwogang zebrał ponad 250 milionów złotych, przyszedł czas na charytatywną podróż influencera przez Polskę
- Trasa mężczyzny rozpoczęła się w Zakopanem, a zakończyła w Gdańsku. Licznik zbiórki zatrzymał się na ponad 20 milionach złotych
- Jak podkreśliła ekspertka, 23-letni twórca przekonuje społeczeństwo swoją naturalnością i dzieleniem się emocjami
Kurz po historycznym streamie 23-letniego influencera z Warszawy jeszcze nie opadł, a Łatwogang ponownie zebrał wokół siebie tysiące chcących nieść pomoc Polaków. Tym razem młody youtuber zdecydował się na przemierzenie kraju rowerem, by wspomóc cierpiącego na dystrofię mięśniową Duchenne'a (DMD) Maksa. Twórca ruszył z Zakopanego do Gdańska, a gdy cel zbiórki - 12 milionów złotych - został osiągnięty, postanowił na tym nie kończyć. Licznik nadal bił, więc ostatecznie pomoc trafi do trzech chorych chłopców. Finalna kwota osiągnęła ponad 20 milionów złotych.
Gościni Polskiego Radia 24 podkreśliła, że sukces zbiórek Łatwoganga jest spowodowany społeczną potrzebą należenia do wspólnoty oraz poczucia szerzenia dobra. - Jest nam łatwiej identyfikować się z jakąś konkretną osobą i dać się jej porwać do takich akcji niż z jakąkolwiek instytucją - zwróciła uwagę. Ekspertka dodała, że twórca wygrywa również swoją autentycznością. - To jest jednak zupełnie inny typ influencera niż ci, do których jesteśmy przyzwyczajeni - wskazała.
Posłuchaj
"Pokazuje, że jest kimś żywym"
Zgodnie z komentarzem psycholożki influencer najczęściej kojarzy nam się z próbą tworzenia idealnego wizerunku, a także z zarabianiem na siebie. - Natomiast on bardzo mocno pokazuje różne emocje, takie jak stres i zmęczenie. Pokazuje też czasami chaos oraz że nie wszystko jest zaplanowane, więc dużo łatwiej jest nam pomyśleć sobie: to jest człowiek podobny do mnie, zatem łatwiej będziemy go wspierać - wyjaśniła. - Jesteśmy zmęczeni influencerami, którzy chcą nam coś sprzedać, ciągle polecają nam nowe produkty, w dodatku takie, na które najczęściej nas nie stać. On robi zupełnie coś innego i emocjami zachęca oraz porywa nas do działania, co jest chyba kluczowe. Potrzebujemy kogoś, kto pokazuje siebie prawdziwym - kontynuowała.
Na pytanie o to, co należy zrobić, by formuła reprezentowana przez Łatwoganga nie spowszechniała, ekspertka wskazała na konieczność ciągłego zadziwiania widza. - Myślę, że Piotr zadba o to, żeby ciągle zaskakiwać, bo jednak on te formy zmienia i przecież już wcześniej działał na zasadzie nietypowych challenge'ów. On ma do tego dar, jest również do tego przyzwyczajony. Jeżeli uda się zasiać poczucie sprawstwa i wspólnoty, to ono zostaje - przyznała. - Jeśli udaje się zbudować wierną społeczność, to ci ludzie będą stale zaangażowani w to, co Łatwogang robi - zapewniała Żaneta Rachwaniec.
- Łatwogang walczy o kolejne miliony. Rusza z pomocą dla Wojtusia
- "Ludzie dzwonią, aby zamówić pizzę". Jak wygląda praca operatora numeru 112?
- Ozempic ma potężnego rywala. "Godzilla" daje jeszcze lepsze efekty
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Dominika Główka